To już czwarty sezon Better Call Saul, spin-offu Breaking Bad, który wydawał się jednorazowym strzałem w ciemno. Produkcja nabrała rozpędu i przez trzy kolejne lata dostarczała rozrywkę na bardzo wysokim poziomie. Jak jest w czwartym sezonie?

 

Seria Better Call Saul

1. Better Call Saul Sezon 1
2. Better Call Saul Sezon 2
3. Better Call Saul Sezon 3
4. Better Call Saul Sezon 4
5. Better Call Saul Sezon 5
6. Better Call Saul Sezon 6 (2021)

Chuck nie żyje, popełnił samobójstwo podpalając swój dom. Tym samym Jimmy stracił nie tylko brata, ale jednocześnie zaciekłego przeciwnika i jedyną osobę, na której mu kiedykolwiek zależało. Nigdy do końca nie wiemy, co tak naprawdę Jimmy czuje do Kim, kobiety ufającej mu bezgranicznie i potrafiącej sprzeciwić się własnym zasadom moralnym, aby tylko pomóc partnerowi. Wraz z Chuckiem umarła część Jimmy’ego, która trzymała go po tej dobrej stronie, blisko zasad i regulaminów. Jak dalej radzi sobie młodszy z braci McGill?

Fabuła czwartej serii idzie nieco innym torem niż poprzedni sezon. Po kilku odcinkach dostajemy kilkumiesięczny przeskok w czasie, a cały sezon to okrągły rok. Zaczynamy w momencie śmierci Chucka, kończymy w rocznicę. Z tego też powodu narracja jest trochę rozwleczona i składa się z kilku wątków. Najpierw Jimmy próbuje znaleźć pracę (genialne rozmowy kwalifikacyjne!), potem stara się wykorzystać swoje talenty jako sprzedawca komórek na kartę, by ostatecznie walczyć o przywrócenie prawniczej licencji. Wydaje się, że wszystko rozwija się w żółwim tempie, ale patrząc na poszczególne wątki dostrzegamy, co chcą przekazać twórcy. Proces przemiany Jimmy’ego w Saula nabiera tutaj rozpędu i nie dalej niż w przyszłym sezonie usłyszymy sławetne „Better Call Saul”.

Tym razem wątek Mike’a to zupełnie inna opowieść. Jimmy i uwielbiany przez fanów fixer spotykają się chyba tylko raz przy śniadanku, a przez resztę sezonu chodzą swoimi drogami. Mike jako nowy człowiek Fringa stopniowo awansuje i zyskuje w oczach szefa, aż otrzymuje bardzo odpowiedzialne zadanie – ma zaadoptować nowo zakupiony magazyn na… laboratorium do gotowania metamfetaminy. Tak, chodzi o laboratorium pod pralnią, w którym pracowali Walter i Jessie! Pojawia się nawet Gale, gość pracujący przez jakiś czas z Waltem. Zebranie ekipy, zapewnienie im warunków oraz, przede wszystkim, utrzymanie całego przedsięwzięcia w tajemnicy należy w całości do Mike’a. Wątek został poprowadzony znakomicie. Udało się zachować idealne proporcje pomiędzy dramatem, a specyficznym humorem. To wszystko sprawia, że śledzenie losów Mike’a nie jest zapychaczem, a integralną i emocjonująca częścią Better Call Saul.

Finał sezonu to istny majstersztyk! Zgrabnie podsumowuje i zamyka pewien rozdział z życia obu bohaterów. Odcinek niejako definiuje przyszłość zarówno Jimmy’ego, jak i Mike. I chociaż finał stawia ich w dwóch zupełnie różnych miejscach, to ładunek emocjonalny, jaki niesie odcinek jest równie duży. Obaj podejmują decyzję, która sprawi, że staną się postaciami, jakie pamiętamy z Breaking Bad, a to oznacza, że dystans dzielący seriale jest już bardzo mały.

Warto wspomnieć, że tym razem, jak w żadnym poprzednim sezonie, otrzymaliśmy dziesiątki nawiązań do BB. Najbardziej oczywiste to naturalnie budowa podziemnego laboratorium, ale to nie wszystko. Jimmy szukając lokalu trafia do biura, w którym będzie urzędował Saul. Jest wspomniany wyżej Gale, jest Huell, potężny ochroniarz głównego bohatera. Poznajemy nawet historię dzwonka, który do wózka przywiązany miał Hector Salamanca! A na deser pojawia się Lalo Salamanca, który w BB był tylko wspominany i śmiem zakładać, że odegra kluczową rolę w piątej serii.

To był chyba najlepszy sezon Better Call Saul! Serial bardzo zbliżył się do Breaking Bad, ale zamiast żerować na popularności starszego brata, idzie własną ścieżką. Genialnie rozwija postaci Jimmy’ego i Mike’a stawiając przed nimi gigantyczne wyzwania i bardzo trudne decyzje. To fantastyczny serial, który mimo swojego wolnego tempa nie pozwala się oderwać od ekranu. Zdecydowanie polecam!

Poprzedni artykułMS. MARVEL TOM 3: ZDRUZGOTANA | G. Willow Wilson | Recenzja komiksu
Następny artykułMS. MARVEL TOM 4: DNI OSTATNIE | G. Willow Wilson | Recenzja komiksu
Człowiek odpowiedzialny za wszytko, co tutaj widzicie :) Mąż, gracz, ojciec - w dowolnej kolejności. Fan Marvela i DC, uwielbia Netflixa i HBO, lami w bijatyki i multiplayerowe strzelanki, a o 2. w nocy lubi poczytać książki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Napisz swoje imię