Najnowsza produkcja Disney+ osadzona w Kinowym Uniwersum Marvela właśnie dobiegła końca. Tym razem otrzymaliśmy gatunkowy miszmasz z częstym łamaniem czwartej ściany. Jak wyszło? Recenzja serialu Mecenas She-Hulk.

Origin

Seriale MCU od Disney+

1. WandaVision (odc. 1-5odc. 6odc. 7odc. 8odc. 9)
2. The Falcon and the Winter Soldier
3. Loki
4. What If…?
5. Hawkeye
6. Moon Knight
7. Ms. Marvel
8. Mecenas She-Hulk
9. Loki Sezon 2 (2023)

Mecanas She-Hulk to dziewięć odcinków trwających 25-30 minut. Nie ma tutaj miejsca na zbytnie rozciąganie wątków, więc origin postaci She-Hulk został zredukowany do kilku pierwszych minut pierwszego epizodu. W skrócie Jennifer Walters i jej kuzyn Bruce Banner, któremu udało się wrócić do ludzkiej postaci ulegają wypadkowi. W wyniku poważnej kolizji do krwioobiegu Jen dostaje się krew Bruce’a. Dzięki łączącym ich genom promieniowanie gamma nie tylko nie zabija Jen, ale zmienia ją w Hulka.

Błyskawicznie okazuje się, że Jennifer znacznie lepiej radzi sobie ze swoją zieloną naturą i nie musi walczyć z wewnętrznym alter ego. Na przekór oczekiwaniom Bannera Jen nie planuje zostać superbohaterką i członkinią Avengers, a kontynuować swoją prawniczą karierę. Jej tożsamość nie jest tajemnicą, więc Walters w prominentnej kancelarii przejmuje nowo utworzony dział do spraw ludzi z supermocami. Tak powstała Mecenas She-Hulk.

Fabuła

W odróżnieniu do poprzednich produkcji Marvela Mecanas She-Hulk przypomina bardziej prawniczy procedural niż seriale z ciągłą fabułą. Każdy z odcinków przedstawia inny wątek i niespiesznie rozwija główną bohaterkę. Epizody są, rzecz jasna, mniej lub bardziej ze sobą powiązane, ale to sprawa tygodnia odgrywa tutaj pierwsze skrzypce. Przy krótkich odcinkach zaskakująco zdaje to egzamin i naprawdę trudno narzekać na monotonię i nudę. No, rozprawy sądowe mogłyby być nieco dłuższe.

Humor i łamanie czwartej ściany

Mecenas She-Hulk zachwyca poczuciem humoru. Serial, w dużej mierze dzięki Tatianie Maslany, jest przezabawny. Jen ma w sobie coś takiego, że po prostu nie da się jej nie lubić. Główna bohaterka charakteryzuje się bardzo dużym dystansem do siebie, co udziela się również widzom. Żarty z superbohaterów, czy głośne rozważania na temat dziewictwa Kapitana Ameryki to prawdziwe perełki.

Muszę też wspomnieć, że pomysł z łamaniem czwartej ściany okazał się strzałem w dziesiątkę. Jen bardzo często zwraca się bezpośrednio do widzów. Czasem głośno myśli, czasem zapowiada przypominajkę z poprzednich odcinków albo emocjonuje się powrotem Wonga („twitter pewnie płonie”). Przypomina to Deadpoola, oczywiście w wersji ugrzecznionej. Naprawdę super sprawa!

Daredevil i reszta ferajny

Od dawna wiedzieliśmy, że Daredevil pojawi się w Mecenas She-Hulk. I jest! Matt Murdock zadebiutował w MCU w Spider-Man: Bez drogi do domu, ale było to bardzo krótkie cameo. Tym razem Matt został bohaterem całego odcinka! Ma świetne wejście na salę sądową, gdzie pokazuje nam próbkę swoich umiejętności – wyczulone zmysły robią robotę! To jednak nie wszystko, bowiem dostajemy Daredevila w nowym, żółto-czerwonym stroju i względem seriali Netflixa znacznie poprawioną choreografię. Ba, jest nawet scena wzorowana na kapitalnej walce w korytarzu z Sezonu 1. Sam Matt jest bardziej wyluzowany i dużo częściej się uśmiecha. Świetnie odnalazł się w MCU i naprawdę nie mogę doczekać się nadchodzącego serialu Daredevil: Born Again (2024).

W serial pojawia się również Emil Blonsky / Abomination próbujący odkupić swoje winy i opuścić więzienie. Możecie się domyślać, kto będzie go reprezentował. Niekwestionowaną gwiazdą jest jednak Wong. Zdecydowanie najlepszy bohater drugoplanowy Kinowego Uniwersum Marvela ma tutaj mnóstwo zabawnych scen. Można zarzucić mu, że robi z siebie durnia szczególnie biorąc pod uwagę piastowane przez niego stanowiska Najwyższego Maga. Ja natomiast kupuję tę koncepcję i nie oczekuję, że od teraz Wong będzie naczelnym śmieszkiem Marvela.

Finał

Co tu się wydarzyło. Twórcy postanowili dostarczyć finał, o którym będzie się dużo mówić. I bardzo, ale to bardzo przeszarżowali. Łamanie czwartej ściany wynieśli na zupełnie inny poziom, pasujący bardziej do kreskówek czy parodii niż do serialu osadzonego w tym uniwersum. Trudno napisać cokolwiek co nie byłoby spoilerem, ale musicie wiedzieć, że skala absurdu zostaje tutaj bardzo przekroczona. Szanuję wprowadzenie do MCU [SPOILER], zapowiedź pewnego filmu, a nawet kilka żartów przeznaczonych dla fanów oczekujących od Marvela zapowiedzi pewnych filmów. Tak, uśmiechnąłem się w pewnych momentach, ale jako całość finał Mecanas She-Hulk wypada bardzo słabo. Miało być pomysłowo, inaczej, z przełamaniem schematów… wyszło żenująco. Wielka szkoda.

Mecenas She-Hulk podsumowanie

To było… ciekawe. Mecenas She-Hulk to serial o bardzo oryginalnym pomyśle i różnym wykonaniu. Bardzo zabawne odcinki mieszają się z epizodami fillerowymi, ale świetnie dobrana główna bohaterka sprawia, że po prostu miło się to ogląda. Niestety niezłe wrażenie psuje niedorzeczny finał. Na papierze może wyglądało to zabawnie, ale ostateczny efekt nie dowozi. Mam nadzieję, że serial dostanie drugi sezon, by naprawić finałową wtopę. I na tym kończę.

Serial dostępny na Disney+

  • FABUŁA - %
    0%
  • RYSUNKI - %
    0%
  • PRZYSTĘPNOŚĆ - %
    0%

Warning: Illegal string offset 'Book' in /home/geeklife/domains/geeklife.pl/public_html/wp-content/plugins/wp-review-pro/includes/functions.php on line 2358
Poprzedni artykułWILKOŁAK NOCĄ | Recenzja filmu MCU
Następny artykułRÓD X / POTĘGI X | Jonathan Hickmann | Recenzja komiksu Marvela
Człowiek odpowiedzialny za wszytko, co tutaj widzicie :) Mąż, gracz, ojciec - w dowolnej kolejności. Fan Marvela i DC, uwielbia Netflixa i HBO, lami w bijatyki i multiplayerowe strzelanki, a o 2. w nocy lubi poczytać książki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Napisz swoje imię

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.