Po genialnym komiksie Jeffa Lemire, nikt nie miał pomysłu, jak ugryźć tego przedziwnego bohatera. Na szczęście po kilku latach pojawił się Jed MacKay, który tchnął nowe życie w postać Moon Knighta. Dziś przychodzę z finałową odsłoną jego pierwszego, ale nie ostatniego(!) runu. Recenzja komiksu Moon Knight. Tom 3.
W albumie znajdziemy materiały opublikowane w zeszytach Moon Knight (2021) #25-30 oraz Moon Knight: City of the Dead (2023) #1-5. Scenariusz pierwszej części napisał Jed MacKay, a rysunki stworzyli Alessandro Cappuccio, Partha Pratim, Alessandro Vitti, Federico Sabbatini. Do drugiej części albumu scenariusz napisał David Pepose, a rysunki przygotowali Marcelo Ferreira i Sean Damien Hill.
Ostatnie dni Moon Knighta
Seria Moon Knight (2021)
Pierwsza połowa komiksu Moon Knight. Tom 3 to zarazem finał pierwszego runu Jeda MacKay, zapoczątkowanego w 2021 roku. Trzeba, bowiem wiedzieć, że scenarzysta nie opuszcza serii i powraca z nowymi pomysłami jeszcze dwukrotnie. Są to Vengeance of the Moon Knight (2024), gdzie pojawiło się 8 zeszytów, a następnie w Moon Knight: Fist of Khonshu (2024), którego na moment pisania tego tekstu pojawiło się 15 zeszytów wydanych w trzech zbiorczych tomach.
Moon Knight ściga nowego, przebiegłego wroga. Wroga, w którym jest coś niepokojąco znajomego. Przeciwnik zawsze wyprzedza go o krok i zna wyjątkowe zdolności Spectora. Historia z ulic Nowego Jorku wiąże się z ostatnią misją Kowbojów Karnaku, do których należał niegdyś Spector. Tymczasem przywrócony do życia (ponownie) dr. Badr aka Hunter’s Moon próbuje kroczyć ścieżką Marca i wspomóc Misję Midnight.
Ostatnie dni Moon Knighta to naprawdę udana historia. Jest niezwykle dynamiczna i serwuje sporo ciekawych zwrotów akcji. Aktualne wydarzenia przeplatają się z tymi z przeszłości. I w obu przypadkach dostarczają solidnych wrażeń. Uwielbiam szczególnie rozdział z sesją dr. Badra, bliźniaczy do tych, które przechodził Marc w pierwszym tomie. Jest zaskakująco zabawny i pokazuje Hunter’s Moona z zupełnie innej strony.
Finałowe rozstrzygnięcia to istnie epicka bitwa. Jed Makay wykorzystał wszystkie osobowości Moon Knighta w wyjątkowo kreatywny sposób. Zdarzało się, że Marc Spector, Steven Grant i Jake Lockeley mieli wspólne interakcje, ale tym razem mogą rzeczywiście współpracować. Wypada to naprawdę filmowo i widowiskowo. Co prawda Reese, Żołnierz i Tigra mają w tej części bardzo okrojone role, ale w finale ich wkład jest nieoceniony. Każdy dostać kilka momentów dla siebie i za to brawa dla MacKaya!
Miasto umarłych
Druga część komiksu Moon Knight. Tom 3 nie kontynuuje wątków z finału pierwszego runu MacKaya. David Pepose poszedł w inną stronę i przedstawił historię rozgrywającą się gdzieś podczas działalności Misji Midnight. Działa w niej Hunter’s Moon, ale fabuła nie ma nic wspólnego z pierwszą połową tego albumu.
Khalil, nastoletni chłopiec, częsty bywalec Misji Midnight, został zaatakowany przez Synów Szakala. Spector uratował chłopca, a Badr wyciągnął go ze skraju śmierci. Wygląda jednak na to, że jego dusza trafiła do Duatu – Miasta Umarłych, z którego dusze śmiertelników nie mają powrotu. Moon Knight udaje się do miejsca, w którym znajdują się dusze starych, wrogich Khinshu, bogów, by uratować chłopca…
W zderzeniu z pierwszą połową komiksu Miasto Umarłych wypada słabiej. To do granic możliwości napakowana akcją opowieść o typie, który schodzi do piekła, by wyciągnąć stamtąd bliską mu osobę. Pojawia się tutaj cała masa ludzi z przeszłości Moon Knighta, a także mitycznych bożków z ery Khonshu. Egipska mitologia wydała kilka niezwykle interesujących postaci, a część z nich zobaczymy również tutaj. Czyta się to dobrze i szybko, natomiast nie ma tego ładunku emocjonalnego i takiej epickości, co finał runu MacKaya.
Moon Knight. Tom 3 – podsumowanie
Druga połowa komiksu jest wyraźnie słabsza od pierwszej. Problem w tym, że oceniam cały album, a nie tylko jego najlepszy fragment. Mimo to Moon Knight. Tom 3 zasługuje na wysoką ocenę. Wszystko za sprawą wyjątkowo przemyślanego, wybuchowego i spektakularnego finału pierwszego runu Jeda MacKaya. Gdyby cały tom składał się z tych pięciu zeszytów, ocena byłaby pewnie znacznie bliżej dychy. 🙂
Egzemplarz do recenzji dostarczyło Wydawnictwo Egmont
MOON KNiGHT. TOM 3

Book Description: Brutalna psychologiczna opowieść o bohaterze, który działa po swojemu – bez kompromisów i fałszywego uśmiechu, za to z surową sprawiedliwością. Marc Spector rusza tropem Czarnego Widma – wroga, który wydaje się zarówno zupełnie nowy, jak i niepokojąco znajomy. Kiedy Moon Knight próbuje rozwikłać tę zagadkę, budzą się w nim mroczne wspomnienia ostatniej misji jego najemnej grupy – Kowbojów z Karnaku. Przeszłość powraca z pełną siłą i nie odpuści, dopóki Marc nie odpokutuje. Pokuta może jednak kosztować go życie, ponieważ osłabiony Khonshu nie potrafi już wskrzeszać swoich Pięści. Czy Moon Knight zdoła pokrzyżować mordercze plany Widma, kiedy każda decyzja może się okazać ostatnią? I co – a raczej kto – czeka na niego w Duacie, Mieście Umarłych, gdzie sądzi się dusze?
Book Author: Jed MacKay i David Pepose
Publisher - Orgnization: Story House Egmont
Publisher Logo: 
Date published: 17 June 2026
Illustrator: Alessandro Cappuccio, Marcelo Ferreira, Federico Sabbatini, Alessandro Vitti
ISBN: 9788328175709
Number Of Pages: 313
Podsumowanie
Druga połowa komiksu jest wyraźnie słabsza od pierwszej. Problem w tym, że oceniam cały album, a nie tylko jego najlepszy fragment. Mimo to Moon Knight. Tom 3 zasługuje na wysoką ocenę. Wszystko za sprawą wyjątkowo przemyślanego, wybuchowego i spektakularnego finału pierwszego runu Jeda MacKaya. Gdyby cały tom składał się z tych pięciu zeszytów, ocena byłaby pewnie znacznie bliżej dychy. 🙂








































