Na Netfliksie pojawił się nowy serial na podstawie jednej z powieści Harlana Cobena. Najnowsza produkcja została nakręcona we Francji. Czy zachwyci podobnie jak poprzednie? Recenzja miniserialu Bez pożegnania.

Bez pożegnania

Seriale na podstawie książek Cobena

1. Safe (scenariusz oryginalny Cobena)
2. Nieznajomy
3. W głębi lasu
4. Niewinny
5. Bez pożegnania

Miniserial Bez pożegnania jest adaptacją książki o tym samym tytule (Gone for good w oryginale). Książkowy oryginał Harlana Cobena opowiada historię Willa Kleina i rozgrywał się w USA. Adaptacja umiejscowiona została we Francji (z paroma scenami w Hiszpanii), a zarówno fabuła, jak i tło wydarzeń zostało dopasowane do francuskich realiów. Ale po kolei.

Guillaume Lucchesi to około 30 letni mężczyzna. Dziesięć la temu cały jego świat się zawalił, gdy jednej nocy zamordowana została jego ukochana oraz brat Fred. Po latach poznał Judith i gdy wydawało się, że wreszcie odnalazł szczęście… ukochana znika bez śladu podczas pogrzebu jego matki. Aby odnaleźć dziewczynę Guillaume musi odkryć prawdę o wydarzeniach sprzed dekady, a także poznać tajemnice skrywane przez najbliższe mu osoby.

Bez szału

Mając w pamięci rewelacyjny miniserial Niewinny oczekiwałem podobnego poziomu od Bez pożegnania. Niestety serial zawodzi praktycznie w każdym aspekcie. Fabuła od początku prowadzona w bardzo dziwny sposób. Na przestrzeni 5 odcinków twórcy nieustannie atakują nas retrospekcjami. Biorąc pod uwagę punkt wyjścia serialu w pełni rozumiem retrospekcje z 2010 roku. Problem w tym, że co chwila dochodzą kolejne okresy. Skaczemy do 2015, 2018, 2008, a nawet 1998 roku. Co najmniej połowa z nich jest zupełnie niepotrzebna i nie wpływa realnie na fabułę. Naprawdę, większość wspomnień można było załatwić jednym dialogiem.

W efekcie Bez pożegnania częściej nudzi niż intryguje i interesuje. Pamiętając książkę (no, częściowo) aż nie mogę się nadziwić, jak można było to zepsuć. Coben tworząc swoje historie niesamowicie łączy wątki, świetnie splata w całość wszystkie pomniejsze wątki i bardzo często zaskakuje. Mając takiego gotowca nie potrzeba wiele, by dostarczyć dobrej produkcji (patrz Niewinny). Tymczasem Bez pożegnania albo sygnalizuje zbliżające się zwroty akcji, albo wprowadza jakieś komiczne postaci, albo stawia na bardzo koślawo nakręcone sceny.

Bez umiejętności

Chociaż raziły mnie niektóre postaci poboczne i rozwleczone, niewiele wnoszące dialogi to nie będę czepiał się gry aktorskiej. W Bez pożegnania bardziej boli mnie realizacja wszystkich, w zamierzeniach dynamicznych, scen. Kłują w oczy wielka prowizorką i amatorką. Walka wręcz jest tak komiczna, że aż dziwne, że aktorzy nie pękali ze śmiechu markując ciosy pół metra od przeciwnika. Widać to tak wyraźnie, że zastanawiałem się jak musiały wyglądać poszczególne duble, jeśli to była najlepsza próba. Wisienką na torcie jest scena, w której popchnięta na podwórku kobieta ląduje… w salonie domu, jakieś 15 metrów dalej. Tak, popchnięta. Wszystko wygląda tak, jakby twórcy krzyczeli NIE OGLĄDAJCIE TEGO!!!

 Bez pożegnania – podsumowanie

O Niewinnym pisałem, że to najlepszy z dotychczasowych seriali na podstawie twórczości Harlana Cobena. Dla odmiany Bez pożegnania to zdecydowane najgorsza produkcja z tej serii. Niedopracowana, z bardzo rwaną fabułą, koszmarnymi scenami akcji i sygnalizowanymi zwrotami akcji. Czy są jakieś pozytywy? Tak, to tylko 5 odcinków, więc jakoś wytrzymacie. Ale nie musicie… i nie róbcie tego.

Serial obejrzycie na Netflix.com

Poprzedni artykułMARE Z EASTTOWN | Zapowiedź wydania DVD
Następny artykułPSI PATROL FILM | Recenzja przedpremierowa
Człowiek odpowiedzialny za wszytko, co tutaj widzicie :) Mąż, gracz, ojciec - w dowolnej kolejności. Fan Marvela i DC, uwielbia Netflixa i HBO, lami w bijatyki i multiplayerowe strzelanki, a o 2. w nocy lubi poczytać książki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Napisz swoje imię