Legendarna seria survival horrorów kilka miesięcy temu powróciła w chwale za sprawą genialnego Resident Evil Requiem. Po ukończeniu gry zaczęliśmy odliczać czas do premiery nowego filmu napisanego i wyreżyserowanego przez samego Zacha Creggera, twórcy uznanych Barbarzyńców i Zniknięć. Jako wielki fan serii gier Capcomu mocno czekałem na premierę jednocześnie pamiętając bardzo złą ekranizację sprzed pięciu laty. Recenzja filmu Resident Evil (2026).

Resident Evil

Bryan, kurier medyczny, dostaje bardzo pilne zlecenie. Ma dostarczyć bardzo delikatny pakunek do szpitala Raccoon City General w stanie Colorado. W drodze do szpitala Bryan bierze udział w wypadku z udziałem zarażonej tajemniczym wirusem kobiety. Zdarzenie zmienia się w szalony wyścig z czasem i przerażającymi monstrami…

Klucz do udanej ekranizacji

Zach Cregger zadał sobie pytanie: co sprawiło, że poprzednie ekranizacje Resident Evil nie wypaliły? Nie licząc pierwszego, bardzo dobrego filmu z Milą Jovovich (2002) każde kolejne podejście to co raz to większa katastrofa. Wszystkie sequele łączyło jedno: próba zadowolenia fanów, która od zawsze skazana jest na porażkę. Wiem, bo sam się do nich zaliczam. Tak samo chciałem zobaczyć w filmie Leona, Chrisa, Jill, Claire, Nemesisa czy Weskera.

Z czasem moje podejście się zmieniło. Zdałem sobie sprawę, że bohaterowie gier sprawdzają się w określonych warunkach. Warunkach, na które nie może pozwolić sobie dwugodzinny film. Tym bardziej, że w uniwersum gier Resident Evil minęło 30 lat od incydentu w Raccoon City. Niemożliwym byłoby wprowadzenie tych postaci bez totalnego ich spłycenia oraz maksymalnego skompresowanie lore. Dlatego też Zach Cregger zupełnie zrezygnował ze znanych nam postaci i napisał nową historię, która po prostu rozgrywa się w tym samym świecie. Nie popełnił przy tym błędów zarówno Resident Evil: Witajcie w Raccoon City, jak i filmowego Uncharted, gdzie uznano że miks scen z różnych odsłon gier załatwi sprawę.  Nie, Cregger poszedł w zupełnie inną stronę. I okazuje się to strzałem w dziesiątkę!

Leon, Chris? Nieee. BRYAN!!!

Resident Evil (2026) jest filmem stosunkowo kameralnym. Przez całe 90 minut przewija się raptem kilka (żywych) postaci, a całość skupia się w stu procentach na Bryanie. Wydarzenia poznajemy tylko i wyłącznie z jego perspektywy. Widzimy tylko to, czego doświadcza główny bohater. Gdy Bryan dostrzega jakieś zdarzenie w oddali to nie mamy pojęcia co to było, dopóki sam tam nie podejdzie. Jeśli siedzi w aucie to widzi przez szybę i to i my obserwujemy to przez szybę auta. Dokładnie tak, jak podczas gry. Ponadto Cregger bardzo chętnie umieszcza kamerę nad ramieniem chłopaka tworząc wrażenia uczestniczenia w wydarzeniach. Serio, momentami ręce same chcą łapać za pada i doświetlić latarką zaciemnione miejsca, które pominął Bryan.

Bryan nie robiłby tak dobrego wrażenia, gdyby nie doskonała rola Austina Abramsa. Gość okazał się wprost idealnym wyborem do tej roli. Nieustannie spanikowany, mamroczący pod nosem i nie radzący sobie ze stresem. Jego nieustanne rozdygotanie sprawia, że znów czujemy się jak w grze. Bo chyba każdy może się przyznać, że w grach typu survival horror paniczne wymachiwanie bronią jest na porządku dziennym. Każdemu z nas zdarzyło się przywalenie z shotguna w sufit, gdy pędził na nas wkurzony licker. Abrams odgrywa to wszystko koncertowo!

Ile Residenta w Residencie?

Zaskakująco dużo! Resident Evil (2026) wyciąga z gier wszystko co charakteryzuje zarówno serię jak i gatunek. Nie oszukujmy się, sam trzon rozgrywki i specyficzny sposób na popychanie fabuły do przodu w grach w serii Resident Evil nie ma za wiele sensu i logiki. Od lat przyjmujemy to, jako coś naturalnego, natomiast gdy próbowałem opowiedzieć żonie na czym to wszystko polega… to sam wiedziałem jak głupiutko to brzmi. Aby otworzyć drzwi, trzeba znaleźć klucz z odpowiednim symbolem. Ten ukryty jest z pozytywce, której brakuje pokrętła, a pokrętło zamknięte jest w szafce na samym końcu pomieszczenia pełnego zombie. Ot standard dla gracza, który jednak nie ma prawa zadziałać w kinie.

Tymczasem Zach Cregger znalazł sposób na wplecenie tych elementów w swój film. W momentach tych Resident Evil (2026) zmienia się niemal w komedię. Pełna krwi i strachu czarną komedię. Powracający żart z kłódką sprawi, że będziecie głośno parskać śmiechem, za każdym razem, gdy Bryan będzie probował sforsować to niepozorne zabezpieczenie. Oczywiście to nie wszystko, bowiem film napakowany jest easter eggami. Dosłownie na każdym kroku znajdziemy jakieś nawiązanie go gier Resident Evil. I te bezpośrednie ze strzelbą i wielkim zielonym pudłem nabojów, jak i te powciskane gdzieś w tle.

Slasher? Nie, coś innego

Resident Evil (2026) trudno przypisać do jednego z podgatunków horroru. Motywem przewodnim jest survival, bo niemal cały film Bryan rozpaczliwie walczy o przeżycie. Cregger darował sobie przy tym klasyczne zombie. Te są tutaj obecne, ale jest ich zdecydowanie mniej niż moglibyśmy przypuszczać. Twórca postawił na autorską wizję innych zagrożeń z gier. Sięgnął chyba po wszystkie pomysły Capcomu (no oprócz wilkołaków z RE Village) i posklejał je, również dosłownie, według własnego uznania. Miejscami film przeistacza się w tzw. body horror serwujący  praktyczne efekty specjalne. Najważniejsze, że wszystko to doskonale ze sobą współgra tworząc niezapomniane doświadczenie!

Resident Evil (2026) – podsumowanie

Najlepsza ekranizacja gry komputerowej w historii! Zach Cregger doskonale zrozumiał, czym jest seria Resident Evil, i świetnie przełożył jej charakter na język kina. Resident Evil (2026) to pełna wrażeń i niezwykle intensywna historia, która pozwala poczuć się jak podczas kolejnej odsłony gry. Trudno mi sobie wyobrazić, żeby prawdziwi fani serii nie byli usatysfakcjonowani tym, co zobaczą na ekranie. Co jednak najważniejsze, film broni się również jako samodzielna produkcja  i nawet gdyby został wydany pod zupełnie innym tytułem, nadal miałby w sobie wszystko, czego można oczekiwać od mocnego, angażującego kina.

RESIDENT EVIL
Resident Evil poster

Movie description: Awaria laboratorium Umbrelli powoduje niekontrolowane uwolnienie wirusa. Mieszkańcy Raccoon przemieniają się w bezlitosne, krwiożercze istoty. Bryan, przypadkowy świadek katastrofy, zostaje uwięziony pośród chaosu miasta.

Date published: 18 September 2026

Country: USA

Author: Zach Cregger

Director(s): Zach Cregger

Actor(s): Austin Abrams, Zach Cherry, Kali Reis, Johnno Wilson, Paul Walter Hauser

Genre: Horror

Podsumowanie

Najlepsza ekranizacja gry komputerowej w historii! Zach Cregger doskonale zrozumiał, czym jest seria Resident Evil, i świetnie przełożył jej charakter na język kina. Resident Evil (2026) to pełna wrażeń i niezwykle intensywna historia, która pozwala poczuć się jak podczas kolejnej odsłony gry. Trudno mi sobie wyobrazić, żeby prawdziwi fani serii nie byli usatysfakcjonowani tym, co zobaczą na ekranie. Co jednak najważniejsze, film broni się również jako samodzielna produkcja  i nawet gdyby został wydany pod zupełnie innym tytułem, nadal miałby w sobie wszystko, czego można oczekiwać od mocnego, angażującego kina.

Overall
9.7/10
9.7/10

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Napisz swoje imię

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.