Jest krew

Gdy dwa lata temu przeczytałem Outsidera powróciła fascynacja Kingiem. Tym prawdziwym, niezwykle oryginalnym Kingiem jakiego nie widziałem kilka dobrych lat. Następnie przyszedł równie dobry, o ile nie lepszy Instytut. I gdy mój entuzjazm Mistrzem Grozy nieco osłabił serial Outsider Wydawnictwo Prószyński i S-ka postanowiło wydać najnowszą jego książkę. Książkę, która między innymi kontynuuje historię Holly Gibney! Jest krew…

Zanim jednak zajrzymy do głównego opowiadania tej książki czekają nas trzy inne. Jest krew… składa się z czterech opowiadań, z których to tytułowe zajmuje najwięcej miejsca, bo ponad 200 stron. Pozostałe trzy uzupełniają książkę o kolejne niespełna 300 stron. Czy to oznacza, że nie znajdziemy tutaj magii Kinga, który zawsze misternie knuje swoją intrygę, bawi się klimatem i lawiruje między gatunkami? Nic bardziej mylnego! Ale wszystko po kolei.

Telefon pana Harrigana, Dzięki Chuck oraz Szczur

W pierwszej wersji tej recenzji poświęciłem długie akapity poszczególnym opowiadaniom. Jednakże ostatecznie zdecydowałem się na znaczne ich skrócenie. Nie z powodu lenistwa, a w trosce o czytelników narażonych na spoilery. Wszystko dlatego, że opowiadania są stosunkowo krótkie, a sam ich zarys fabularny nie wystarczy, aby przybliżyć z czym tak naprawdę mamy do czynienia. Jak wspomniałem wyżej King doskonale bawi się konstrukcją, narracją i klimatem zaskakując na każdym kroku.

Telefon pana Harrigana można przybliżyć do horroru. Bohaterem jest nastoletni Craig, a także tytułowy telefon należący do emerytowanego biznesmena stroniącego od elektroniki. Pod płaszczykiem historii o dzieciństwie w malutkiej amerykańskiej miejscowości kryje się mrożąca krew w żyłach tajemnica, która intryguje tym bardziej im więcej odkrywa Craig.

Dzięki Chuch to z kolei opowiadanie, które zostawia więcej pytań niż odpowiedzi. King podzielił je na trzy akty, a rozpoczął od… Aktu III. Tak, zaczynamy od końca tej bardzo surrealistycznej podróży przez życie tajemniczego Chucka. Wielokrotnie starałem się poskładać wszystko do kupy, znaleźć punkty wspólne poszczególnych aktów i ze sobą je powiązać. I wierzcie mi, jest to wyzwanie.

Szczur to już absolutne mistrzostwo. Drew Larson wpada na pomysł na swoją pierwszą powieść. Aby w skupieniu wykorzystać napływ weny wyjeżdża do odległego o kilkaset kilometrów starego domku swojego ojca, gdzie ma spędzić kilka tygodniu na samotnym pisaniu i tym samym spełnić życiowy cel…

Mamy tutaj iście kingowską wariację na temat klasycznych baśni o spełnianiu życzeń. O zachłanności i poświęcaniu siebie oraz bliskich dla realizacji własnych ambicji. Wszystko kręci się wokół Drew, którego egoistyczne pragnienia wpływają pośrednio i bezpośrednio na innych. Nie ma tutaj spektakularnych zwrotów akcji, ani dramatycznego finału, a mimo to całość robi wrażenie wyjątkowo kompletnej, dopracowanej w każdym szczególe opowieści.

Jest krew, są czołówki

Recenzja serialu Outsider

Dotarliśmy do clou programu, do opowiadania, dla którego sięgamy po tę książkę. Bo chociaż trzy wymienione wyżej opowiadania są bardzo dobre i na wskroś oryginalne to jednak najbardziej czekałem na Jest krew, są czołówki. To tutaj w głównej roli King obsadził Holly Gibney. Z drugiego planu Pana Mercedasa po śledztwo ramię w ramię z Ralphem Andersonem w Outsiderze aż po historię poświęconą jedynie jej postaci. Historię kontynuującą wątki z Outsidera, ale już bez udziału Ralpha.

W szkole w miejscowości Pineborough niedaleko Pittsburga w stanie Pensylwania dochodzi eksplozji. W jej wyniku giną uczniowie oraz nauczyciele, a sprawą żyją wszystkie ogólnokrajowe media. Uwagę śledzącej kolejne raporty telewizyjne Holly przyciąga reporter, który jako pierwszy pojawił się na miejscu zamachu. Chet Ondowsky spełnia wrażenie kompetentnego i autentycznie poruszonego wydarzeniem, a jednocześnie jest w nim coś znajomego. Coś, z czym bez wątpienia Holly spotkała się już wcześniej. Coś z czym razem z Ralphem rozprawili się w teksańskiej jaskini po zabójstwie Frankiego Petersona…

Jest krew, są czołówki sporo mówi nam o życiu prywatnym Holly. W pewnych momentach sprawa domniemanego nowego outsidera schodzi na dalszy plan, a my lepiej poznajemy jej przyjaciół i rodzinę. King jak zwykle z wyczuciem wprowadza domowe wątki prywatne, które ukształtowały charakter naszej bohaterki. Niemniej to śledztwo jest najjaśniejszym punktem opowiadania. Niegdyś sam outsider zastanawiał się czy na świecie jest ktoś do niego podobny, a jeśli tak to czy jest taki sam i postępuje w identyczny sposób. Jest krew… dostarcza odpowiedzi na to pytanie nie kopiując rozwiązań z poprzedniej książki. Dzięki kilku świetnym zabiegom opowiadanie stanowi rozwinięcie wydarzeń z Outsidera i jednocześnie nie nosi znamion klasycznej kontynuacji. Przewrotnie historia Holly sprawia wrażenie dużo bardziej kameralnej niż było to poprzednio czym bardzo mocno przyciąga do lektury.

Jest krew… nie ma rozczarowania. Zbiór czterech opowiadań to fantastyczna wizytówka Stephena Kinga. Autora, który jak nikt inny potrafi zaintrygować i stworzyć emocjonujące opowiadanie nawet z najbardziej błahego tematu. To zarazem świetna kontynuacja Outsidera oraz trzy niezwykle oryginalne i zaskakujące historie. Jeśli się zastanawialiście nad zakupem, to już nie musicie. Mistrz was nie zawiedzie!

9/10

Egzemplarz do recenzji dostarczyło Wydawnictwo Prószyński i S-ka

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.