Fenomen Netflixa. Serial, który w 17 dni od premiery obejrzało 111 milionów kont platformy, co jest absolutnym rekordem wśród serwisów streamingowych. Serial z dalekiej Korei, która w umysłach widzów na całym świecie zaistniała dzięki oscarowemu Parasite dwa lata temu. Zapraszam do zapoznania się z moją recenzją serialu Squid Game.

Pogrążeni w długach

Historię Squid Game obserwujemy z perspektywy Seonga Gi-Huna. Mieszkającego z matką mężczyzna tonie w długach, a jego była żona co raz bardziej ogranicza możliwość widywania córki. Zdesperowany Gi-Hun próbuje różnych sposób na odbicie się od dna, ale bez efektu. Zupełnie (nie do końca) przypadkowo Gi-Hun trafia na zaproszenie do wzięcia udziału w turnieju, gdzie wygrać można pokaźne pieniądze i zmienić swoje życie. Gi-Hun podejmuje wyzwanie, a z tego samego założenia wychodzi kolejnych 455 pogrążonych w finansowych tarapatach zawodników. Na miejscu nikt nie spodziewa się, że Squid Game nie ma nic wspólnego z popularnymi teleturniejami…

45 miliardów powodów (wonów)

Squid Game to ‘gra’, w której stawką oprócz wielkich pieniędzy jest… życie zawodników. 456 graczy bierze udział w serii gier, w których niepowodzenie karane jest śmiercią. A czym są te upiorne i koszmarne gry? Wariacją na temat znanych w Korei Południowej dziecięcych zabaw. Już chyba każdy z was widział przerażającą 4-metrową lalkę grającą w czerwone, zielone, albo podbijające sieć cukrowe ciasteczka.

Gry to jednak nie wszystko. Aby zmotywować graczy pula nagród zależna jest od ilości zawodników, którzy zostaną przy życiu. Śmierć jednej osoby wyceniona jest na 100 000 000 (sto milionów) wonów. W przeliczeniu daje to jakieś 330 000 zł (chyba każdy oglądający sobie to przeliczał;)). Robiąc szybkie rachunki łatwo policzyć, że pula może urosnąć aż do 45 600 000 000 (45,6 miliarda wonów) grubo ponad 150 milionów złotych. Nietrudno się domyślić, że dla części biorących udział w grze takie sumy są warte więcej niż ludzkie życia.

Squid Game

Fabularnie Squid Game to wariacja na temat słynnego Battle Royale. Pokaźna grupa ludzi biorąca udział w chorej grze, gdzie każdy błąd kończy się egzekucją nie jest specjalnie oryginalnym pomysłem. Nie zmienia to jednak faktu, że ogląda się to nad wyraz dobrze. Na początku może nieco przeszkadzać fakt, że aktorzy grają bardzo ekspresywnie. Miejscami gra aktorska wydaje się bardzo przerysowana, ale uczucie po pewnym czasie zanika. Możemy skupić się wtedy na wydarzeniach.

Trzeba bowiem przyznać, że w Squid Game dzieje się bardzo dużo. Wśród 456 graczy od początku klaruje się wąska grupa postaci, które zostaną z nami przez pewien czas. Oczywiście zdecydowana większość robi tutaj za tło albo żegna się po pierwszej grze. Gry, jak już wspomniałem, są morderczymi odmianami dziecięcych zabaw. Dodaje to Squid Game jeszcze bardziej upiornego charakteru. W założeniach banalne zasady przeradzają się w krwisty festiwal grozy, a swoje trzy grosze dokładają do tego gotowi na wszystko gracze.

Bez skrupułów

Squid Game czaruje widza małymi historiami. Pokazuje jak bardzo jesteśmy w stanie zmienić swoje zachowanie, gdy zależy od tego życie albo możliwość wzbogacenia się. I nie mówię tutaj o oprychach, którzy też znaleźli się wśród 456 pechowców, a o najzwyklejszych ludziach, których pod ścianą postawiły złe życiowe decyzje lub zwykły, nieszczęśliwy zbieg okoliczności. Takich małych wątków jest naprawdę sporo, a prawdziwe apogeum przychodzi w szóstym odcinku. Naprawdę trudno nie rozpłakać się nad losem tych, którzy ‘przegrali’ i tych którzy ‘wygrali’.

Potem zniżka formy

Szósty odcinek Squid Game stawia też pewną niewidoczną granicę. Niestety od tego momentu jakość serialu znacznie spada. W siódmym epizodzie twórcy wykładają karty na stół, a my dowiadujemy się prawdy o całej tej makabrycznej grze. Oczywiście nie zdradzają nam wszystkich tajemnic, ale sporo się klaruje. Wtedy też co raz częściej jesteśmy odciągani od graczy, a co raz częściej zaglądamy za kulisy gry i bliżej poznajemy ludzi za nią stojących. Emocje się nieco ulatniają, a ogóle ciśnienie mocno spada. To samo można powiedzieć o dość dziwnym odcinku finałowym. Bardzo spokojnym, pełnym niezrozumiałych decyzji i podsumowanym spodziewanym zwrotem akcji. Zaniża to trochę ocenę całego sezonu. 

Squid Game – podsumowanie

Pierwszy sezon Squid Game (drugi jeszcze niepotwierdzony, ale to kwestia czasu) to bardzo oryginalna produkcja w bibliotece Netflixa. Serial brutalny, pełen niespodzianek i wielu nietuzinkowych pomysłów. To też serial borykający się z kilkoma problemami, bowiem mógłby być nieco krótszy i nie zdradzać większości swoich tajemnic. Co jednak po wadach, że trudno odejść od telewizora. Niesamowicie uzależnia, co potwierdza szał na całym świecie!

Serial obejrzycie w serwisie Netflix

Poprzedni artykułSANDMAN TOM 1: PRELUDIA I NOKTURNY | Neil Gaiman | Recenzja komiksu
Następny artykułAVENGERS TOM 2: DOOKOŁA ŚWIATA | Jason Aaron | Recenzja komiksu Marvel Fresh
Człowiek odpowiedzialny za wszytko, co tutaj widzicie :) Mąż, gracz, ojciec - w dowolnej kolejności. Fan Marvela i DC, uwielbia Netflixa i HBO, lami w bijatyki i multiplayerowe strzelanki, a o 2. w nocy lubi poczytać książki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Napisz swoje imię