Każda zapowiedź kontynuacji, spin-offu czy chociażby duchowego spadkobiercy jakiegoś filmu bądź serialu budzi jednocześnie radość i niepokój. Legendarne już The Office doczekało się zaskakująco udanej polskiej wersji, mniej udanej i skasowanej po pierwszej wersji australijskiej, a teraz pojawił się serial rozgrywający się w tym samym świecie. Jestem już po finałowym odcinku i czas na moją recenzję pierwszego sezonu serialu The Paper.

The Paper a The Office

Za serial The Paper odpowiada Greg Daniels, twórca amerykańskiej wersji The Office przy współpracy Michaela Komana. Produkcja rozgrywa się w Toledo w teraźniejszości i opowiada o pracy redakcji gazety Toledo Truth Teller. Łącznikiem między dwoma serialami jest postać Oscara Nuñeza (Oscar Martinez), który cierpi na PTSD po poprzedniej pracy (Dunder Mifflin w Scranton!). Na ten moment to jedyne powiązanie i nie możemy rozpatrywać tej produkcji jako kontynuacji słynnego Biura.

The Paper

Ned Sampson (Domhnall Gleeson) po fantastycznych wynikach w sprzedaży papieru toaletowego, zostaje zatrudniony jako redaktor naczelny podupadającej gazety Toledo Truth Teller.  Dotychczasowa redakcja pod wodzą Esmeraldy Grand (Sabrina Impacciatore) zajmowała się pisaniem obsianych reklamami clickbaitowych artykułów na stronę internetową. Wierny ideałom tradycyjnej prasy Ned, postanawia przywrócić dawny blask gazecie. Mimo braków budżetowych, a przede wszystkim mimo bardzo ograniczonej (pod każdym względem) kadry redakcyjnej.

Trudne początki Neda i… widza

Każda kolejna interpretacja The Office z miejsca ma bardzo utrudnione zadanie, ponieważ budzi bardzo duże zainteresowanie fanów amerykańskiej wersji. Połowa z nich chce sprawdzić jak wyszło, a druga połowa na długo przed premierą krzyczy, że świętości się nie tyka i na pewno będzie to crap. Znając perypetie pracowników Dunder Mifflin, wejście do zupełnie nowego biura jest po prostu trudne. Podświadomie każdą nowo poznaną postać porównujemy czy to do Michaela, czy Dwighta, Jima, Stanleya, Pam, Angeli, Toby’ego i tak dalej. Podobieństwa nasuwają się same, nawet jeśli są zupełnie nieintencjonalne, a my jako widzowie nadinterpretujemy poszczególne zachowania. Nie da się od tego uciec i potrzeba czasu, żebyśmy przestali patrzeć na nich, jak na kopie legendarnych już postaci.

Uważam, że jest to problem, którego nie sposób przeskoczyć, nawet pomimo najlepszych chęci. Potrzebujemy czasu, by lepiej poznać tych bohaterów, by scenarzyści mogli ich odpowiednio „podkręcić”, a niektórych przebudować, tak aby każdy był odpowiednio oryginalny i niezastąpiony. Pamiętam, że w pierwszym sezonie The Office nie znosiłem Michaela i szczerze zastanawiałem się czy nie porzucić serialu. Już w drogiej serii Michael Scott został mocno przepisany”, przez co stał się ikoniczną postacią dla każdego memiarza na świecie.

Z życia redakcji

Wracamy do redakcji The Paper. A konkretniej do oferowanego przez nowy serial humoru. Miło mi donieść, że wypracowana przez ekipę ze Scranton formuła dalej działa i mimo pewnych zmian, ani trochę się nie zestarzała. Każdy z dziesięciu epizodów to kolejny problem do rozwiązania przez redakcję. Usilne poszukiwanie lokalnego tematu, po którym Ned… sam stał się lokalnym tematem, walka z newsowym nastoletnim blogerem, poszukiwanie internetowego trolla, czy kryzys związany z papierem toaletowym produkowanym przez firmę matkę gazety.

Serial rozkręca się z każdym odcinkiem. Im lepiej poznajemy bohaterów, tym bardziej bawią ich perypetie. Rozwiązania poszczególnych epizodów zwykle serwują jakąś puentę, refleksję Neda bądź kogoś z ekipy, czyli dokładnie tak samo, jak w legendarnej produkcji. Najważniejsze jednak, że jest naprawdę zabawnie i trudno narzekać tutaj na jakość humoru i przezabawnych zwrotów akcji. Twórcy muszą popracować jednak nad cold open (skecze otwierające odcinek), bo te nie są wystarczająco śmieszne.

The Office zachwycało żartami łamiącymi tabu, które przedstawione były w taki sposób, że nikt nie czuł się urażony. Czy to zaleta scenariusza, czy charyzma Steve’a Carella – płakaliśmy ze śmiechu i nigdy nie czuliśmy, że coś jest obraźliwe, czy zbyt seksistowskie / rasistowskie. Żart to żart i każdy choć trochę rozgarnięty człowiek powinien to rozumieć. Twórcy The Paper uznali, że nie ma kusić losu i wystawiać się na ostrzał internetowych krzykaczy, więc to poczucie humoru trochę przemodelowali. I to dość sprytnie.

Ned Sampson jest człowiekiem, dla którego bardzo mocno liczy się etyka pracy dziennikarza, a ponadto chce aby każdy czuł się w swobodnie w pracy. Zamiast seksistowskiego szefa jest jego odwrotnością – za wszelką cenę chce udowodnić, że jest tolerancyjny, że do współpracowników podchodzi z szacunkiem i zrozumieniem. A jeśli coś nieumyślnie palnie to długo próbuje załagodzić sprawę i usilnie się tłumaczy. Taka odwrotność również okazuje się zabawna. Im bardziej próbuje, tym głębiej brnie w niedopowiedzenia.

Esmeralda i Ken

W The Paper role umownych czarnych charakterów przyjmują Esmeralda Grand (Sabrina Impacciatore) oraz Ken Davies (Tim Key). Brytyjczyk spisuje się w tej roli znakomicie. Gość zdaje sobie sprawę, że jest zbędnym ogniwem firmy i robi wszystko by utrzymać się na powierzchni. Przymila się, więc do prezesa, stara się o wiodącą rolę w każdym projekcie, a własne niepowodzenia przypisuje losowym pracownikom. Bardzo dobry casting i bardzo fajny pomysł na postać.

Przy zapowiedzi serialu bardzo ucieszyłem się z angażu Sabriny Impacciatore, którą poznałem dzięki charakterystycznej roli w 2. serii Białego Lotosa. Jej Esmeralda to zadufana w sobie atencjuszka. Nie bardzo ma pojęcie o tym co należy do jej obowiązków, ale doskonale wie, jak podkopać Neda i wsadzić go na przysłowiową minę. Ma swoje momenty, niektóre naprawdę udane. Minusem jest fakt, że jest jej po prostu za dużo. Dużo za dużo. Na dłuższą metę męczy widza, a jej parcie na pierwszy plan z czasem przestaje bawić. W kolejnym sezonie jej wątki muszą zostać przemodelowane.

The Paper – podsumowanie

Rozmawiałem o The Paper ze znajomymi. Część twierdzi, że z szacunku do The Office… nie będą go oglądać. Tak samo, jak The Office PL. A szkoda, bo redakcja Toledo Truth Teller ma w sobie sporo uroku i potencjał na bardzo udany serial komediowy. Ma lepsze i gorsze momenty, nie wytrzymuje porównań z Dunder Mifflin. Trudno jednak porównać 10 odcinków pierwszej serii z liczącą 200 epizodów legendą. Ja bawiłem się bardzo dobrze i gorąco namawiam do sprawdzenia. Zawsze możecie wyłączyć po pierwszym odcinku :)

Serial obejrzycie na SkyShowtime

THE PAPER
The Paper

Name: Sezon 1

Description: Twórcy nagrodzonego Emmy® amerykańskiego serialu The Office powracają z nowym projektem. Tym razem fikcyjna ekipa filmowa, która w The Office podglądała życie pracowników biura Dunder Mifflin, przenosi się do redakcji lokalnej gazety ze Środkowego Zachodu. Kamera śledzi wydawcę, który stara się przywrócić jej dawną świetność.

Podsumowanie

Rozmawiałem o The Paper ze znajomymi. Część twierdzi, że z szacunku do The Office… nie będą go oglądać. Tak samo, jak The Office PL. A szkoda, bo redakcja Toledo Truth Teller ma w sobie sporo uroku i potencjał na bardzo udany serial komediowy. Ma lepsze i gorsze momenty, nie wytrzymuje porównań z Dunder Mifflin. Trudno jednak porównać 10 odcinków pierwszej serii z liczącą 200 epizodów legendą. Ja bawiłem się bardzo dobrze i gorąco namawiam do sprawdzenia. Zawsze możecie wyłączyć po pierwszym odcinku :)

Overall
8/10
8/10

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Napisz swoje imię

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.