Oszustka

Zazwyczaj nieufnie podchodzę do autorów, z którymi nie miałem styczności. Głupie, wiem, ale zawsze łatwiej wrzucić do koszyka Cartera, Rollinsa, Mroza czy Kinga niż zupełnie nowe nazwisko. Wydawnictwo Agora postanowiło nieco przełamać mój schemat podsyłając czwartą, ale drugą wydaną w Polsce (po Nie mam nastroju na miłość) książkę Janelle Brown. Recenzja książki Oszustka.

Oszustka

Nina to działającą w Los Angeles oszustka. Oszustka, która swoje metody opanowała do perfekcji. Śledząc instagramowe, wystawne życie bogatych dzieciaków i wszelkiego rodzaju influencerów szczegółowo planuje skoki przy okazji zacierając za sobą wszelkie ślady. Pomaga jej w tym równie utalentowany partner Lachlan, który uzupełnia Ninę rozwlekłymi kontaktami umożliwiającymi łatwe i dyskretne upłynnienie skradzionych dóbr. Jednakże, gdy ich paser znika w niewyjaśnionych okolicznościach, a policja puka do domu Niny para musi uciekać i gdzieś się przyczaić. Zdruzgotana dziewczyna nie chce uciekać zagranicę, ponieważ musi opiekować się ciężko chorą matką. Siłą rzeczy wybór pada na malowniczą miejscowość nad jeziorem Tahoe położonym na granicy stanów Nevada i Kalifornii. Miejscowość, z którą łączą Ninę wspomnienia z przeszłości.

Skok życia

Mimo wymuszonej ucieczki Nina i Lachlan nie pojawiają się w Stonehaven przypadkiem. Nina w młodości została upokorzona i brutalnie potraktowana przez zamieszkującą gigantyczną posiadłość bajecznie bogatą rodzinę Lieblingów. I choć od tamtego czasu ród prawie przestał istnieć to do Stonehaven powróciła dziedziczka fortuny i modowa influencerka Vanessa. Pałająca żądzą zemsty Nina chce wykorzystać wszystkie swoje umiejętności, by odpłacić Lieblingom za poniesione krzywdy, a przy okazji ukraść fortunę. Trzeba bowiem wiedzieć, że Nina zna kombinację do rodzinnego sejfu…

Ozustka postaciami stoi!

Janelle Brown stawia na postaci. Bohaterów Oszustki można dosłownie policzyć na palcach jednej ręki, ale każdy z nich otrzymał od autorki stosowne czas antenowy. Prym wiodą oczywiście Nina Ross i Vanessa Liebling. Obie są narratorkami poświęconych sobie rozdziałów, dzięki czemu doskonale poznajemy ich charaktery, a także (a może przede wszystkim) przeszłość. Przeszłość, która doprowadziła obie do tego właśnie miejsca. Ponadto dzięki pierwszoosobowej narracji Oszustka często zmienia styl. Nina i Vanessa wywodzą się z zupełnie różnych środowisk, wysławiają się inaczej i zupełnie inaczej postrzegają nawet najmniejsze rzeczy. Przyznać trzeba, że obie dziewczyny przedstawione są z niesamowitą dbałością o szczegóły. Mało tego, wydarzenia, które odcisnęły na nich największe piętno bardzo inteligentnie się ze sobą przeplatają.

Punkty styczne przeszłości Niny i Vanessy są też motorem napędowym fabuły Oszustki. Pozornie płaskie jak kartka papieru postaci z biegiem czasu nabierają niespotykanej głębi, co przekłada się bezpośrednio na fabułę. Świetnie uzasadnione zwroty akcji są wynikiem szczegółowego budowania postaci. Niektóre wątki wydają się zbędne, co zamierzałem wypunktować po pierwszych kilku rozdziałach. Okazało się jednak, że wszystkie te strzępki informacji mają swój cel i wpływ na finał powieści. Finał może niezbyt spektakularny, ale doskonale skrojony pod postaci.

Oszustka – podsumowanie

Zastanawiam się nad krótkim podsumowaniem. Oszustka nie jest książką, która zelektryzuje fanów thrillerów. Trudno nazwać ją nawet thrillerem. To pełna tajemnic historia, której fantastycznie napisani bohaterowie fascynują od samego początku. Od zawsze jestem fanem mocniejszych wrażeń, ale tym razem bawiłem się naprawdę dobrze.

Egzemplarz do recenzji dostarczyło Wydawnictwo Agora

Poprzedni artykułKOSMICZNY MECZ: NOWA ERA | Recenzja filmu
Następny artykułWŁADCY WSZECHŚWIATA: OBJAWIENIE | Część 1 | Netflix
Człowiek odpowiedzialny za wszytko, co tutaj widzicie :) Mąż, gracz, ojciec - w dowolnej kolejności. Fan Marvela i DC, uwielbia Netflixa i HBO, lami w bijatyki i multiplayerowe strzelanki, a o 2. w nocy lubi poczytać książki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Napisz swoje imię