Dawno nic nie pozostawiło takiego niesmaku jak finałowy sezon Gry o Tron. Produkcja, którą zachwycał się cały świat wraz z ostatnimi rozstrzygnięciami stała się internetowym memem i popkulturowym żartem. Z tego też powodu długo ociągaliśmy się, żeby obejrzeć pierwsze odcinki prequela. Dziś jesteśmy już po finale pierwszego sezonu i mogę podzielić się wrażeniami. Recenzja serialu Ród Smoka.

Dawno temu w krainie smoków

Akcja Rodu Smoka rozgrywa się około 200 lat (no nieco mniej, ale mniejsza o matematykę) przed śmiercią Szalonego Króla z ręki Jaime Lannistera w wyniku czego na Żelaznym Tronie Westeros zasiadł Robert Baratheon. Cofamy się do czasów, gdy Siedmioma Królestwami władała rodzina Targaryenów siejąca postrach posiadaną armią smoków. Do czasów, gdy Żelazny Tron mógł przypaść księżniczce Rheanys, ale fakt, że jest ona kobietą sprawił, że królem obwołano Viserysa I. To dokładnie w tym momencie rozpoczna się Ród Smoka.

Chwilę po wspomnianym wstępie przeskakujemy o kilkanaście lat. Król Viserys I doczekał się córki, a królowej nie dane było urodzić syna. Tym samym to nastoletnia Rheanera zostaje ogłoszona prawowitą dziedziczką tronu, co potwierdzili obecni na audiencji lordowie. Jednak zręczne machinacje królewskiego namiestnika Otto Hightowera doprowadzają do kolejnych zaślubin króla z… córką namiestnika. Rówieśniczka i przyjaciółka Rheanery zostaje więc królową i oczekuje, że jej przyszły pierworodny syn uzyska prawo do dziedziczenia. Wbrew wcześniejszej woli króla. Podobne roszczenie wysyła brat Viserysa, ambitny i brutalny Daemon Targaryen. Wojna domowa wisi w powietrzu…

Przez dziesięciolecia

Gra o Tron sezon finałowy:
1. Gra o Tron 8×01: Winterfell
2. Gra o Tron 8×02: A Knight of the Seven Kingdoms
3. Gra o Tron 8×03: The Long Night
4. Gra o Tron 8×04: The Last of Stark
5. Gra o Tron 8×05: The Bells
6. Gra o Tron 8×06: The Iron Throne

Akcja pierwszego sezonu serialu Ród Smoka rozgrywa się na przestrzeni około 20 lat. Wydarzenia z poszczególnych odcinków dzielą czasem tygodnie, miesiące, lata, a nawet całe dziesięciolecie. Wiąże się to oczywiście ze starzeniem się poszczególnych bohaterów. Część aktorów zostaje postarzona, a część wymieniana. Podmianka dotyczy centralnych postaci serialu, czyli Rheanery i Alicent. Milly Alcock oraz Emily Carey po pięciu epizodach zastępują Emma D’Arcy oraz Olivia Cooke. Na początku, co jasne, trudno przystosować się do nowych twarzy, ale aktorki i aktorzy grają tak, że po paru minutach przestajemy na to zwracać uwagę.

Mniejsza skala

Ród Smoka przypomina najlepsze czasy Gry o Tron. Jednak w odróżnieniu od pierwowzoru akcja skoncentrowana jest na stosunkowo małej przestrzeni. W GoT skakaliśmy po całym Westeros, wyruszaliśmy za Mur i za morze. Ród Smoka rozgrywa się w raptem trzech lokacjach. W Królewskiej Przystani, Smoczej Skale i Driftmarku. I wbrew pozorom okazuje się, że to zupełnie wystarcza. Ale po kolei.

Serial Ród Smoka przedstawia, rzecz jasna, zupełnie nowych bohaterów i od razu rzuca widza na głęboką wodę. Padają nazwiska wielkich rodów, królewska rada rozdziela stanowiska przy okazji próbując ugrać coś dla siebie. Przyznam, że jest to trochę przytłaczające i w pierwszych dwóch odcinkach wymaga większego skupienia. Swoją cegiełkę do zamieszania rzucają imiona Targeryenów, które często są bardzo podobne i nadawane na cześć wielkich przodków. Ale gdy już do tego wszystkiego przywykniemy serial wynagradza wiele. Nawet ostatnie sezony Gry o Tron.

Jak za dawnych czasów

Ród Smoka nabierał rumieńców wraz z każdym tygodniem. Na początku twórcy podkreślali rozmach, na ekranie mieliśmy wiele smoków i sceny, które sugerowały wielkie bitwy. Jednak z biegiem czasu serial robił się co raz bardziej kameralny i… znacznie lepszy. Niesamowite jest to, że wraz z każdym odcinkiem poprzeczka podnosiła się jeszcze wyżej. Niektóre epizody z dalszej części pierwszego sezonu rozgrywały się w całości w jednej lokacji, w dwóch salach na krzyż. A mimo to nie można było oderwać wzroku od ekranu. Ładunek emocjonalny i napięcie jakie serwują nam twórcy miejscami ociera się o geniusz.

Nie zabrakło shockerów, z których swego czasu słynęła Gra o Tron, ale to nie one grają pierwsze skrzypce. To detale poszczególnych scen robią wielką różnicę. Pozornie prosta scena, podczas której król Viserys idzie zasiąść na Żelaznym Tronie została zbudowana tak, że po prostu wstrzymujemy oddech. A to tylko jedna z naprawdę wielu sekwencji podczas których kompletnie tracimy poczucie czasu. Soczyste, przemyślane i fenomenalnie zagrane dialogi pokazują ekipie tworzącej serialowego Władcę Pierścieni, że to nie budżet świadczy o wielkości produkcji. Prawdziwym popisem jest finał, na który na dobrą sprawę składają się dwa ostatnie odcinki. Epizod dziewiąty rozgrywa się po jednej stronie barykady, a odcinek dziesiąty obserwujemy z perspektywy drugiej strony. Absolutnie genialne podejście i równie fantastyczna realizacja. Cudo!

Ród Smoka – podsumowanie

Jestem zachwycony. Bałem się, że Ród Smoka to zrobiony na szybko odcinacz kuponów, a okazało się, że to serial przywracający chwałę Pieśni Lodu i Ognia. Znakomicie napisany, fantastycznie zagrany, o gęstym i mrocznym klimacie. Trudno znaleźć jakiekolwiek wady. No może jedynie fakt, że na drugi sezon poczekamy najpewniej do 2024 roku.

Serial możecie obejrzeć na HBO Max

Poprzedni artykułULTIMATE X-MEN TOM 5 | Recenzja komiksu Marvel Classic
Następny artykułMINIONKI: WEJŚCIE GRU | Recenzja filmu | Wydanie Blu-Ray
Człowiek odpowiedzialny za wszytko, co tutaj widzicie :) Mąż, gracz, ojciec - w dowolnej kolejności. Fan Marvela i DC, uwielbia Netflixa i HBO, lami w bijatyki i multiplayerowe strzelanki, a o 2. w nocy lubi poczytać książki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Napisz swoje imię

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.