Projekt Riese

Nie ukrywam, że odczuwam pewne zmęczenie seriami Remigiusza Mroza. Chyłka od jakiegoś czasu celuje w inny target, z Forstem od początku się niezbyt lubiliśmy, a Seweryn i Burza ciągle nie mogą znaleźć swojej tożsamości. Tym razem czas na coś zupełnie nowego i innego niż dotychczasowe prace autora. Recenzja książki Projekt Riese.

Każde zdanie opisujące fabułę książki Projekt Riese jest w tym przypadku spoilerem. Remigiusz Mróz nie ściemniał pisząc o tym na swoich social media. Skąd jednak macie wiedzieć czy to książka, która was zainteresuje? Postaram się naszkicować tło wydarzeń jednocześnie nie zdradzając zbyt wiele. Wyzwanie karkołomne, ale spróbujmy!

Projekt Riese

Grupa turystów odwiedza Riese, największy i niedokończony projekt górniczo-budowlany nazistowskich Niemiec w Górach Sowich (sory za Wikipedię, ale lepsze to niż moja znajomość tematu). Podczas zwiedzania dochodzi do potężnego tąpnięcia, na skutek którego śmierć ponosi większość uczestników wycieczki. Ocalała piątka wychodząc na zewnątrz odkrywa…, że świat zmienił się nie do poznania. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że grupa przeniosła się w przyszłość, do momentu, gdy pandemia COVID zdziesiątkowała ludzkość. Niedługo potem okazuje się, że to dalej teraźniejszość, ale zupełnie inna…

Zabawa gatunkami

Czytając Projekt Riese miałem przed oczami Chór zapomnianych głosów. Powieść sci-fi udowadnia, że Remigiusz Mróz doskonale czuje się poza definiującym go gatunkiem kryminału i mocno liczę, że wróci z czymś nowym i równie oryginalnym. Projekt Riese rozgrywa się w całości na Ziemi, nie ma w nim statków kosmicznych ani obcych cywilizacji (poniekąd) skąd, więc takie skojarzenie? Podobnie jak wspomnianą powieść Projekt… wyrywa się gatunkowych ram co i rusz zaskakując czytelnika. Nie można przypisać tutaj żadnego schematu i naprawdę nie wiadomo co czeka nas na kolejnej stronie. Przy okazji ostatnich kilku książek narzekałem, że Mróz ma tendencję do zbytniej eskalacji wydarzeń w finale, co bardzo często niepotrzebnie zmienia wydźwięk całości. Tym razem wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Zarówno finał, jak i ostatnie zdanie książki pasują idealnie. Szczególną uwagę zwracam na to ostatnie zdanie – przewrotnie podsumowujące wydarzenia i otwierające bardzo szerokie pole do interpretacji. Swoisty odpowiednik kręcącego się bączka z ostatniej sceny Incepcji. Dla mnie bomba!

Easter eggi i RMU

Projekt Riese nie jest śmieszkotawą książką, ale easter eggi dostarcza tonami. Mróz za sprawą sytuacji, w której znaleźli się bohaterowie zaszalał z ciekawostkami i nawiązaniami. Przede wszystkim odnosi się do swoich książek, do seriali na nich opartych i aktorach w nich grających. Sporo tutaj dystansu do siebie za co wielki plus dla autora. To jednak tylko wierzchołek góry lodowej, bowiem Mróz wplótł tutaj całe tony sportowych, muzycznych i popkulturowych newsów, plotek i ploteczek. Nie sposób nie uśmiechnąć się pod nosem.

Projekt Riese – podsumowanie

Najlepsza od czasu Chóru zapomnianych głosów książka Remigiusza Mroza i jedna z najlepszych w jego karierze. Napisana z pomysłem i wielkim luzem, a przede wszystkim zupełnie inna niż to do czego nas przyzwyczaił. Mam szczerą nadzieję, że tytuł się przyjmie i zmotywuje autora do częstszego serwowania takich niespodzianek. Mocno polecam!

Książka pochodzi z prywatnej biblioteczki

Poprzedni artykułZwiastun filmu DOKTOR STRANGE W MULTIWERSUM OBŁĘDU
Następny artykułFREE GUY | Recenzja filmu i wydania BluRay
Człowiek odpowiedzialny za wszytko, co tutaj widzicie :) Mąż, gracz, ojciec - w dowolnej kolejności. Fan Marvela i DC, uwielbia Netflixa i HBO, lami w bijatyki i multiplayerowe strzelanki, a o 2. w nocy lubi poczytać książki.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Napisz swoje imię

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.