W pierwszej serii Daredevil: Odrodzenie wraz z Charlie Coxem w roli Daredevila, Vincentem D’Onforio jako Wilosnem Fiskiem powrócił Jon Brenthal, jako Frank Castle / Punisher. Kevin Feige wiedział, że to najlepszy możliwy casting i zdecydował się dołączyć tę postać do MCU. Mało tego, Frank pojawi się w filmie Spider-Man: Całkiem nowy dzień! Zanim jednak to nastąpi, na Disney+ pojawił się odcinek specjalny Marvel Television, do którego scenariusz napisali wspólnie reżyser Reinald Marcus Green oraz sam Jon Brenthal. Recenzja filmu Punisher: Ostatnie starcie.
Punisher: Ostatnie starcie
Frank Castle dokonał zemsty. Oczyścił Nowy Jork z rodzin mafijnych, których miejskie wojny doprowadziły do śmierci jego rodziny. Jednak to zemsta była jedynym, co utrzymywało go przy życiu i co motywowało go do funkcjonowania w świecie, który nie ma dla niego nic do zaoferowania i któremu on sam nie chce dawać nic od siebie. Szukając sposobu na ukojenie bólu dowiaduje się, że to za jego sprawą ktoś inny stracił całą rodzinę. I teraz szuka krwawej zemsty!
A Marvel Television Special Presentation
Marvel Special Presentation
Wilkołak Nocą
Strażnicy Galaktyki: Coraz bliżej Święta
Punisher: Ostatnie Starcie
Film Punisher: Ostatnie starcie jest krótkim, około 45-minutowym formatem z serii Marvel Television Special Presentation. Dotychczas mieliśmy dwie takie produkcje – Wilkołak nocą oraz Strażnicy Galaktyki: Coraz bliżej święta. Są to zupełnie niezależne historie, które nie łączą się bezpośrednio z innymi filmami. Historia Franka Castle rozgrywa się gdzieś pomiędzy Daredevil: Odrodzenie Sezon 1 a Spider-Man: Całkiem nowy dzień. Nie jest jednak w żaden sposób powiązany z tymi produkcjami. To po prostu dodatkowy arc dla tej postaci. Tyle słowem wyjaśnienia.
Rozpacz go napędza
Polecam recenzje
Punisher Sezon 1
Punisher Sezon 2
Daredevil: Odrodzenie Sezon 1
Daredevil: Odrodzenie Sezon 2
Punisher: Ostatnie starcie jest bardzo skondensowaną historią podzieloną na dwie skrajnie różne części. W pierwszej połowie widzimy bardzo osobiste i emocjonalne sceny żałoby Franka. Castle stracił cel, który go napędzał i nie ma pojęcia, co teraz począć. Mamy tutaj troszkę odniesień do serialu Netfliksa, mamy nawet gościnną rolę córki Jona Brenthala. Aktor daje nam popisówkę swojego dramatycznego talentu, bo chyba już każdy wie, że Brenthal najlepiej wypada w scenach dramatycznych – pełnych kłótni, wyzwisk i krzyku. Tutaj mamy tego pod dostatkiem!
Druga połowa to już klasyczny Punisher! Przy scenariuszu pracował Jon Brenthal i widać tutaj bardzo dużą inspirację komiksami Punisher Max Gartha Ennisa. Frank mówi bardzo niewiele, częściej warczy niż wypowiada jakiekolwiek słowa. A robi to eliminując zastępy wybiegających zza węgła przeciwników. I jest przy tym niesamowicie skuteczny i widowiskowy. Punisher: Ostatnie starcie oferuje bardzo brutalne sceny akcji. Brutalne, ale nie przesadzone. Zdecydowanie najbardziej krwawa z produkcji MCU dostępnych na Disney+. I dokładnie tego oczekujemy od Punishera!
Punisher: Ostatnie starcie – podsumowanie
Jon Brenthal to Frank Castle, a Frank Castle to on Brenthal! Tego nikt nie da rady zanegować! Punisher: Ostatnie starcie oferuje skondensowaną, mroczną i bardzo brutalną historię. Historię, która cierpi przez skrócony format. Materiał pokazuje, że był tutaj potencjał na pełnometrażowy film akcji, który wspominalibyśmy przez kolejne lata. Finalnie całość robi smaka na więcej, znacznie więcej solowego Punishera. I mam nadzieję, że Kevin Feige też to widzi!
Film obejrzycie na Disney+
PUNISHER: OSTATNIE STARCIE

Description: Szukając sensu życia wykraczającego poza zemstę, Frank Castle znów wpada w wir walki
Podsumowanie
Jon Brenthal to Frank Castle, a Frank Castle to on Brenthal! Tego nikt nie da rady zanegować! Punisher: Ostatnie starcie oferuje skondensowaną, mroczną i bardzo brutalną historię. Historię, która cierpi przez skrócony format. Materiał pokazuje, że był tutaj potencjał na pełnometrażowy film akcji, który wspominalibyśmy przez kolejne lata. Finalnie całość robi smaka na więcej, znacznie więcej solowego Punishera. I mam nadzieję, że Kevin Feige też to widzi!







































