Wojna Królów

Kosmiczna saga Marvel Classic trwa w najlepsze. Po Anihilacji, Morderczej Genezie i Strażnikach Galaktyki przyszedł czas na finałowe starcie z Vulcanem. Starcie, na które ostrzyłem sobie ząbki od dawna. Recenzja komiksu Wojna Królów.

Piękne wydanie

Wojna Królów to zbiorcze wydanie Wydarzenia oraz ważniejszych tie-inów. Mamy do czynienia z opasłym, liczącym 420 stron tomiskiem w twardej oprawie. Zestaw zawiera War of Kings #1-6, War of Kings: Ascension #1-4, War of Kings: Darkhawk #1-2, War of Kings: Warriors, War of Kings: Who Will Rule?, War of Kings: Savage World of Sakaar, oraz Marvel Spotlight: War of Kings. Najważniejsze rozdziały tomu napisał Dan Abnett, a partnerowali mu Andy Lanning, C.B. Cebulski i Jay Faerber.

Wojna Królów

Kosmiczny Marvel Classic:

1. Anihilacja Tom 1
2. Anihilacja Tom 2
3. Anihilacja Tom 3
4. Anihilacja: Podbój Tom 1
5. Anihilacja: Podbój Tom 2
6. X-Men: Mordercza Geneza
7. Uncanny X-Men: Powstanie i upadek Imperium Shi’ar
8. Strażnicy Galaktyki Tom 1
9. Wojna Królów: Preludium
10. Wojna Królów

Black Bolt, król Inhunams, przez bardzo długi czas przetrzymywany był przez Skrulli, a jego miejsce zajął podstawiony członek tej rasy. Wolny Black Bolt wraca do Attilanu, a pierwszą jego decyzją jest… wojna! Inhumans ruszają w przestrzeń, by zmierzyć się z Imperium Shi’ar i zgładzić ich szalonego przywódcę – Vulcana. Czy rodzina królewska Inhumans jest w stanie przeciwstawić się Shi’ar, czy zawiązane sojusze przetrwają próbę, a dawni wrogowie zyskają zaufanie?

Wojna Królów rozpoczyna się bardzo niemrawo. Poszczególne zeszyty głównego wydarzenia rozwlekają fabułę skupiając się na niezbyt interesujących wątkach. Dopiero w drugiej połowie akcja nabiera rozpędu i dopiero wtedy czujemy, że mamy do czynienia z bezwzględną walką o władzę. Pojawiają się pierwsze ofiary, pojawiają się rozłamy po obu stronach konfliktu, a niektórzy zmieniają strony. Ewidnetnie widać, że Abnett nie miał pomysłu na poprowadzenie całego wydarzenia i skupił się na tematach pobocznych, aby zapełnić puste kartki. Tym samym główna oś fabularna wypada o wiele słabiej niż w przypadku poprzednich odsłon kosmicznej sagi Marvela. Nawet Wojna Królów. Preludium, czyli komiks, którego zadaniem było przygotować nas na główne wydarzenie wypada lepiej…

Gdyby nie dodatki…

Składające się z sześciu zeszytów wydarzenie uzupełnia seria historii pobocznych, których akcja rozgrywa się w trakcie Wojny Królów. Na zdecydowane wyróżnienie zasługuje dwuzeszytowa War of Kings: Darkhawk oraz kontynuacja tej historii zamieszczona w War of Kings: Ascension. Poboczna opowieść skupia się na postaci Chrisa Powella, Ziemianina, który niegdyś odkrył tajemniczy amulet obdarzający swojego właściciela potężną wielozadaniową zbroją. Podczas Wojny Królów Chris posługujący się imieniem Darkhawk spotyka posiadającego identyczną zbroję Talona. Talon zabiera chłopaka w przestrzeń kosmiczną na długie i wyczerpujące szkolenie.

Darkhawk polecam przeczytać po wszystkich zeszytach Wojny Królów. Jest tam bowiem bardzo mocny wątek, który nabiera nowego znaczenia podczas lektury Acension #1-4. Tylko w ten sposób zaserwowany zwrot akcji odniesie zamierzony skutek i z uznaniem pokiwacie głową. W moim odczuciu wszystkie sześć zeszytów z postacią Darkhawka wypada lepiej niż główne wydarzenie…

Podsumowanie

Leciutkie rozczarowanie. Po świetnym Preludium spodziewałem się spektakularnego finału w Wojnie Królów. Tymczasem główna oś fabularna jest po prostu średnia i długo schodzi zanim się rozkręci. Jakość znacznie poprawiają towarzyszące wydarzeniu historie, które miejscami są znacznie lepsze niż wątek przewodni. Nie jest źle, ale liczyłem na więcej.

Egzemplarz pochodzi z prywatnej kolekcji

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here