W zeszłym miesiącu recenzowałem pierwszy tom z zapowiedzianej trylogii Islander duetu Caryl Férey i Corentin Rouge. Panowie wywarli na mnie tak dobre wrażenie, że ich kolejny komiks z miejsca trafił na listę „do przeczytania”. Recenzja komiksu Sangoma. Przeklęci z Kapsztadu.
Scenariusz historii napisał Caryl Férey a rysunki przygotował Corentin Rouge . Podobnie, jak w przypadku serii Islander album wydano w twardej oprawie w powiększonym formacie 235 x 310 cm, który robi fantastyczne pierwsze wrażenie.
Sangoma. Przeklęci z Kapsztadu
Chociaż apartheid doczekał się słusznego końca lata temu, to sytuacja w RPA zmieniła się niewiele. Stare konflikty zastąpiły nowe. Napięcia w parlamencie przenoszone są na lokalny grunt, gdzie w myśl nowej, kontrowersyjnej ustawy, dotychczasowi pracownicy rolni mogą brać udział w redystrybucji ziemi uprawnej. W całym kraju 85% areału ziemi należy bowiem do białych stanowiących 10% ludności RPA. W tym arcytrudnym okresie na jednej z wielkich farm dochodzi do zaginięcia niemowlaka, a kilka chwil później również do morderstwa.
Porucznik Shane Shepperd z kapsztadzkiej policji musi poprowadzić śledztwo w warunkach znacznie odbiegających od codziennej pracy detektywa. W niesamowicie podzielonym kraju, w samym środku niegasnących napięć rasowych i wśród pielęgnowanych od stuleci krwawych obrzędów i wierzeń.
Kryminał na niebezpiecznych ziemiach
Osadzenie akcji we współczesnym Kapsztadzie to strzał w dziesiątkę. Caryl Férey doskonale przedstawił panującą w RPA sytuację polityczną. Bez rozpisywania się, bez oddzielnych boxów z narracją, a za pomocą debat w parlamencie. Burzliwych i jakże prawdziwych. Kontrastem dla zwalczających się polityków jest sytuacja „zwykłych” ludzi. Zarówno tych, którym żyje się lepiej, jak i tych na samym końcu drabinki społeczeństwa.
Przedstawiona historia zahacza o wszystkie te warstwy, a ogniwem łączącym skrajnie różne światy jest Shane Shepperd. Trudno powiedzieć o nim, że to gliniarz pełen ideałów. Nie, to człowiek który potrafi nagiąć przepisy, działać na własną rękę, czy prowadzić ryzykowną grę sypiając z dziewczyną bardzo wpływowego człowieka. Jednocześnie Shane zrobi wszystko, co trzeba by rozwiązać powierzoną sprawę. A trop prowadzi nie tylko do wspomnianego winnicy, gdzie doszło do morderstwa.
Polecam recenzję innej serii tych twórców:
Islander. Tom 1: Wygnanie
Akcja albumu Sangoma. Przeklęci z Kapsztadu pełna jest niespodzianek. Od spokojnego przesłuchiwania świadków, przez kontakt z najgorszymi przestępcami, aż o wizytę na szalenie niebezpiecznych przedmieściach Kapsztadu – Mitchell’s Plain. Fabułę śledzi się niczym mroczny kryminał, gdzie nic nie jest oczywiste i nie ma podziału na dobro i zło. Nie znajdziemy tutaj jednoznacznie dobrych i jednoznacznie złych postaci. I to właśnie te odcienie szarości w tym bardzo nieprzyjaznym świecie są najlepszym, co komiks ma do zaoferowania.
Corentin Rouge!
Rysunki, tusz i kolory (tutaj wspierał do Alexandre Boucq) w Sangoma. Przeklęci z Kapsztadu wykonał Corentin Rouge. I po raz kolejny jest to absolutnie fenomenalna robota! Dodatkowo powiększony format komiksu sprzyja jego niezwykłemu talentowi. Całość utrzymana jest w nieco „pustynnej” kolorystyce z przewagą piaskowych odcieni. Dzięki temu już od pierwszej strony możemy poczuć klimat RPA i panujące tam warunki. Po raz kolejny dostajemy kilka naprawdę spektakularnych widoków, które sprawiają, że ciężko przełożyć stronę. Krajobrazy uzupełniają niesamowicie szczegółowe projekty postaci. Detale twarzy, anatomii i mimika to absolutny top. Wspaniały artysta!
Sangoma. Przeklęci z Kapsztadu – podsumowanie
Tym razem nie było zaskoczenia. Sangoma. Przeklęci z Kapsztadu to mroczny kryminał, który wciąga od pierwszej strony. Komiks, który oprócz przepięknej prezencji oferuje wyjątkowo angażującą fabułę i nieoczywistych bohaterów. Szczerze polecam każdemu, kto ceni sobie przyziemne, trudne i mocno osadzone w aktualnej sytuacji politycznej historie. Nawet jeśli nie czytacie komiksów to będziecie zachwyceni!
Egzemplarz do recenzji dostarczyło Wydawnictwo Non Stop Comics
SANGOMA

Book Description: Koniec apartheidu nie rozwiązał wszystkich problemów. Uwodzicielski i nieco porywczy porucznik Shane Shepperd z kapsztadzkiej policji bardziej pasjonuje się kochanką lidera afrykanerskiej skrajnej prawicy niż konfliktem wokół drażliwej kwestii redystrybucji ziemi pomiędzy czarnych i białych obywateli. Jednak gdy któregoś dnia znika noworodek, a na farmie pewnej białej rodziny znalezione zostaje ciało czarnego robotnika rolnego, Shane musi zmierzyć się ze złożonymi realiami kraju będącego niczym beczka prochu, gdzie wciąż żywe są dawne napięcia rasowe, a stare i krwawe przesądy mają się dobrze.
Book Author: Caryl Férey
Publisher - Orgnization: Non Stop Comics
Publisher Logo: 
Date published: 25 February 2026
Illustrator: Corentin Rouge
ISBN: 978-83-68542-16-5
Number Of Pages: 152
Podsumowanie
Tym razem nie było zaskoczenia. Sangoma. Przeklęci z Kapsztadu to mroczny kryminał, który wciąga od pierwszej strony. Komiks, który oprócz przepięknej prezencji oferuje wyjątkowo angażującą fabułę i nieoczywistych bohaterów. Szczerze polecam każdemu, kto ceni sobie przyziemne, trudne i mocno osadzone w aktualnej sytuacji politycznej historie. Nawet jeśli nie czytacie komiksów to będziecie zachwyceni!








































