W zeszłym miesiącu pożegnaliśmy Deadpoola prowadzonego przez Briana Posehna i Gerry’ego Duggana. Przed przeskokiem do kolejnej serii zostało jeszcze kilka opowieści, które uzupełniają cały run. Z tego powodu przed nami jeszcze jeden, dziesiąty tom o wdzięcznym tytule Deadpooliana Wybrane.

Album składa się z Annuali, miniserii i tie-inu do Śmierci Wolverine’a. Z tego też powodu poszczególnym opowieściom przyjrzę się oddzielnie, by na końcu wydać ocenę całego albumu. No to po kolei.

Deadpool Annual #2

Scenariusz: Christopher Hastings, rysunki: Jacopo Camagni, kolory: Matt Milla

Deadpool trafia na chowającego się na dachu, bardzo przewrażliwionego Spider-Mana. Okazuje się, że Pająk prześladowany jest przez Kameleona, gościa potrafiącego przybierać dowolną postać. Sprytnymi sztuczkami Kameleon sprawił, że Spider-Man nieświadomie zaatakował niewinnych przechodniów i stąd pomysł na tymczasowe odizolowanie się od reszty. Deadpool bardzo chętnie pomoże swojemu przyjacielowi (a przynajmniej tak go nazywa).

Historia jest kapitalna! Deadpool na pewien czas przebiera się za Spider-Mana i próbuje robić jego robotę, by nie wzbudzać podejrzeń. I to jest przekomiczne. Padają żarty z pomagania przechodniom, uśmiejemy się, gdy Deadpool spróbuje polatać na pajęczynie oraz gdy będzie walczył. Bardzo przyjemny zeszyt.

Deadpool Bi-Annual #1

Scenariusz: Paul Scheer, Nick Giovanetti, rysunki: Salva Espin, kolory: Veronica Gandini

Tym razem Deadpool zostaje zwerbowany do zajęcia się gangiem Brute Force w skład, którego wchodzą zmutowane zwierzęta. Jest tam kangur, orzeł, delfin, miś i lew. Zwierzaki atakują parki wodne i straszą turystów.

Druga historia nie jest tak zabawna jak pierwsza, ponieważ humor tutaj zawarty jest bardziej, powiedzmy, kreskówkowy. Walczące ssaki i ptaki są zabawne, ale zabrakło tutaj bardziej pomysłowej fabuły. Znalazło się, co prawda miejsce na fabularny twist, ale był on spodziewany już od pierwszej strony. Jest nieźle, ale o wiele słabiej niż wyżej.

 

Śmierć Wolverine’a: Deadpool i Kapitan Ameryka #1

Scenariusz: Gerry Duggan, rysunki: Scott Kolins, kolory: Veronica Gandini

Wolverine nie żyje, ale ludzie, którzy chcieliby zdobyć jego zdolności mają się dobrze, jak nigdy dotąd. Sklonowanie Wolverine’a byłoby wielkim sukcesem złoli i wielkim zagrożeniem dla tych po jasnej stronie mocy. Kapitan Ameryka stracił swoje serum super żołnierza, a jego ciało osiągnęło rzeczywisty wiek. Staruszek Rogers ze względu na ograniczone zdolności prosi Wade’a o pomoc w pozbyciu się wszystkich przedmiotów mających styczność z DNA Logana.

Historyjka jest zaskakująco fajna i wszystko się w niej trzyma się kupy. Kapitan i Deadpool ciągle sobie dogryzają, ale koniec końców tworzą naprawdę znakomity duet. Wspólne latanie Quinjetem, wspólne kopanie tyłków, a nawet wspólne czyszczenie… tronu Logana, bo mógł zostawić na nim swój materiał genetyczny. Kolejny świetny zeszyt.

Deadpool kontra Thanos #1-4

Scenariusz: Tim Seeley, rysunki: Elmo Bondoc, kolory: Ruth Redmond

Pani Śmierć zniknęła, ktoś ją uprowadził. Martwi powstali z grobów, a żywi… przestali umierać. Zrozpaczony Thanos szuka sposobu na odnalezienie ukochanej, a ta z bliżej nieokreślnych przyczyn przemawia tylko do Deadpoola. Siłą rzeczy Thanos musi zewrzeć szyki z Deadpoolem, bo to jedyna szansa na odnalezienie Śmierci i przywrócenia naturalnego porządku we Wszechświecie.

Komiks kupicie taniej w sklepie Egmontu

Deadpool kontra Thanos składa się z czterech zeszytów i jest dużo bardziej rozbudowaną opowieścią niż pozostałe one-shoty. Z tego też powodu wszystko jest bardziej rozwleczone i po prostu nudniejsze. Oczywiście humor jest na swoim miejscu, dialogi ze Śmiercią, czy samym Wszechświatem są świetne, a jego słowne utarczki z Thanosem bawią na każdym kroku. Niemniej historia nie wykorzystała swojego potencjału. Niezbyt spektakularnie wyszło również spotkanie ze Strażnikami Galaktyki, na które mocno czekałem. Jak w przypadku Bi-Annual #2 – jest dobrze, ale nie tak jak w pozostałych.


Deadpool Tom 10: Deadpooliana wybrane udowadnia, że największą siłą serii są jednozeszytowe epizody. Każda z krótkich opowieści wypada lepiej niż składająca się z czterech zeszytów potyczka z Thanosem. Jednak pomimo małego marudzenia jest to jeden z najlepszych albumów w przekroju całej serii. Polecam.

8/10

Egzemplarz do recenzji dostarczyło Wydawnictwo Egmont

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.