Sky Rojo Sezon 1 to, powiedzmy sobie szczerze, słabiutki i bardzo głupiutki serial. Po twórcy Domu z Papieru spodziewałem się czegoś znacznie lepszego, a jednak postanowiłem dać szansę serii drugiej, która niedawno zadebiutowała na Netfliksie. Czy jest lepsza? Recenzja serialu Sky Rojo 2.

Zemsta

Sky Rojo Sezon 1 zakończył się małym triumfem dziewczyn. Wendy, Coral i Gina pokonały swoich oprawców i mogły cieszyć się wolnością. A raczej mogłyby, gdyby nie popełniły kolejnych błędów. Coral reanimowała Romeo, a Gina i Wendy puściły wolno Christiana, który odnalazł i uwolnił Moisesa. Tym samym alfonsi wpadają w jeszcze większą furię, a dotychczasowa zwykła robota stała się dla nich sprawą osobistą.

Nowy sezon, stare problemy

Sky Rojo
1. Sky Rojo 1
2. Sky Rojo 2

Sky Rojo 2 cierpi na te same bolączki co seria pierwsza. Sezon jest wręcz naszpikowany debilnymi decyzjami zarówno dziewczyn jak i Romea i jego alfonsów. Już pierwszy odcinek pokazuje, że bohaterki mają więcej szczęścia niż rozumu i tylko fartowi mogą dziękować, za to, że nie gryzą jeszcze ziemi. Za dużo gadają, za dużo zwlekają i zawsze kończy się to nowymi problemami. W zasadzie złole wcale nie muszę się wysilać, by wpaść na ich trop, bo za każdym razem same się nawiną. Dziewczyny nie potrafią pociągnąć za spust, kiedy przed lufą jest człowiek, który kilka chwil wcześniej próbował je zabić i który na pewno będzie próbował dalej. Ale, gdy podobna sytuacja dotyczy niegroźnego mężczyzny to tego wahania nie ma. Brak konsekwencji.

Głupota głównych bohaterek mocno razi w oczy, ale muszę oddać sprawiedliwość męskiej obsadzie. Na każdą kretynkę w Sky Rojo 2 przypada dwóch innych debili. Tak, jest aż tak źle. Naprawdę trudno zrozumieć czym kierują się męscy bohaterowie i jak uzasadniają co raz to głupsze decyzje i czyny. I w tych oparach absurdu mija połowa niedługiego sezonu (8 trwających 30 minut epizodów). Jeśli jednak wytrzymacie natłok nonsensownych rozwiązań to dalsza część wam to w niewielkim stopniu wynagrodzi.

Malutki progres

Zaskakująco druga połowa Sky Rojo 2 naprawia wiele błędów, które nawarstwiały się od pierwszego odcinka. Tak jakby Alex Pina postanowił zamknąć pierwszy rozdział i popchnąć akcję zdecydowanie do przodu. Zbytnio nie spoilując napiszę tylko, że dziewczyny postanawiają uciec, ale zanim to zrobią chcą ukraść gigantyczną sumę pieniędzy swoim oprawcom. Znalazło się tutaj emocji, które całkiem logicznie wynikają z fabuły. Twórcy nie silą się na kolejne niedorzeczne zwroty akcji, a mimo to wszystko ma sens.

Jakiś tam sens, bo nie ma co ukrywać, że Sky Rojo 2  to dalej bardzo głupiutki serial. Na dobrą sprawę wszystko mogłoby się zamknąć w dwugodzinnym filmie i widz naprawdę nie zauważyłby różnicy. Pina ładuje tutaj sporo fillerów, a wszystko podlewa masą kontrowersyjnych scen z ‘działalności’ klubu Romea. Pełno tutaj nagości i tajników pracy dziewczyn przymuszanych do prostytucji. Muszę jednak oddać, że sceny te okraszone wypranym z emocji komentarzem Coral robią wrażenie i dają do myślenia. Całą tą seksualną przemoc, gwałty i poniżanie obserwujemy z punktu widzenia osoby, dla której jest to tylko ‘kolejny dzień w robocie’. Zdecydowanie najmocniejsze punkty tego sezonu. Podobnie jak pierwszego zresztą.

Sky Rojo 2 – podsumowanie

Takie trochę guilty pleasure. Sky Rojo 2 to serial pełen głupot, uproszczeń i bohaterów o móżdżkach pantofelka. Z drugiej strony to też serial, który można sobie puścić do kolacji czy lampki wina, a jeśli coś przegapimy to absolutnie nic się nie stanie. Są na Netfliksie rzeczy znacznie lepsze, ale też znacznie słabsze.

Serial dostępny na platformie Netflix

Poprzedni artykułVENOM: LET THERE BE CARNAGE | Zwiastun #2
Następny artykułFARMA CLARKSONA | Sezon 1 | Amazon Prime Video
Człowiek odpowiedzialny za wszytko, co tutaj widzicie :) Mąż, gracz, ojciec - w dowolnej kolejności. Fan Marvela i DC, uwielbia Netflixa i HBO, lami w bijatyki i multiplayerowe strzelanki, a o 2. w nocy lubi poczytać książki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Napisz swoje imię