Wszystko co dobre kiedyś się kończy. Breaking Bad na zawsze odmienił oblicze produkcji telewizyjnych, a Better Call Saul pokazał, że spin-off może przeskoczyć oryginał. We wtorek prequel BB dobiegł końca i cóż to była za podróż. Recenzja serialu Better Call Saul Sezon 6.

Jimmy McGill aka Saul Goodman rozkręca prawniczy biznes. Zmiana nazwiska i nietuzinkowy pomysł na ochronę prawną przestępców przynosi wymierne finansowe skutki. To jednak za mało, bowiem Jimmy i Kim obmyślają plan jak dopiec Howardowi Hemlinowi. Tymczasem Lalo Salamanca jakimś cudem uszedł z życiem z nalotu ludzi Fringa i w tajemnicy szykuje zemstę. Sytuacja odbija się na Nacho, który zdecydował się wystawić Lalo i w efekcie znalazł się między przysłowiowym młotem a kowadłem.

Zamykamy wszystkie wątki z przeszłości

Seria Better Call Saul
1. Better Call Saul Sezon 1
2. Better Call Saul Sezon 2
3. Better Call Saul Sezon 3
4. Better Call Saul Sezon 4
5. Better Call Saul Sezon 5
6. Better Call Saul Sezon 6

Better Call Saul Sezon 6 został podzielony na dwie części. Pierwsze siedem odcinków obejrzeliśmy w maju, a pozostałe sześć emitowano co tydzień od lipca. Nie wiem na ile jest do podział planowany, a na ile kwestia zdrowia Boba Odenkirka (miał atak serca podczas kręcenia 8. odcinka), ale zbieżność raczej nie jest przypadkowa. Niemniej fabułę można podzielić na dwie części, które zajmują się wieloma nierozwiązanymi dotychczas kwestiami.

Odcinki 1-9 wyjaśniają wszystkie otwarte na przestrzeni 6 sezonów wątki z przeszłości Jimmy’ego McGilla. W ciągu tych 8 godzin dowiemy się jaki los spotkał bohaterów, których nie widzieliśmy w Breaking Bad. Jak zakończy się historia Ignacio „Nacho” Vargi, co zrobi Lalo Salamanca, jak zakończy się konflikt Jimmy’ego z Howardem Hemlinem. I najważniejsze – co stało się z Kim Wexler.

A potem kończymy historię Saula Goodmana

Wraz z dziesiątym odcinkiem przeskakujemy erę Breaking Bad, by rozpocząć ostatni, finałowy rozdział opowieści. Przez 5 sezonów z „teraźniejszości” spędziliśmy łącznie jakieś kilkanaście minut śledząc nudne życie Gene’a Takovica (ukrywającego się pod tym nazwiskiem Saula). Tym razem jednak zostajemy tu na znacznie dłużej, aż do samego końca. Wszystkie sceny rozgrywające się po BB oglądamy w czerni i bieli, więc łatwo się w tym wszystkim odnaleźć.

Emocje, emocje i raz jeszcze emocje

Każdy zamykany w Better Call Saul Sezon 6 wątek okraszony jest potężnymi, trudnymi do opisania emocjami. Vince Gilligan stworzył arcydzieło, które chwyta za serducho i długo nie odpuszcza. Odcinki poświęcone Nacho zachwycają nietuzinkowym klimatem, budowanym napięciem i kończą się bardzo niespodziewanie. Wątek Howarda Hemlina wielokrotnie bawi pomysłami Saula i Kim, rozbraja poziomem skomplikowania ich planów i serwuje wstrząsające zakończenie.

Ostatni akt, czyli czarno-białe zakończenie produkcji to taka skondensowana piguła wszystkiego co najlepsze na przestrzeni całego serialu. Jest tutaj absolutnie wszystko. Przebiegłość Gene’a, jego wieloetapowe oszustwa, mozolne realizowanie nowych planów, a na koniec topowe zakończenie na jakie Better Call Saul zasługiwał. Ocieraliśmy łzy ze wzruszenia – tak powinno kończyć się seriale!

Heisenberg, Jesse i… inni

Przed Better Call Saul Sezon 6 Vince Gilligan oficjalnie potwierdził, że w serialu pojawią się Walter White i Jesse Pinkman. I są! Nie zdradzę wam, kiedy rozgrywają się sceny z legendarnymi bohaterami, ale mają one wpływ na zakończenie całego serialu. To jednak nie wszystko, bowiem w finałowym serialu pojawiają się inne postaci, zarówno z Breaking Bad, jak i poprzednich sezonów Better Call Saul. I podobnie, jak Jesse i Heisenberg ich obecność służy narracji i przygotowuje grunt pod wielki finał produkcji. Wyszło rewelacyjnie!

Better Call Saul Sezon 6 – podsumowanie

Chciałbym częściej tak pisać. Better Call Saul Sezon 6 to mistrzowskie zakończenie fantastycznego serial. Serialu, który z biegiem lat pod względem jakości nie tylko dogonił, ale też przeskoczył Breaking Bad. Finałowy sezon zamyka absolutnie wszystkie wątki, nie zostawia furtek i niedopowiedzeń. Zachwyca od pierwszej do ostatniej minuty, wielokrotnie bawi i wyciska łzy. Cudownie nakręcony, jeszcze lepiej zagrany. Słowem – perfekcja!

Serial możecie oglądać na Netflix

  • FABUŁA - /10
    0/10
  • RYSUNKI - /10
    0/10
  • PRZYSTĘPNOŚĆ - /10
    0/10

Warning: Illegal string offset 'Book' in /home/geeklife/domains/geeklife.pl/public_html/wp-content/plugins/wp-review-pro/includes/functions.php on line 2358
Poprzedni artykułDOKTOR STRANGE W MULTIWERSUM OBŁĘDU | Recenzja wydania Blu-Ray
Następny artykułKOLEJNE 365 DNI | Recenzja filmu Netflix
Adam Grochocki
Człowiek odpowiedzialny za wszytko, co tutaj widzicie :) Mąż, gracz, ojciec - w dowolnej kolejności. Fan Marvela i DC, uwielbia Netflixa i HBO, lami w bijatyki i multiplayerowe strzelanki, a o 2. w nocy lubi poczytać książki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Napisz swoje imię

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.