Wszyscy moi znajomi wiedzą, że z filmami Patryka Vegi łączy mnie bardzo trudna miłość. Po dziesiątkach wyjątkowo obleśnych i wulgarnych crapów tym razem miało być inaczej. Poważniej, mroczniej i po prostu lepiej. Sprawdzam. Recenzja filmu (miniserialu) Small World.

Tragedia w trzech aktach

Napisałem wyżej, że jest to recenzja filmu. Nie jest to do końca prawda, bowiem Small World obejrzałem w formie trzyodcinkowego serialu na platformie Canal+ Online. Oczywiście jest to ta sama produkcja, którą mogliśmy obejrzeć w kinie, ale rozbudowana o sceny, które zostały wycięte podczas montażu. Zastanawiałem się czy nie wypożyczyć wersji kinowej w którymś VOD, ale pamiętając poprzednie, kretyńsko pocięte i przez to wyglądające niczym upośledzony teledysk, filmy wybór padł na „pełne doświadczenie”.

Small World

Historia rozpoczyna się w pierwszej dekadzie XXI wieku. Podkomisarz Robert Goc (Piotr Adamczyk) mimo usilnych prób dopuszcza do porwania małej Oli. Kierowany poczuciem winy wobec matki dziewczynki postanawia ruszyć tropem handlarzy dziećmi. Trzy lata później ta osobista dla niego sprawa prowadzi go do Rosji, gdzie porwanymi i wykorzystywanymi dziećmi handluje się niczym szczeniaczkami. Niestety Goc po raz kolejny ponosi porażkę i ślad po Oli znika na kolejne kilka lat. Jednak po tym czasie okazuje się, że dziewczynka może mieszkać w brytyjskim Rotherhamie…

Odcinek pierwszy – czy to naprawdę Vega?

Pierwszy epizod Small World sprawia, że zadajemy sobie pytanie czy to naprawdę film Vegi? Nie ma kretyńskiego śmieszkowania rodem z podstawówki, nie ma debilnych skeczów (o ile tak można to nazwać) z jego etatowymi aktorami. Tych, tak na marginesie, oprócz Piotra Adamczyka i Julii Wieniawy, nie ma w ogóle. Jasne, fabuła nie jest zbyt wybitna. Pełno w niej dziur, zbyt wielkich zbiegów okoliczności i niezbyt ciekawych scen akcji itp. Jednak wszystko trzyma się kupy i chce się oglądać dalej. Dziwne, nie?

Odcinek drugi – wjeżdża Vega na pełnej…

Całe to dość pozytywne wrażenie wywołane pierwszym aktem trafia szlag w drugim odcinku. Uwaga! Patryk Vega wpadł na cudowny pomysł, aby skopiować słynną scenę z filmu Stanleya Kubricka Oczy szeroko zamknięte. Ale podkręcił ją vegaizmami (tak, jestem dumny z tego określenia!) i koszmarnie brzydką i do bólu amatorską scenografią. Wygląda to niczymW pięknym angielskim zamku mamy… pedofilską imprezkę, w której udział bierze kilkadziesiąt osób w debilnych maskach. Wnętrza oklejone są folią z pentagramami, kozłami, trzema szóstkami i całym tym satanistycznym szajsem. Możecie powiedzieć spoko, było wiele takich filmów. Może i tak, ale czy w którymkolwiek z nich czarne charaktery zmuszają bohatera do seksu oralnego z małą dziewczynką? No właśnie. WTF Vega!? Naprawdę trudno sobie wyobrazić jak można wpaść na taki pomysł. Serio.

Odcinek trzeci – zjazd po równi pochyłej

Realizacja pedofilskiej orgii totalnie przekreśliło Small World jako film z ambicjami. Potwierdza to trzeci odcinek, który stawia na tanie i co najważniejsze, kretyńskie kontrowersje. Zaspoiluję, ale trudno, nic nie tracicie. Po wspomnianym wyżej, nawet nie wiem, jak to nazwać, oralnym gwałcie (?), główny bohater zaczyna czuć się pedofilem. I jeśli myślicie, że to przecież z poczucia winy to niestety muszę was rozczarować. Gość idzie na basen w Bangkoku, żeby napastować małą dziewczynkę w zjeżdżalni… Bo tak po prostu zaczęły interesować go dzieci. Tragedia…

A co z fabułą? Dorosła już Ola (Julia Wieniawa), mieszka z Johnem, w którego wciela się Enrique Arce, którego znamy jako Arturito z Domu z Papieru. Ich wątek nie ma większego sensu, ale pcha fabułę do przodu. Oczywiście poprzecinany jest bezsensownymi scenami i tanimi kontrowersjami dla fanów „reżysera”. Wisienką na torcie jest klient pijący spermę z prezerwatyw Oli. To chyba wystarczy za komentarz.

Small World – podsumowanie

Patryk Vega wziął się za trudny i bardzo ważny problem handlu dziećmi. Stworzył międzynarodową, nagraną głównie po angielsku produkcję, która mogła coś znaczyć. Ekipa filmowa nagrywała w kilku krajach i mógł to być jego najlepszy film. Mógł, dopóki do głosu nie doszedł jego instynkt grania na najniższych ludzkich instynktach. Zamiast fekalnych żartów dostaliśmy odrażającą scenę pedofilską, a reszta filmu została jej podporządkowana. Obejrzałem i czuję się przez to fatalnie, ale czemu zagrał w tym chłamie Adamczyk tego zrozumieć nie potrafię…

Miniserial możecie obejrzeć na Canal+ Online

Poprzedni artykułCARNAGE: CZERŃ BIEL I KREW | Recenzja komiksu
Następny artykułZwiastun serialu MOON KNIGHT | MCU
Człowiek odpowiedzialny za wszytko, co tutaj widzicie :) Mąż, gracz, ojciec - w dowolnej kolejności. Fan Marvela i DC, uwielbia Netflixa i HBO, lami w bijatyki i multiplayerowe strzelanki, a o 2. w nocy lubi poczytać książki.

1 KOMENTARZ

  1. Oglądnąłem kawałek drugiego odcinka i miałem dość.. To straszne, że takie osoby, jak Vega ośmielają się mówić o sobie, że „działają w obronie dzieci”.. Nie było filmów Vegi, a i tak wszyscy świadomi rzeczywistości ponad poziomem „całej prawdy całą dobę” wiedzieli o tym do czego posuwają się światowe elity.. Ale oczernianie Szatana to już przesada i zleję tego reżysera po ryju jak mi się kiedyś nawinie za obwinianie Szatana o typowo żydowskie zbrodnie..

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Napisz swoje imię

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.