Prawie trzy lata przyszło nam czekać na czwarty sezon Stranger Things. Trzy lata! Naprawdę nie mogłem doczekać się kolejnego rozdziału historii dzieciaków z Hawkins. Recenzja Stranger Things 4 Część 1.

Na początek zajmijmy się sprawami technicznymi. Netflix (albo bracia Duffer) wpadł na pomysł podziału czwartej serii na dwie części. Stranger Things 4 Część 1 to 7 odcinków, a Stranger Things 4 Część 2, która zadebiutuje 1 lipca to kolejne 2 epizody. Bardzo dziwny podział nabiera jednak nieco sensu po obejrzeniu pierwszej części. Dostaliśmy 7 co najmniej godzinnych epizodów. W rzeczywistości tylko epizod 3 trwa 64 minuty, a kolejne 5 to około 75 minut i odcinek finałowy o długości aż 98 minut! Dwa dodatkowe epizody będą trwały kolejno 100 i 150 minut, czyli będą miały długość dwóch kinowych filmów! Teraz do rzeczy!

Razem a jednak osobno

Serial Stranger Things:
1. Stranger Things
2. Stranger Things 2
3. Stranger Things 3 
4. Stranger Things 4 Część 1
5. Stranger Things 4 Część 2
6. Stranger Things 5 (2023-2024)

Zakończenie Stranger Things 3 zapowiedziało duże zmiany. I takimi zmianami wita nas Stranger Things 4 Część 1. Jedenastka wraz z Joyce, Willem i Jonathanem wyjechali z Hawkins, a Mike, Dustin, Lucas i Max pozostali w rodzinnym mieście. Steve z Robin pracują w wypożyczalni wideo, a Nancy kontynuuje swoją dziennikarską karierę jednocześnie ratując swój związek na odległość z Jonathanem. Każdy zajmuje się swoimi sprawami i nic nie zapowiadało, że nadchodzi coś złego. Bardzo złego.

Koszmar rozpoczyna się niedługo po rozpoczęciu ferii wiosennych. Mike leci do Nastki, która nie może odnaleźć się wśród rówieśników, a do tego pozbawiona jest swoich mocy. Joyce otrzymuje wiadomość z Rosji dającą jasno do zrozumienia, że Hopper żyje. Zabiera Murraya i rusza z misją ratunkową na Alaskę, która graniczy z Rosją. Tymczasem w Hawkins w strasznych okolicznościach ginie popularna licealistka Chrissy. Podejrzanym staje się szkolny nerd, kumpel Dustina, Mike’a i Lucasa, a tylko nasi bohaterowie wiedzą, że kryje się za tym coś więcej. Nie wiedzą jednak, że dotychczasowe doświadczenia to nic, w porównaniu do nowego zagrożenia.

Niczym Gra o Tron

Konstrukcja Stranger Things 4 Część 1 przypomina najlepsze czasy Gry o Tron. Mamy już bardzo wielu bohaterów, więc twórcy otwierają kilka równoległych wątków i rozkładają ciężary fabuły na wiele skrajnie różnych lokalizacji. Paczka, która została z Hawkins mierzy się z potężnym przybyszem z Drugiej Strony. Mike, Nastka i Will, Jonathan i Argyle (o nim za chwilę) w Californii mierzą się z utratą mocy przez dziewczynę i… poszukującymi ich jednostkami specjalnymi. Joyce z Murrayem próbują dotrzeć do nieprzyjaznej Rosji. A w Rosji mamy… Hoppera, który siedzi w niezbyt przyjemnym więzieniu na Kamczatce. Dużo do przyswojenia.

Częste przeskoki do innego miejsca akcji umilają fantastyczni bohaterowie. Zarówno główna paczka, jak i postaci, które pojawiły się w poprzednim sezonie robią doskonałą robotę i przykuwają do ekrany. Sam jestem nieco zmęczony Murrayem, ale za to uwielbiam Robin, która tym razem oprócz ciągłych przekomarzanek ze Stevem ma kilka świetnych scen z Nancy. Niekwestionowaną gwiazdą Stranger Things 4 Część 1 jest jednak Agyle. Wiecznie upalony / zjarany kumpel Jonathana jest bezbłędny w swojej roli. Dostarcza najzabawniejszych momentów w całej pierwszej części sezonu i jest prawdziwym powiewem świeżości w serii. Znakomita postać!

Serial kompletny

Rozłożenia akcji na różnych bohaterów przebywających w różnych miejscach sprawiło, że Stranger Things 4 Część 1 ogląda się niczym kilka kinowych produkcji. Mamy zarówno thriller szpiegowski, film sensacyjny i prawdziwy horror. Tak, serial dorósł wraz z bohaterami i nie boi się serwować zarówno klimatu grozy, jak i brutalnych scen. W kilku momentach byłem autentycznie zdziwiony, jak daleko poszli twórcy i jak wiele zmieniło się względem pierwszego sezonu. Najsłabiej wypada nieco głupawo prowadzony wątek Joyce i Murraya, ale można traktować ich jako tzw. comic relief. Wszystko jednak blednie przy głównym złym.

Poznajcie Vecnę

Stranger Things 4 Część 1 wprowadza przeciwnika, który jest zupełnie innym kalibrem aniżeli Demogorgon czy Łupieżca Umysłów z poprzednich serii. Vecna (nazwę nadali mu bohaterowie po sesji D&D) nie jest bezmyślnym łowcą, wiecznie głodnym drapieżnikiem czy gigantycznym potworem. Nie. Vecna to inteligentny byt, który znalazł sposób na przebijanie się do naszego świata fizycznie będąc obecnym Po drugiej stronie. Gość potrafi mówić i wpływać na umysły swoich ofiar. Jego modus operandi mocno przypomina Freddy’ego Krugera (o czym wspomina nawet Dustin) i tym samym mocno przybliża serial w stronę horroru. Postać Vecny owiana jest tajemnicą, której rozwiązania można domyślić się w trakcie pierwszej części sezonu, ale i tak zostało to bardzo fajnie poprowadzone.

Stranger Things 4 Część 1 – podsumowanie

Dopiero oglądając Stranger Things 4 Część 1 zdałem sobie sprawę jak bardzo tęskniłem za bohaterami, za Hawkins, za Drugą Stroną i tym cudownym klimatem. Bracia Duffer dostarczają prawdziwą mieszankę gatunkową, ale nad każdym wątkiem króluje horror i bardzo potężny nowy przeciwnik. Ogląda się to fenomenalnie! Aby do 1 lipca, kiedy to zadebiutują dwa kolejne, bardzo długie odcinki.

Serial obejrzycie na platformie Netflix

Poprzedni artykułSUPERMAN ACTION COMICS TOM 5: RÓD KENTÓW | Bendis | Recenzja komiksu
Następny artykułJOKER / HARLEY: ZABÓJCZY UMYSŁ | Kami Garcia | Recenzja komiksu DC Black Label
Człowiek odpowiedzialny za wszytko, co tutaj widzicie :) Mąż, gracz, ojciec - w dowolnej kolejności. Fan Marvela i DC, uwielbia Netflixa i HBO, lami w bijatyki i multiplayerowe strzelanki, a o 2. w nocy lubi poczytać książki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Napisz swoje imię

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.