The Grand Tour jaki znaliśmy skończyło się wraz z trzecim sezonem. Najlepsze trio świata nie pożegnało się jednak z serią, ale tym razem postanowili spróbować czegoś innego. W piątek 13-tego na Amazon Prime Video wylądował odcinek specjalny zatytułowany The Grand Tour Presents: Seamen. Więcej o nim oraz krótka recenzja poniżej.

Czwarta seria The Grand Tour i, mam nadzieję, jeszcze wiele kolejnych, zmienia się w serię przygód, które do tej pory nazywaliśmy specjalami. Ze względu na skomplikowany proces nagrywania takich odcinków będą się one pojawiały w nieregularnych odstępach czasu. Zarówno Amazon, jak i chłopaki trzymają wszystko w tajemnicy i nie wiemy, kiedy spodziewać się dalszych przygód. Dziś natomiast możemy sprawdzić, jak wypada pierwszy z nich.

The Grand Tour Presents: Seamen

Polecam recenzję
OSTATNI TANIEC

Już sam tytuł zapowiada, że Clarkson, Hammond i May wracają w pełnej formie bowiem seamen czyta się bardzo podobnie jak semen, co oznacza spermę. Czego innego moglibyśmy się spodziewać po trzech starszych gościach, dla których placem zabaw jest cały świat, a zabawkami najdroższe samochody… i nie tylko. Przewrotnie tym razem auta nie występują w ogóle. Po lądzie panowie poruszają się na rowerach, a ich misją jest przepłynięcie 800 km zaczynając od jeziora na terenie Kambodży, przez kręty Mekong i jego masę odnów aż do Morza Południowochińskiego u wybrzeży Wietnamu. A zrobią to w motorówkach.

Jeremy Clarkson za 100 000 funtów zlecił odtworzenie wojskowej łodzi PBR, którą amerykanie siali spustoszenie podczas wojny wietnamskiej. Richard Hammond za 25 000 funtów wybrał motorówkę, którą pływali bohaterowie Miami Vice (Policjanci z Miami) oraz Hulk Hogan w serialu Thunder in Paradise (Grom w Raju). James May zaś zasiadł za sterami… drewnianej łódki za 65 000 funtów.

Wyprawa bardzo szybko okazuje się prawdziwą drogą przez mękę. Ekipa wybrała się do Azji w czasie pory deszczowej, która… w tym roku nie nadeszła na czas. W efekcie jezioro, w którym trio miało rozpocząć wyprawę było kilka razy mniejsze niż zakładano, a jego głębokość nie przekraczała metra, co okazało się zgubne dla motorówek zarówno prezenterów, jak i ekipy filmującej. Zamiast popisów obserwujemy męki jakie przechodzą bohaterowie, ponieważ wyprawa okazuje się jednym z największych wyzwań w ich karierze.

Humor jak zwykle dopisuje

Wycieńczenie fizyczne oraz nieprzerwane problemy z nawigacją i nieprzyjazną naturą nie zabierają nam jednego – specyficznego humoru. Tego jak zwykle jest cała masa. Należę do osób, których chłopaki nieustannie bawią i nie zawiodłem się na Seamen. Mamy gagi, mamy zabawne dialogi i wycinanie sobie różnych numerów, w tym przekomiczną przeróbkę łodzi Hammonda. Wszystko czego można oczekiwać od najlepszych prezenterów jakich dała nam telewizja.

The Grand Tour Presents: Seamen wypada znakomicie. Emocjonuje i bawi do łez. Lata lecą, ale Clarkson, Hammond i May nic nie tracą ze swojego specyficznego humoru, a chemia jaka się pomiędzy nimi wytwarza jest niepodrabialna. Nic tylko oglądać!

Poprzedni artykułKRYZYS NA NIESKOŃCZONYCH ZIEMIACH |Recenzja odcinków 1-3
Następny artykułTHE EXPANSE |Sezon 3 |Recenzja serialu
Człowiek odpowiedzialny za wszytko, co tutaj widzicie :) Mąż, gracz, ojciec - w dowolnej kolejności. Fan Marvela i DC, uwielbia Netflixa i HBO, lami w bijatyki i multiplayerowe strzelanki, a o 2. w nocy lubi poczytać książki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Napisz swoje imię