Hanna w swoim pierwszym sezonie nie dostarczyła spodziewanych emocji. Solidnie napisane, iście bournowskie wątki przeplatały się z tymi rodem z teen drama. W drugim sezonie liczyłem na znacznie więcej i czas się przekonać, czy scenarzyści podnieśli niezbyt wysoko zawieszoną poprzeczkę. Recenzja serialu Hanna sezon 2.

Hanna sezon 2

Po wydarzeniach z pierwszego sezonu Hanna i Clara ukryły się w lasach gdzieś na terenie Rumunii. Wyszkolona przez nieżyjącego już Erika Hellera Hanna radzi sobie doskonale, natomiast nie potrafi zapanować nad Clarą, która za wszelką cenę chce odnaleźć swoją biologiczną matkę. Tymczasem Marissa Wiegler, która zatuszowała swój wkład w ucieczkę dziewczyn zostaje zwerbowana przez Johna Carmicheala do nowej odsłony programu Utrax.

Brakuje Hellera

Seria:
1. Hanna Sezon 1
2. Hanna Sezon 2
3. Hanna Sezon 3 (2021)

Od początku drugiego sezonu mocno brakuje Erika Hellera. Fabuła oparta jest na Hannie i Marissie, co nie do końca spełnia pokładane nadzieje. O ile wątek Marissy poprowadzony jest nieźle to sprawa Hanny po raz kolejny rozpływa się w trakcie sezonu. Mocny początek i mocna końcówka mieszają się z niezrozumiałymi decyzjami w trakcie serii. Hanna w jednym momencie jest inteligentna, przebiegła, brutalna i zdeterminowana, a za moment zamienia się w łatwowierną dziewczynkę, do której można dotrzeć bardzo prostackimi metodami. Bardzo dużo tutaj niekonsekwencji. Tym bardziej, że już w pierwszym sezonie zdała sobie sprawę, że nigdy nie będzie wiodła normalnego życia…

Najgorzej jednak prezentuje się wątek Clary mającej wypełnić lukę po Hellerze. Zdecydowana większość kłopotów Hanny to jej sprawka. Łatwowierna, banalnie łatwa do zmanipulowania, nie radząca sobie w akcji. Osoba, której nie można ufać, bo każde jej działanie kończy się czyjąś śmiercią, czy w najlepszym przypadku pojmaniem bądź aresztowaniem. Bardzo źle napisana postać.

Utrax, czyli dzieci we mgle

Drugi sezon to również druga odsłona programu Utrax. Prowadzący program zauważyli problemy jakie sprawiają trzymane pod kluczem dziewczyny i postanowili zmienić podejście. Tym razem szkolone zabójczynie mają więcej swobody (pozornie), dostają nazwiska i profesjonalnie przygotowane tożsamości, by móc służyć jako uśpione agentki na całym świecie. Problem w tym, że scenarzyści kompletnie nie potrafili wyciągnąć potencjału tego wątku. Jedna, jedyna akcja, w której biorą udział rozgrywa się w finale sezonu i kompromituje całą ideę programu. Zabrakło wszystkiego czego oczekiwalibyśmy do profesjonalnie wyszkolonych i przygotowanych szpiegów. Więcej przypadku niż skoordynowanej i szczegółowo zaplanowanej akcji. Przypadkowy hitman poradziłby sobie znacznie lepiej niż budząca grozę czwórka z Utraxu…

Pięć na dziesięć

To nie jest tragiczny sezon. Można powiedzieć, że trzyma poziom serii pierwszej, co dla mnie jest dość sporym rozczarowaniem. Dużo tutaj przestojów i niekonsekwencji podlanych kretyńskimi decyzjami bohaterek. Serial nabiera tempa dopiero, gdy dochodzi do akcji. Gdyby całość była utrzymana w stylu Jasona Bourne’a to byłbym zachwycony. A tak tylko pięć na dziesięć.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.