Rorschach

Strażnicy Alana Moore’a to jeden z kamieni milowych wydawnictwa DC. Mroczna i brutalnie szczera wizja superbohaterów na zawsze zmieniła nasze wyobrażenie o tym gatunku. Po serii prequeli Strażnicy. Początek czas na zupełnie nowe rozdanie. Recenzja komiksu Rorschach.

Album zawiera materiały opublikowane w zeszytach #1-12 miniserii Rorschach, co stanowi kompletną historię. Scenariusz napisał Tom King, jeden z lepszych scenarzystów DC. Rysunki stworzył Jorge Fornés, a kolory nałożył Jorge Fornés.

Rorschach

Rok 2020. Podczas konwencji wyborczej zostaje udaremniona próba zamachu na kandydata na prezydenta USA. Niedoszłymi zamachowcami okazała się około dwudziestoletnia dziewczyna i ponad osiemdziesięcioletni mężczyzna w masce Rorschacha. Wkrótce okazuje się, że odciski palców zastrzelonego zamachowca pasują do Kovacsa, czyli prawdziwego Rorschacha. Problem w tym, że Kovacs nie żyje od 35 lat. Przydzielony do sprawy Detektyw rozpoczyna długie i szczegółowe śledztwo, w którym nic nie jest tym czym się wydaje…

Niczym kryminał noir

Przyznam, że podchodząc do komiksu nie wiedziałem o nim zupełnie nic. Nie wiedziałem nawet, że akcja osadzona jest 35 lat po wydarzeniach z oryginalnych Strażników. Mamy, więc czasy współczesne, ale w alternatywnej rzeczywistości Watchmen. Mimo, że od ataku kosmicznych Kałamarnic minęło już 35 lat to świat dalej obawia się powrotu potężnego zagrożenia. W tej rzeczywistości nietrudno o teorie spiskowe i szaleńców podporządkowujących im swoje życie.

To co w komiksie Rorscharch zaskakuje najbardziej to… znikoma rola samego Rorschacha. Całą historię poznajemy z perspektywy bezimiennego Detektywa, który łączy poszlaki, wciela się niczym behawiorysta w osoby zamieszane w zamach czytając ich dzienniki, listy czy nagrane taśmy. Powoli składa do kupy cały ciąg wydarzeń, który doprowadził do zastrzelenia przez służby dwójki zamachowców na konwencji. Mamy bardzo dużo narracji z offu, przerzucania ciężaru fabuły na różne postaci i nieustannie zaskakuje. I byłoby super, gdyby… komiks był krótszy.

Frank Miller i Steve Ditko?

Rorschach to dwanaście zeszytów, co w moim odczuciu za bardzo rozmywa fabułę. Wil Meyers z nie do końca jasnych powodów wzorowany jest na Stevie Ditko (współtwórca Spider-Mana), ale to nie wszystko, ponieważ w komiksie pod swoim nazwiskiem pojawia się też Frank Miller. Na początku myślałem, że to zbieżność nazwisk, ale okazuje się, że Tom King chciał w ten sposób przekazać jakąś wiadomość. Ja nie załapałem, natomiast wiem, że w efekcie komiks jest nienaturalnie rozciągnięty. Wątek Millera zajmuje więcej niż jeden cały zeszyt i na dobrą sprawę w ogóle nie wpływa na fabułę. Podobnie sprawa wygląda z cyrkowym osiłkiem. Jego historia również nie ma większego wpływu na wydarzenia, ale zajmuje cały jeden zeszyt. Gdyby całość udało się zmieścić w sześciu zeszytach odczucia byłyby o wiele lepsze.

Rorschach – podsumowanie

Ciężki orzech do zgryzienia. Rorschach to bardzo oryginalny komiks, bardzo w stylu Toma Kinga. Cała masa fantastycznych pomysłów miesza się z dziwnymi decyzjami i wprowadzaniu postaci, które nijak nie pasują do fabuły. Gdyby komiks był krótszy pewnie udałoby się pozbyć fillerów. A tak tylko siedem.

Egzemplarz do recenzji dostarczyło Wydawnictwo Egmont

King troszkę przedobrzył
Rorschach

Book Title: RORSCHACH

Book Description: Nowa opowieść z uniwersum „Strażników”, legendarnego dzieła Alan Moore’a! W 1985 roku gigantyczna kałamarnica z innego wymiaru zaatakowała Nowy Jork. Równocześnie zniknęli prawie wszyscy superbohaterowie znani jako Strażnicy. W 2020 roku dochodzi do zamachu na kandydata na prezydenta USA. Jednym z terrorystów okazuje się starzec w masce Rorschacha. Czy jest możliwe, że po trzydziestu pięciu latach powrócił ten legendarny Strażnik? Do rozwiązania zagadki zostaje zaanażowany świetny detektyw...

Book Author: Tom King

Book Format: Hardcover

Publisher - Orgnization: Story House Egmont

Publisher Logo: Egmont

Date published: 23 November 2022

Illustrator: Jorge Fornés

ISBN: 9788328155954

Number Of Pages: 312

  • FABUŁA - 60%
    60%
  • RYSUNKI - 80%
    80%
  • PRZYSTĘPNOŚĆ - 60%
    60%
67%

Podsumowanie

Ciężki orzech do zgryzienia. Rorschach to bardzo oryginalny komiks, bardzo w stylu Toma Kinga. Cała masa fantastycznych pomysłów miesza się z dziwnymi decyzjami i wprowadzaniu postaci, które nijak nie pasują do fabuły. Gdyby komiks był krótszy pewnie udałoby się pozbyć fillerów. A tak tylko siedem.

Poprzedni artykułBLADE RUNNER 2029 | Mike Johnson | Recenzja komiksu
Następny artykułVENOM. TOM 3 | Donny Cates | Recenzja komiksu Marvel Fresh
Adam Grochocki
Człowiek odpowiedzialny za wszytko, co tutaj widzicie :) Mąż, gracz, ojciec - w dowolnej kolejności. Fan Marvela i DC, uwielbia Netflixa i HBO, lami w bijatyki i multiplayerowe strzelanki, a o 2. w nocy lubi poczytać książki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Napisz swoje imię

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.