Jason Voorhees z serii Piątek 13-ego oraz Michael Myers z serii Halloween to para najbardziej rozpoznawalnych filmowych morderców w historii kina. Obaj stali się popkulturowymi ikonami. Choć każdy z nas kojarzy postać Jasona w hokejowej masce z maczetą w ręce, to niewiele pamięta jak to wszystko się zaczęło. Z pomocą przychodzi debiutujący w połowie października na HBO Max (od razu wszystkie odcinki) serial będący swego rodzaju prequelem całej filmowej sagi. Recenzja serialu o bardzo niepozornym tytule Crystal Lake.
Prequel czy nie?
Pytanie nurtowało mnie od pierwszej zapowiedzi. Każdy, kto zna serię Piątek 13-ego, wie że w pierwszej odsłonie to nie Jason Voorhees odpowiadał za brutalną serię morderstw w Crystal Lake. Historia opowiadała o jego matce. Pam Voorhees wpadła w szał zabijania przekonana, że jej syn utonął w jeziorze Crystal Lake. Dopiero później okazało się, że Jason nie umarł i sam zaczął swoją, trwającą kolejne dekady, serię. Nie mogłem sobie wyobrazić, jak mógłby wyglądać prequel tej historii.
Tego samego zdania musieli być też twórcy serialu. Wbrew pierwszym zapowiedziom A24, serial Crystal Lake to nie tyle prequel co reinterpretacja początku serii. Przede wszystkim akcja została przeniesiona z lat 50. do 70. XX wieku. Ponadto fabuła na swój sposób opowiada historię z pierwszego filmu i pojawiają się w niej niektóre postaci oryginału (oczywiście grane przez nowych aktorów). Twórcy nie zapomnieli też o fanach i wrzucili do epizodów całą masę easter eggów odwołujących się do filmu z 1980 roku.
Crystal Lake
Pam Voorhees samotnie wychowuje swojego, cierpiącego na bliżej nieokreśloną chorobę, syna Jasona. Zdeformowana głowa Jasona jest źródłem gnębienia przez rówieśników. Podczas nieszczęśliwego wypadku na obozie Jason topi się w jeziorze Crystal Lake. Przez kolejne miesiące nie udaje się znaleźć ciała chłopaka, co sprawia, że Pam nie może pogodzić się ze stratą. Gdy do miasteczka przyjeżdżają ludzie z jej dawnego życia, Pam wie że spełnienie ich oczekiwań na zawsze pogrzebie szansę odnalezienia syna. Wyjścia są tylko dwa – albo ona albo oni…
Piękne lata 70.
Jak wspomniałem, akcja serialu Crystal Lake rozgrywa się w latach 70. ubiegłego wieku. Ekipa odpowiedzialna za serial zadbała, żeby całość wyglądała stosownie do czasu akcji. Uwielbiam jak ukazano małomiasteczkowe życie, jak dostosowano część postaci. Mamy tu weterana z wojny w Wietnamie, jest przejezdna grupka hipisów, których inni mieszkańcy postrzegają przez pryzmat sekty Charlesa Masona i szeryf, którego kolor skóry jest problemem dla części lokalsów. Immersję zwiększa charakterystyczny filtr imitujący starą taśmę filmową, proste tytułowe tablice oraz bardzo oldschoolowa muzyka z filmów grozy.
Klimatyczny slasher
Crystal Lake nie próbuje odkrywać koła na nowo i serwuje nam bardzo klasyczny slasher. Oczywiście forma 8-odcinkowego serialu sprawia, że ma znacznie więcej miejsca i czasu na budowanie postaci, odpowiednie przedstawienie historii i rozwinięcie wątków, które w kinowym, 90-minutowym filmie mignęłyby niepostrzeżenie. W pierwszej połowie brutalnych zgonów wcale nie ma tak wiele, ale w niczym to nie przeszkadza. Historia jest bardzo angażująca, doskonale zagrana i nie mamy uczucia oglądania bezsensownej siekanki. I za to wielki plusik.
Gore
Crystal Lake hołduje praktycznym efektom specjalnym. Mamy więc przerysowane i bardzo brutalne morderstwa wykonane za pomocą charakteryzacji i animatroniki. I wygląda na to absolutnie fantastycznie! W ostatnich latach twórcy co raz chętniej wracają do klasycznych sposobów kręcenia filmów grozy (np. znakomity Szympans) i cieszę się, że przenosi się to również do produkcji serialowych. A w recenzowanym serialu nie oszczędzają ani na czerwonej farbie, ani na obrzydliwych charakteryzacjach. Szczególnie upodobano sobie kreatywne i wywołujące ciarki obrażenia twarzy. Wiem, jak to zabrzmi, ale z wielką przyjemnością odwracałem wzrok.
Lore
Było kilka słów o gore to teraz sprawdźmy lore. Crystal Lake podejmuje temat, który na dobrą sprawę, nigdy nie został wyjaśniony, a nawet poruszony. Serial próbuje odpowiedzieć na pytanie: czemu Jason jest taki, jaki jest? Mimo deformacji, Jason dysponuje bardzo dużą siłą, a także ma zdolność regeneracji. Twórcy za pomocą retrospekcji i odcinka poświęconego przeszłości Pam, ujawniają nam co doprowadziło do jego stanu.
Słyszałem i czytałem dużo narzekań, że serial burzy Lore, że wprowadza jakieś dziwne nadnaturalne zdarzenia itd. Tyle, że każdy kto oglądał serię Piątek 13-ego, a nie tylko „zna Jasona”, wie że slashery te nawet nie próbowały być realistyczne. A im dalej w las, tym odlatywały bardziej. Jason był kilkukrotnie zabijany, przywiązywany do dna jeziora, trafił do piekła, walczył z Freddy Kruegerem (2003), a w takim Jason X (2001) zabijał w oddalonej o 400 lat przyszłości w… kosmosie. W tym kontekście rozwiązanie zaproponowane przez Crystal Lake jest jak najbardziej wiarygodne.
Crystal Lake – podsumowanie
Piekielnie dobry serial! Crystal Lake ogląda się niczym staroszkolny slasher nakręcony kilkadziesiąt lat temu. Znakomity klimat horroru, fantastycznie przedstawione realia lat 70. ubiegłego wieku i bardzo klasycznie przedstawione gore. Szczerze liczę na kolejny sezon, bo jest jeszcze bardzo dużo do opowiedzenia. Mocno polecam!
Serial obejrzycie na HBO Max
CRYSTAL LAKE

Description: Prequel filmu "Piątek, trzynastego" wyprodukowany przez A24, opowiada historię samotnej matki Pam Voorhees (Linda Cardelini), która wciąż nie potrafi pogodzić się ze śmiercią swojego syna Jasona. Uciekając przed teraźniejszością, musi zmierzyć się z bolesną przeszłością. Kim tak naprawdę jest Pam Voorhees?
Podsumowanie
Piekielnie dobry serial! Crystal Lake ogląda się niczym staroszkolny slasher nakręcony kilkadziesiąt lat temu. Znakomity klimat horroru, fantastycznie przedstawione realia lat 70. ubiegłego wieku i bardzo klasycznie przedstawione gore. Szczerze liczę na kolejny sezon, bo jest jeszcze bardzo dużo do opowiedzenia. Mocno polecam!








































