Po angażującym Thor i Loki: Dziesiąty Świat, czas na zupełnie inną opowieść z wydarzenia Grzech Pierworodny. Podczas, gdy Orb zdetonował oko Watchera, wszystkie znajdujące się w jego pobliżu osoby zobaczyły największe sekrety bliskich im osób. Co takiego zobaczył Zielony Olbrzym, że na cel wziął samego Iron Mana? Recenzja komiksu Hulk kontra Iron Man.

Album składa się z czterech zeszytów oznaczonych jako Original Sin #3.1-3.4. By podejść do albumu bez większych problemów, polecam zapoznać się z Grzechem Pierworodnym, a znajomość Strażników Galaktyki prowadzonych przez Bendisa pomoże zrozumieć kim jest Arno i dlaczego nazywa Tony’ego bratem. Pomijając ten ostatni aspekt jest to w pełni autonomiczna historia, z którą powinien zapoznać się każdy fan uniwersum.

Po akcji Orba Bruce Banner doznał niesamowitej wizji. Udało mu się zobaczyć jak on, a raczej osoba, której oczami patrzy, manipuluje przy Bombie Gamma. Bombie, której wybuch stworzył Hulka i na zawsze zmienił życie Bannera. Sabotażystą okazuje się… pijany Tony Stark. Przyjaciel Bannera odpowiada za jego przemianę, co utrzymało się w tajemnicy przez te wszystkie lata. Bruce postanawia ukierunkować gniew Hulka tylko w jedną stronę – dokonać zemsty na Iron Manie.

Hulk kontra Iron Man rozgrywa się w teraźniejszości oraz przeszłości. Aktualne wydarzenia to głównie wielki pojedynek i masa zniszczeń. Dużo ciekawiej wypadają retrospekcje, cofające nas do momentu nieszczęśliwego wypadku. Poznajemy nowe okoliczności tamtych wydarzeń, a przy okazji dowiadujemy się jakie cele stawiał przed sobą Banner, a czego oczekiwali jego mocodawcy. Bliżej wchodzimy też w „głowę” nadużywającego alkoholu Tony’ego Starka, który jeszcze bardziej uświadamia, że dla rozgłosu i pieniędzy mógł zrobić wszystko.

Komiks kupicie w sklepie Egmontu

Jednak ostatecznie komiks nieco rozczarowuje. Kilka świetnych motywów przeplatane jest oczywistościami i zbyt naciąganymi pomysłami. Stark w dawnych czasach chodził tak bardzo pijany, że kompletnie nie pamięta pewnego okresu w życiu i musi stosować swoje wymyślne technologie, żeby odtworzyć wybrane dni. Trochę to przegięcie i zbyt banalne wytłumaczenie jego amnezji. Sam Banner częściej irytuje niż interesuje. Jedynie Hulk, mocno ulepszony Hulk, robi świetną robotę. Bezmyślny niszczyciel stał się inteligentnym gigantem i stanowi wielkie wyzwanie dla gadżetów Starka oraz jego, napakowanego bronią, miasta przyszłości.

Średnio, tak mogę ocenić Hulk kontra Iron Man. Dobre fragmenty Mark Waid miesza z oklepanymi motywami, które niewiele wnoszą do historii. Na pochwałę zasługuje nowy pomysł na Hulka, spektakularny, chociaż często przerywany retrospekcjami, pojedynek oraz efektowna kreska i kolory duetu Mark Bagley oraz Luke Ross. Zabrakło większego trzęsienia ziemi, które zapowiadały pierwsze strony…

 

Egzemplarz do recenzji dostarczył wydawca.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Napisz swoje imię

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.