Nie poddamy się

Powoli zbliżamy się do kolejnego rozdania Marvela. Wkrótce wydawane przez Egmont pozycje sygnowane logiem Marvel Now 2.0 zastąpią komiksy spod szyldu Marvel Fresh. Jednakże zanim to nastąpi czeka nas jeszcze trochę przygód, a nawet jeden duży crossover, o którym przeczytacie w tym tekście. Recenzja komiksu Avengers: Nie poddamy się.

Avengers było wielu

Seria Avengers Marka Waida:
1. Avengers Tom 1: Siedmiu Wspaniałych
2. Avengers: Impas
3. Avengers Tom 2: Rodzinny Interes
4. Avengers Tom 3: II Wojna Domowa
5. Avengers Tom 4: I Wojna Kanga
6. Avengers Tom 5: Tajne Imperium
7. Avengers Tom 6: Zderzenie Światów
8. Avengers: Nie poddamy się

Komiks Avegners: Nie poddamy się jest wielkim podsumowaniem różnych serii Avengers z Marvel Now i Marvel Now 2.0. Mark Waid, Al Ewing i Jim Zub na przestrzeni szesnastu zeszytów (Avengers #675-690) wykorzystują ponad 30 postaci, które należą bądź na przestrzeni dekad należały do różnych drużyn Avengers. Mimo zatrzęsienia superbohaterów scenarzystom udało się ułożyć ich tak, abyśmy nie czuli, że ktoś z występujących tutaj postaci został pominięty, albo niewykorzystany. Jest w tym jednak mały haczyk.

Haczykiem tym w Nie poddamy się jest usunięcie z pola walki kilku bardzo znanych postaci już na samym starcie. Spora część znaczących bohaterów została zpauzowana przez organizatorów turnieju, więc przez większą część komiksu robią za figury woskowe. W ten sposób twórcy mogli poświęcić 2-3 strony bohaterom mniej znanym (np. Red Wolf) i nie skupiać się na postaciach, które mogłyby dominować w wielu scenach. Sprytne. Tym samym tacy bohaterowie jak Spider-Man (i Peter i Miles), Ms. Marvel, Nova czy nawet Kapitan Ameryka są tylko nieznaczącym tłem dla wydarzeń, a taki Daredevil pojawia się dosłownie na dwóch kadrach na przestrzeni szesnastu zeszytów. Najlepsze jednak jest to, że wcale mi ich nie brakowało. Wątki biorących udział w grze są napisane bardzo fajnie i bardzo dobrze się ze sobą przeplatają. Potencjalna wada sagi Nie poddamy się przewrotnie staje się jej wielką zaletą.

Ktoś ukradł… Ziemię

Tak, punktem wyjścia albumu Nie poddamy się jest … kradzież Ziemi. Planeta po prostu zniknęła i została gdzieś przeniesiona. Szybko okazuje się, że nasz glob został wytypowany do pełnienia roli… planszy do gry w zabawie Starszych Wszechświata. Grandmaster oraz Pretendent lubują się w różnego rodzaju grach, w których ciągle podwyższają stawkę. Tym razem przegranego czeka marny koniec, więc jako pionki w swojej grze obaj skompletowali drużyny złożone z międzygalaktycznych zabijaków. Dla Pretendenta walczy wskrzeszony Czarny Zakon (Corvus Glaive, Proxima Midnight, Czarny Łabędź, Black Dwarf, Ebony Maw). Grandmaster z kolei powołał Zabójczy Legion (Psychomacka, Ferene Inna, Kapitan Gloria, Władca Metalu, Bracia Krwi). Kim są zatem ziemscy bohaterowie? Jedynie przeszkodami na polu bitwy o przedmioty zwane Piramidoidami. Jednak dla ziemian to walka o przetrwanie, więc czeka nas największa w historii Zbiórka Avengers!

Powrót Wojażerki?

Tak gigantyczne zagrożenie wymagało pomocy każdego z żywych bohaterów. Na uwagę zasługuje powrót w Nie poddamy się nie widzianej od dawna Wojażerki, jeden z założycielek Avengers! Mówi wam coś Valerie Vector? Mi też nie, ale bohaterowie doskonale ją znają i pamiętają. Wojażerka za sprawą swoich mocy może na powrót stać się liderką, jakiej skłóceni bohaterowie potrzebują. Pod warunkiem, że jest tym, za kogo się podaje…

Mnóstwo akcji

Avengers: Nie poddamy się stawia przede wszystkim na akcję. Absurdalny pomysł turnieju ku uciesze Starszych zaskakująco okazuje się doskonałym sposobem pokazania wielu arcyciekawych pojedynków. Do nich scenarzyści przyłożyli się niczym najlepsi choreografowie. Długi i spektakularny pojedynek Avengers z Hulkiem (tak, Bruce Banner wraca!) robi wrażenie rozmachem i przyłożeniem się do wielu szczegółów. Ponadto twórcy udowodnili, że podejmując odważne decyzje należy je odpowiednio wytłumaczyć. Tym sposobem otrzymujemy logiczne argumenty na temat sposobu, w jaki Władca Metalu potrafi kontrolować Mjolnir nie dotykając go. Kompleksowo wykonana robota!

Smaczki

Fantastycznym pomysłem są zakończenia poszczególnych zeszytów. W kompletnym wydaniu sagi Avengers: Nie poddamy się znalazły się bowiem przypisy od scenarzystów i rysowników. Twórcy dzielą się z nami swoimi spostrzeżeniami, zdradzają, jak tworzyli nowe postaci, jakimi seriami się inspirowali, a także opowiadają o swoich ulubionych zeszytach Avengers. Kupując pojedyncze zeszyty często trafiamy na takie ciekawostki, ale w zbiorczych albumach (TBP – Trade Paperback) jest to rzadkość. Bardzo doceniam, że tym razem znalazło się na nie miejsce.

Avengers: Nie poddamy się – podsumowanie

W tym szaleństwie jest metoda. Czytając zapowiedzi utwardziłem się w przekonaniu, że Avengers: Nie poddamy się to jeden z tych komiksów, których powstanie nie jest niczym uzasadnione. Tymczasem trio scenarzystów Mark Waid, Al Ewing i Jim Zub dostarczyli pełen akcji niczym nieskrępowany blockbuster. Komiks czyta się tak jak ogląda się serię Szybcy i Wściekli. Czysty fun.

Egzemplarz do recenzji dostarczyło Wydawnictwo Egmont

Avengers: Nie poddamy się

71,99 zł
8.5

FABUŁA

8.0/10

RYSUNKI

9.5/10

PRZYSTĘPNOŚĆ

8.0/10
Poprzedni artykułTHE EXPANSE | Sezon 5 | Recenzja serialu
Następny artykułLIGA SPRAWIEDLIWOŚCI ZACKA SNYDERA | Recenzja filmu
Człowiek odpowiedzialny za wszytko, co tutaj widzicie :) Mąż, gracz, ojciec - w dowolnej kolejności. Fan Marvela i DC, uwielbia Netflixa i HBO, lami w bijatyki i multiplayerowe strzelanki, a o 2. w nocy lubi poczytać książki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Napisz swoje imię