Za sprawą Marvel Classic mamy możliwość poznać serie, które do tej pory były dla nas nieosiągalne. Kilka lat temu mogliśmy przeczytać X-Men: Mordercza Geneza, który odkrył skrzętnie skrywaną tajemnicę Profesora X i przedstawił nowego mutanta klasy Omega. Dziś mam dla was recenzję ciągu dalszego tej historii, ale na o wiele większą skalę. Recenzja komiksu Uncanny X-Men: Powstanie i Upadek Imperium Shi’ar.

Po wydarzeniach z Morderczej Genezy w zespole X-Men nastąpił rozłam. Scott Summers nie wybaczył Profesorowi zatajenia prawdy o jego rodzinie, a sam Charles Xavier odzyskując władzę w nogach utracił swój dar telepatii. Xavier nie bacząc na swój obecny stan postanawia skompletować drużynę i wyruszyć w kosmos, by znaleźć Wulkana, Gabriela Summersa. Waulkan, brat Scotta i Alexa, to mutant klasy Omega, który od urodzenia był przetrzymywany i torturowany przez Imperium Shi’ar. Gdy dowiedział się prawdy o swoim pochodzeniu ruszył do przestrzeni Shi’ar, by dokonać krwawej zemsty. X-Men ruszając za nim nie mogą dopuścić, by wendetta Wulkana zakończyła okres pokoju i wywołała kolejną wojnę z potężną kosmiczną rasą.

Uncanny X-Men: Powstanie i Upadek Imperium Shi’ar jest komiksem mocno akcentującym politykę kosmicznej rasy. Oprócz głównego wątku wielokrotnie jesteśmy świadkami politycznych intryg oraz walki o władzę i wpływy. Wątek ten rozwija się bardzo interesująco, pełno w nim niespodzianek i nieoczekiwanych rozstrzygnięć. Zdarzało mi się, że kompletnie zapominałem o podążających śladem Wulkana X-Menach i czekałem na kolejną odsłonę tej gry o tron.

Po części winien jest temu sam Ed Brubaker. Scenarzysta znany jest z uwagi jaką poświęca swoim postaciom, ale tym razem swoich podopiecznych potraktował nieco po macoszemu. Większą uwagę otrzymują Charles Xavier, Darwin i Rachel Grey, natomiast pozostali grają tutaj dużo mniejsze role. Warpath, Nightcrawler, Havok, czy Polaris w większości przypadków są tłem dla wspomnianej trójki. Trójki, która również potraktowana jest po macoszemu. Rachel jest ważna jedynie dlatego, że miała styczność z mocą Phoenix, a Darwin jest źródłem wielu pomysłowych scen na pokaz jego mocy – przystosowywania się do każdej sytuacji w jakiej się znajdzie. Zabrakło mi większego skupienia się na postaciach, tym bardziej że X-Men to naprawdę wdzięczny temat dla scenarzystów pokroju Brubakera.

Czy zatem Uncanny X-Men: Powstanie i Upadek Imperium Shi’ar rozczarowuje? Nie! Jest to wielowątkowy komiks opowiadający dość złożoną historię. Mamy tutaj bardzo dużo zwrotów akcji oraz rozbuchanych (i trochę chaotycznych) pojedynków. Bardzo podobała mi się konkluzja historii, która przyćmiła nieco zaniedbanie interesujących postaci. W ogólnym rozrachunku jestem na tak.

6/10

Egzemplarz do recenzji dostarczyło Wydawnictwo Egmont

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.