Niedawno w serwisie Canal+ Online zadebiutował serial utrzymany w konwencji westernu. Podczas, gdy kolejne odcinki pojawiają się co tydzień, ja, dzięki uprzejmości stacji, miałem okazję zobaczyć już cały sezon tej produkcji i mogę podzielić się wrażeniami. Recenzja serialu Django.

Django

Akcja serialu Django rozpoczyna się w 1872 roku, 7 lat po zakończeniu amerykańskiej Wojny Secesyjnej. Niewolnictwo zostało zniesione, jednak na południu czarnoskórzy ludzie wciąż borykają się z  dyskryminacją i przemocą. W Teksasie były niewolnik, John Ellis otrzymawszy kawałek ziemi wraz z żoną założyli miasto. Miasto, gdzie wszyscy mieszkańcy byli wolni i różni. Położona wewnątrz majestatycznego krateru osada została nazwana Nowym Babilonem. Jednakże nie każdy uznaje wolność jego mieszkańców, a pewne osoby roszczą sobie prawa . Tym bardziej, gdy ci chcą uczciwie zarabiać i godnie żyć. Sytuacja zaognia się, gdy w Nowym Babilonie pojawia się złoże ropy naftowej, surowca, który ówcześnie definiował przyszłość każdego amerykańskiego regionu.

W takiej oto sytuacji do miasteczka przybywa nieznajomy nazywający siebie Django (Matthias Schoenaerts). Lata temu wymordowano jego rodzinę, ale jakiś czas temu mężczyzna trafił na ślad swojej córki, która jakimś cudem przeżyła i mieszka teraz w Nowym Babilonie. Kobieta obwinia ojca za śmierć matki, ale Django chce zrobić wszystko aby odzyskać Sarę.

To nie TEN Django

Zacznijmy od podstawowego pytania, które zada każdy, kto zobaczy tytuł. Oglądając pierwsze materiały miałem wrażenie, że będzie to jakaś wariacja na temat klimatycznego filmu Quentina Tarantino. Przewrotnie jednak twórcy serialu – Leonardo Fasoli oraz Maddalena Ravagli (scenarzyści m.in Gamorra i Zero Zero Zero) sięgnęli nieco dalej, bo aż do spaghetti westernu o tym samym tytule z 1966 roku. I to pomysł na jego fabułę był punktem wyjścia dla serialu. Trzeba jednak pamiętać, że to tylko inspiracja, a serial Django podążą własną ścieżką.

Western stawiający na rodzinę

Django konstrukcją przypomina opowieści o mafii. Mamy dwa zwaśnione rody, które łączy wspólna przeszłość. Mamy zdrady, romanse i szukanie zemsty. Obok tytułowego bohatera główne skrzypce grają John Ellis, jego synowie oraz przyszywana córka, którą… ma zamiar właśnie poślubić. Po drugiej stronie barykady znajduje się Lady Elizabeth Thurman, która prowadzi krwawą (bardzo krwawą) krucjatę przeciw wszystkim grzesznikom. Jej motywacje również wynikają z przeszłości, ale oczywiście nie mogę podrzucać fabularnych spoilerów.

Jak to wszystko ze sobą współgra? Zaskakująco dobrze! Życie w Nowym Babilonie nie jest usłane różami. Mieszkańcy współpracują przy utrzymywaniu osady, ale nieustanny brak pożywienia i niepewna przyszłość sprawiają, że niektórzy zaczynają podważać decyzje Johna Ellisa. Prowadzi to do konfliktów, w których ciężko wskazać kto ma rację. Tym samym nieustannie towarzyszą nam emocje, a wątki dodatkowe nierzadko angażują bardziej niż historia głównego bohatera.

Ważną rolę odgrywa w tym wszystkim wspominana przeszłość. Retrospekcje cofają nas nie tylko do czasów Wojny Domowej, ale nawet to czasów młodości niektórych postaci. Z czasem klaruje się tutaj pomysłowo utkana pajęczyna powiązań pokazująca z innego ujęcia motywacje danych bohaterów. Tak, wiem, że miejscami jest to zbyt naciągane, że zbiegów okoliczności jest zbyt wiele i tak dalej. Niemniej sprzyja to prowadzeniu narracji i podkręcaniu emocji. A tych Django odmówić nie można.

O aktorach słów kilka

Niewątpliwe największą gwiazdą produkcji jest Noomi Rapace, wcielająca się w postać Lady Elizabeth, serialowy czarny charakter. Trzeba przyznać, że spisuje się nad wyraz dobrze. Jest to postać budząca zarówno grozę jak i niechęć widza, a pokłady hipokryzji w jej działaniach wywołują zgrzytanie zębów. Tak, takich antagonistów nam właśnie trzeba. Malutkim minusikiem jest miejscami zbyt usilna modulacja głosu, wpływająca na cała mimikę twarzy. Rzuca się to w oczy w dłuższych monologach. Pozostali, czyli wcielający się w Django Matthias Schoenaerts i portretujący Johna Ellisa Nicholas Pinnock zostali nieco przyćmieni przez Noomi, aczkolwiek żaden nie schodzi poniżej pewnego poziomu. Nie ma się do czego przyczepić!

Django – podsumowanie

Brakowało mi takiej produkcji. Django to pełen emocji western czerpiący garściami z historii o włoskiej mafii. Miejscami bezwzględny, nierzadko brutalny, nakreślający skomplikowane relacje pomiędzy bohaterami. Jeśli trafiliście gdzieś na informację o skasowaniu serialu po pierwszej serii to uspokajam. Django wraz z dziesiątym odcinkiem zamyka zdecydowaną większość wątków i spokojnie możemy uznać go za miniserial, który zostawia jakąś furtkę dla ewentualnej kontynuacji.

Serial obejrzałem dzięki uprzejmości Canal+

Odcinki emitowane są co tydzień w serwisie Canal+Online

DJANGO
Django

Description: Rewolwerowiec Django przyjeżdża do New Babylon. Miasteczko, w którym szuka zadośćuczynienia za dawne krzywdy, staje się areną walki z groźną Elizabeth Thurman.

Author: Maddalena Ravagli i Leonardo Fasoli

Podsumowanie

Brakowało mi takiej produkcji. Django to pełen emocji western czerpiący garściami z historii o włoskiej mafii. Miejscami bezwzględny, nierzadko brutalny, nakreślający skomplikowane relacje pomiędzy bohaterami.

Overall
8/10
8/10
Poprzedni artykułGRAN TURISMO | Recenzja filmu
Następny artykułINNA HISTORIA UNIWERSUM DC | John Ridley | Recenzja komiksu DC Deluxe
Adam Grochocki
Człowiek odpowiedzialny za wszytko, co tutaj widzicie :) Mąż, gracz, ojciec - w dowolnej kolejności. Fan Marvela i DC, uwielbia Netflixa i HBO, lami w bijatyki i multiplayerowe strzelanki, a o 2. w nocy lubi poczytać książki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Napisz swoje imię

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.