30 lat temu Mission: Impossible zrewolucjonizowało szpiegowskie kino akcji. Niesamowite, jak na ten czas, efekty specjalne, zaskakujące wyczyny kaskaderskie i sceny, które na dobre zagnieździły się w popkulturze. Od tego czasu Ethan Hunt jeszcze sześć razy zachwycał widzów, za każdy razem przełamując kolejne bariery. Dziś w moje ręce wpadła płyta Blu-ray z ostatnią niemożliwą misją będącą podsumowaniem trzech dekad i wielkim finałem serii. Recenzja filmu Mission: Impossible – The Final Reckoning.

Na początek małe wyjaśnienie. Poprzednia odsłona zatytułowana była Mission: Impossible – Dead Reckoning Part I, gdyż finał miał zostać podzielony na dwa filmy. Jak to było w przypaku Harry’ego Pottera, czy Igrzysk Śmierci. Przed premierą zdecydowano się jednak na zmianę i zamiast M:I Dead Reckoning Part II otrzymaliśmy bardziej adekwatne Mission: Impossible – The Final Reckoning.

Mission: Impossible – The Final Reckoning

Recenzja filmu Mission: Impossible – Dead Reckoning

MISSION IMPOSSIBLE   DEAD RECKONING   PART ONE Blu ray

Kilka miesięcy po wydarzeniach z Mission: Impossible – Dead Reckoning świat stoi u progu gigantycznego zagrożenia. Ethan Hunt jest w posiadaniu klucza do kodu źródłowego Bytu / Entity,  ale nie zgodził się na przekazanie go rządowym oficjelom. Sprawiło to, że zarówno on, jak i jego zespół, wpadli na celownik wszystkich rządowych i pozarządowych organizacji na świecie. Oficjele twierdzą, że są w stanie kontrolować Byt, nie mając pojęcia o jego przerażających możliwościach.

Byt planuje bowiem przejąć arsenał nuklearny wszystkich światowych potęg atomowych i w jednym momencie zakończyć wszelkie życie na Ziemi. Ethan musi raz jeszcze zebrać drużynę i dokonać niemożliwego – w 48 godzin odnaleźć zatopiony okręt Sewastpol, wytropić Gabriela posiadającego potrzebną część kodu i rozgryźć, jak przed nuklearną zagładą planuje uchronić się sam Byt.

Tylko te pierwsze pół godziny…

Premierę obu, powiązanych ze sobą odsłon dzieli dwa lata. Odpowiadający za scenariusz i reżyserię Christopher McQuarrie postanowił, więc przypomnieć widzom Mission: Impossible – The Final Reckoning dotychczasowe wydarzenia. Niestety zamiast zrobić to serialowym stylu, gdzie poprzednie odcinki podsumowane są w kilkadziesiąt sekund, i poświęcić na to 3-4 minuty, zdecydował się na bardziej kreatywne podejście. Podczas pierwszych 35 minut mamy nie tylko podsumowanie wydarzeń z Dead Reckoning, ale też przebitki z całej serii. Miesza się to z aktualnymi wydarzeniami przez co mamy chaotyczny, ponad półgodzinny teledysk. Najgorsze, że w tym wszystkim zawarty jest bardzo ważny wątek Luthera. Przez całą tę otoczkę niknie on w gąszczu następujących po sobie scen i nie wywołuje oczekiwanej reakcji u widza.

Wygląda na to, że nakręcono dużo więcej materiału niż mógł pomieścić film. Ten i tak trwa 2:49h, więc rozwinięcie tych pociętych wątków dałoby produkcję trwającą 3,5 lub nawet 4 godziny. Nie mam pojęcia czemu zdecydowano się na tak duże cięcia zamiast przepisać, czy za pomocą dokrętek przebudować wstęp.

Dalej już tylko lepiej!

Mission: Impossible – The Final Reckoning rozpędza się wraz zakończeniem tego rozwleczonego wstępu. W ciągu kilkunastu kolejnych minut fabuła rozstawia pionki na globalnej szachownicy i stawia przez zespołem Ethana nieprawdopodobnie trudne zadanie. Zadanie wymagające niemożliwych do zorganizowania zasobów, niemożliwych zdolności fizycznych, niemożliwej do osiągnięcia synchronizacji. Słowem misja niemożliwa. I tutaj film pokazuje swoje drugie oblicze!

Historia zabiera nas w skrajnie różne miejsca na świecie. Mroźne koło podbiegunowe, gigantyczny lotniskowiec, łodzie podwodne i wielki finał w RPA. Gdy bohaterowie przystępują do realizacji planu wreszcie czujemy, że to ta sama seria którą uwielbiamy od lat 90. Na dobrą sprawę możemy uznać, że pozostałe dwie godziny filmu to jedna wielka akcja, podzielona na kilka zupełnie odmiennych klimatycznie (również dosłownie) sekwencji.

Nieustannie czuć presję czasu, bo gdy akcja wskakuje na wyższy poziom nie odpuszcza aż do samego końca. Przez 2 godziny filmu dzieje się bardzo dużo, a akcja rozgrywa się na kilku płaszczyznach. Ekipie udało się jednak rozpisać to w taki sposób, że ani przez moment nie czujemy się zagubieni. Wszystko zostało bardzo klarownie wytłumaczone. Może aż nadto, bo ciągle przypominanie, że „od tej chwili zależy los świata” zaczyna być męczące po którymś z kolei razie. Niemniej doceniam, jak fajnie udało się to wszystko zgrać.

Minusem tej pełnej patosu odsłony jest brak charakterystycznego dla serii humoru. Wszyscy są śmiertelnie poważni. Benji próbuje wcielić się w rolę lidera, więc nie ma miejsc na jego zabawne narzekania. Również Grace, która tak kapitalnie odnalazła się w drużynie w poprzednim filmie, tym razem nie ma ani jednego zabawnego momentu. Na ironię jedyny naprawdę zabawny moment pojawia się dosłownie kilka minut przed końcem filmu i to w momencie, w którym w ogóle nie był potrzebny.


W Polsce możemy kupić takie oto wydania:

Dostępny jest również pakiet dwóch filmów:

Okładki:


Mrugnięcie okiem

Mission: Impossible – The Final Reckoning napakowane jest Easter Eggami z całej serii. Fabuła zgrabnie łączy ze soba część wątków, nawet tych, wydawałoby się, zamkniętych. Dowiadujemy się na przykład czym w rzeczywistości była Królicza Łapka z Mission: Impossible 3. Mało tego, absolutnie genialnym pomysłem jest wyjawienie dalszych losów naukowca, który wszedł do pokoju z superkomputerem z pierwszego filmu. Zaraz po słynnej akcji Ethana (opuszczania się na linach). Piękna klamra spinająca całą serię.

Mission: Impossible!

Pierwszą misją niemożliwą w Mission: Impossible – The Final Reckoning jest dwudziestominutowa podwodna sekwencja. Rozgrywająca się na dnie morza akcja jest spektakularna i niezwykle kreatywna. Ethan Hunt mierzy się nie tylko z potężnym ciśnieniem i przejmujących zimnem, ale też… turlającym się po morskim dnie podwodnym okrętem atomowym. Wygląda to niesamowicie efektownie!

Druga niesamowita akcja rozgrywa się w powietrzu. W roli głównej dwa dwupłatowce i biegający po niech Ethan Hunt. To, że Ethan potrafi przejąc samolot w locie już wiedzieliśmy, ale nie że potrafi przejąć… dwa. Tak, walka powietrzna to absurdalnie epicki wręcz popis Toma Cruise’a. Kamery bardzo chętnie pokazują zbliżenia jego twarzy zmagającej się z wiatrem i pędem. Nie ma żadnych wątpliwości, kto wykonywał te kaskaderskie popisy. Scena godna finału całej sagi!

Finał Mission: Impossible – The Final Reckoning pamięta o tym, o czym bardzo często zapominają twórcy podobnych serii. Cała ostatnia akcja rozpisana jest tak, aby każdy z bohaterów miał w niej swój udział. Część robi to, co potrafi najlepiej, a część to co trzeba zrobić, aby zakończyć misję. Tak powinno się to robić!

Mission: Impossible – The Final Reckoning – podsumowanie

Mission: Impossible – The Final Reckoning sprawdza się jako wielki finał serii. Nie licząc bardzo dziwnego i niemiłosiernie przeciągniętego wstępu, otrzymaliśmy film o gigantycznym rozmachu i niesamowitych scenach akcji. Scenach zapadających w pamięci na długo, scenach zapierających dech w piersi, scenach pełnych epickich momentów i scenach które sprawiają, że zadajemy sobie pytanie: czy Tom Cruise naprawdę jest człowiekiem?

Czy to naprawdę koniec? Oficjalnie, tak. Osobiście jakoś nie wierzę, że za 2-3 lata Tom Cruise nie ogłosi kolejnej odsłony. I tego mu oraz nam wszystkim życzę.

Egzemplarz do recenzji dostarczył dystrybutor, firma Galapagos

MISSION: IMPOSSIBLE - THE FINAL RECKONING
MI   The Final Reckoning

Movie description: Siódma część serii Mission: Impossible z Tomem Cruisem w roli głównej, to kino akcji w najlepszym wydaniu. Ethan Hunt wraz z ekipą IMF trafiają na trop tajnej broni, która w nieodpowiednich rękach może zagrozić losom całego świata.

Date published: 10 October 2025

Country: USA

Duration: 169 minut

Author: Erik Jendresen, Christopher McQuarrie

Director(s): Christopher McQuarrie

Actor(s): Tom Cruise, Hayley Atwell, Ving Rhames, Simon Pegg, Vanessa Kirby, Esai Morales, Pom Klementieff, Mariela Garriga, Henry Czerny, Holt McCallany, Janet McTeer, Nick Offerman, Hannah Waddingham, Angela Bassett, Shea Whigham, Greg Tarzan Davis, Charles Parnell, Frederick Schmidt ,

Podsumowanie

Mission: Impossible – The Final Reckoning sprawdza się jako wielki finał serii. Nie licząc bardzo dziwnego i niemiłosiernie przeciągniętego wstępu, otrzymaliśmy film o gigantycznym rozmachu i niesamowitych scenach akcji. Scenach zapadających w pamięci na długo, scenach zapierających dech w piersi, scenach pełnych epickich momentów i scenach które sprawiają, że zadajemy sobie pytanie: czy Tom Cruise naprawdę jest człowiekiem?

Overall
7.7/10
7.7/10

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Napisz swoje imię

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.