Lot 202

Co jakiś czas gdzieś pomiędzy kolejnymi seriami Remigiusza Mroza pojawia się książka z nimi niezwiązana. A przynajmniej nie bezpośrednio. Takim właśnie standalone jest recenzowany dziś Lot 202. Czy utrzymuje wysoką formę autora? Moja recenzja.

Startujący z Okęcia dreamliner do Toronto gości na swoim pokładzie premiera Patryka Hauera. Zaraz po starcie samolot zostaje porwany przez grupę uzbrojonych i bezwzględnych terrorystów. Tymczasem w Opolu zostaje znaleziony samobójca, który zakończył swoje życie w iście makabryczny sposób. Wkrótce okazuje się, że śmierć w Opolu ściśle powiązana jest z porwanym samolotem…

Akcja Lot 202 rozgrywa się w ciągu pięciu godzin rozpoczynając się na około godzinę przed startem maszyny. Zabieg sprawił, że kolejne wydarzenia atakują z prędkością błyskawicy. Do ostatnich stron trudno złapać choć chwilę oddechu, ponieważ autor nie traci czasu na przedstawianie postaci. Bohaterów poznajemy w trakcie akcji, a kolejne jej zwroty tylko kształtują ich charaktery. Mimo, że książkę czytamy jako standalone to należy pamiętać, że jest ona częścią, jak mówi sam autor, tzw. RMU (Remigiusz Mróz Universe stosując nomenklaturę Marvela). Tym samym wydarzenia rozgrywają się w tym samym świecie, co Behawiorysta i Iluzjonista, seria W kręgach władzy czy najdłuższy tasiemiec autora – Chyłka. Oznacza to nie tylko obecność paru znajomych postaci, ale też wpływ Lotu 202 na kolejne książki Mroza.

Opole

Lot 202 rozgrywa się naprzemiennie podczas lotu oraz w Opolu, gdzie własne śledztwo prowadzą Agnieszka Oliwa zwana Oliwką oraz jej przełożony Marek Litman. Dwójka badając sprawę wspomnianego na początku samobójstwa znajdując bezpośrednie powiązanie z porwanym samolotem robi wszystko, aby zidentyfikować terrorystów i poznać ich prawdziwy cel. Wątek ten to praktycznie nieprzerwana akcja i wyścig z nieubłaganie mijającym czasem. Nie chcę spoilować z czym mierzą się Oliwka i Litman, ale trochę zbyt dużo tutaj naciąganych zdarzeń i planów, które idealnie się ze sobą zgrywają. Jakby za zamachem stał mastermind pokroju co najmniej Moriarty’ego o czym zresztą sama Agnieszka wspomina.

Lot 202

Zdecydowanie lepiej wypada część rozgrywająca się w powietrzu. Hollywoodzcy terroryści porywający samoloty przy gościach z książki Mroza to amatorzy. Zarówno samo przejęcie samolotu, jak i kolejne wydarzenia trzymają nieustannie w napięciu. Mróz nie idzie na łatwiznę podejmując mocne decyzje i dostarczając naprawdę mrożących krew w żyłach scen. Szybko zdajemy sobie sprawę, że to nie przelewki i nawet jeśli czeka nas happy end to jego cena będzie znaczna. Jedynym minusem jest znikoma ilość ważnych bohaterów. Wśród trzystu pasażerów dreamlinera wyróżnia się raptem z pięć, a reszta to anonimowe owieczki czekające grzecznie w kącie.

Panie Mróz, ale żeś mi Pan zaimponował. Lot 202 to bardzo mocna i trzymająca w napięciu książka. Książka odważna, nie naśladująca książek i filmów, które na pewno przychodzą wam na myśl. Wreszcie książka, która jest najlepszą wizytówką Remigiusza, bo choć w moim prywatnym rankingu ustępuje Behawioryście, to jak żadna inna podkreśla jego styl. Naprawdę warto.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.