WOJNA KRÓLÓW: PRELUDIUM
#image_title

Po znakomitych klasykach – Anihilacja, Anihilacja: Podbój, Powstanie i upadek Imperium Shi’ar oraz Strażnicy Galaktyki, czas na kolejny wielki kosmiczny crossover z pierwszej dekady XXI wieku. Recenzja komiksu Wojna Królów: Preludium.

Wojna Królów: Preludium

Zgodnie z tytułem recenzowany komiks stanowi wstęp do głównego wydarzenia. Nie myślcie jednak, że to „zwiastun” czy długaśny prolog. Zawarte w albumie historie to pełnoprawne kontynuacje otwartych jakiś czas temu wątków i same w sobie stanowią zamknięte historie. Znalazły się tutaj: X-Men: Emperor Vulcan #1-5, Secret Invasion: War of Kings, X-Men: Divided We Stand #2, X-Men: Kingbreaker #1-4 oraz War of Kings Saga.

X-Men: Emperor Vulcan

Kosmiczny Marvel Classic:

1. Anihilacja Tom 1
2. Anihilacja Tom 2
3. Anihilacja Tom 3
4. Anihilacja: Podbój Tom 1
5. Anihilacja: Podbój Tom 2
6. X-Men: Mordercza Geneza
7. Uncanny X-Men: Powstanie i upadek Imperium Shi’ar
8. Strażnicy Galaktyki Tom 1
9. Wojna Królów: Preludium
10. Wojna Królów
11. Strażnicy Galaktyki Tom 2
12. Domena Królów
13. Imperatyw Thanosa

Pierwsza historia kontynuuje wątek przewodni komiksu Powstanie i upadek Imperium Shi’ar. Wulkan, czyli Gabriel Summers po zabiciu swojego ojca Corsaira o poślubieniu Deathbird został przywódcą Shi’ar. Jego śladem podąża żądny zemsty brat – Alex Summers, znany jako Havok, który wraz z innymi członkami X-Men połączył siły ze Starjammers. Gdy dochodzi do bezpośredniego starcia pojedynek przerywa pojawienie się zupełnie nowej rasy. Scy’ar Tal są prastarą rasą, która została wyrżnięta przez Shi’ar wieki temu, a pozostali przy życiu jej członkowie szykowali krwawą zemstę.

Cesarz Wulkan to rewelacyjna historia. Przez wszystkie pięć zeszytów czuć tutaj napięcie. Zawiązywane z konieczności sojusze zdają egzamin i nie wydają się wciśnięte na siłę. Mamy tutaj sporo polityki, zdrad i kontrowersyjnych decyzji bohaterów podyktowanych „większym dobrem”. Wszystko to składa się na bardzo spektakularne sci-fi, od którego trudno się oderwać.

Secret Invasion: War of Kings

Druga historia to zeszyt będący pokłosiem Sekretnej Inwazji Skrulli. Zmiennokształtni podmienili wielu ziemskich superbohaterów, w tym Black Bolta przywódcy Inhumans (rasy stworzonej przez Kree). Po pokonaniu najeźdźców Black Bolt decyduje się ruszyć w międzygwiezdną pogoń i dokonać zemsty na Skrullach, które zachowały życie. Inhumans dość szybko wpadają na celownik zwaśnionych kosmicznych ras…

W tym przypadku mamy jedynie prolog przyszłych wydarzeń. Zeszyt ma za zadanie umieścić na odpowiednim polu Inhumas byśmy nie zastanawiali się, co robią oni w głównym wydarzeniu. Na szczęście całość napisana jest w sposób klarownie wyjaśniający poprzednie wydarzenia, w których brali udział mieszkańcy Attilanu i dzięki temu nie odrzuca stopniem skomplikowania.

X-Men: Kingbreaker

Cztery zeszyty z X-Men: Kingbreaker opowiadają kolejną dużą historię. Rozgrywa się ona po wydarzeniach z Cesarz Wulkan, gdy Gabriel Summers nie tylko zdobył zaufanie Shi’ar, ale również podbił wiele światów podporządkowując sobie zamieszkujące je rasy. Tymczasem X-Men i Starjammers próbują odnaleźć uwięzionego i torturowanego Havoka.

Podczas, gdy Cesarz Wulkan mocno stawiał na politykę, Pogromca Królów natomiast to spektakularna akcja od początku do końca. Akcja na powierzchni planet, akcja w przestrzeni kosmicznej i fantastyczne pojedynki pomiędzy bohaterami. Niby to wszystko mamy w dzisiejszych komiksach, ale historie sprzed dziesięciu lat sprawiały wrażenie mroczniejszych, a wydarzenia miały o wiele większą wagę.

War of King Saga

Album kończymy historią reasumującą wydarzenia jakie prowadzą do Wojny Królów. Wprowadzenie do Wojny Królów w bardzo przystępny i bardzo zrozumiały sposób przypominają dzieje Inhumans, wyjaśniają pokrótce Inwazję Skrulli, jak również streszczają historię Gabierla Summersa. Bardzo dobre wprowadzenie!

Warto! Wojna Królów: Preludium mimo swojego nieco mylącego tytułu dostarcza świetną, wielowątkową historię. Koniec końców rozstawia na kosmicznej planszy pionki, które wezmą udział w wydarzeniu, ale doskonale radzi sobie jako oddzielny album. Mam słabość do Marvel Classic, ale nie wyobrażam sobie, że mogłoby wam się nie podobać.

Egzemplarz do recenzji dostarczyło Wydawnictwo Egmont

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Napisz swoje imię

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.