Wokół tego filmu narosło wiele spekulacji, a fanowska lista życzeń chyba nie miała końca. Teorie podsycił gigantyczny fanserwis dostarczony przez Spider-Man: Bez Drogi do Domu. Przyszedł 6 maja i czas wszystko to zweryfikować. Recenzja filmu Doktor Strange w Multiwersum Obłędu.

Wanda

Spoilerowe recenzje odcinków WandaVision
1. WandaVision Odcinki 1-5
2. WandaVision Odcinek 6
3. WandaVision Odcinek 7
4. WandaVision Odcinek 8
5. WandaVision Odcinek 9 

Zacznijmy od podstaw. Doktor Strange w Multiwersum Obłędu jest pierwszym filmem MCU, który tak mocno zazębia się z serialami Disney+. Przede wszystkim wskazana jest znajomość miniserialu WandaVision. Co prawda osoby nie znające serialu i bez tego będą bawić się świetnie, ale umknie im uzasadnienie jednego z wątków przewodnich filmu. Dużo prościej wygląda sprawa antologii What If…. Animacja nie jest bezpośrednio powiązana z filmem, ale bardzo fajnie przedstawia koncept multiwersum w MCU i znacznie ułatwia odbiór filmu. Wbrew wielu plotkom serial Loki z Doktorem Strange powiązany nie jest.

W Multiwersum Obłędu

Wybrane recenzje filmów MCU

Doktor Strange
Avengers: Koniec Gry
Shang-Chi i Legenda Dziesięciu Pierścieni
Spider-Man: Bez Drogi do Domu
Eternals

Doktor Strange w Multiwersum Obłędu rozgrywa się po wydarzeniach ze Spider-Man: Bez Drogi do Domu, ale nie jest w żaden sposób z nim powiązany. Tym razem to nie zepsute zaklęcie Strange’a otworzyło bramy multiwersum, a coś (ktoś) zupełnie innego. W pierwszych sekundach filmu poznajemy Americę Chavez (Xochitl Gomez). Dziewczyna posiada moc otwierania portali do światów równoległych (multiwersum), ale nie potrafi z niej swobodnie korzystać. Jako że America jest unikalna (inne jej wersje nie występują w innych światach) staje się celem dla mrocznych sił chcących odebrać jej zdolności. I tak oto, uciekając przed zagrożeniem, America trafia do świata naszego Strange’a. Stephen wraz z Wongiem chcą pomórec dziewczynie, ale w tym celu muszą prosić i wsparcie dysponującej wielką mocą (po WandaVision) Wandy Maximoff. Dość powiedzieć, że po drodze coś idzie bardzo nie tak i Strange wraz z Americą gubią się równoległych światach mutliwersum.

Co za dużo…

Jeśli interesujecie się Marvelem to wiecie jak wiele plotek narosło wokół tego filmu. Jeśli wszystkie „przecieki” okazałyby się prawdą mielibyśmy festiwal cameo bez miejsca dla tytułowego bohatera. Choć dla niektórych może okazać się to rozczarowaniem to na szczęście Doktor Strange w Multiwersum Obłędu nie jest zbieraniną bohaterów i ich alternatywnych wersji. To solowy film Doktora Strange i naprawdę cieszę się, że nie przesadzono z fanserwisem. Nie przesadzono, ale to co twórcy nam dostarczyli w zupełności wystarcza. Zapewne widzieliście na zwiastunie cameo legendarnej postaci Marvela, ale to nie on robi największe wrażenie. Dość powiedzieć, że prośby fanów (w tym moje) zostały wysłuchane!

Dziwny jest ten świat

Doktor Strange w Multiwersum Obłędu został wyreżyserowany przez Sama Raimiego, twórcy trylogii Spider-Mana z Tobym Maguirem i Martwego Zła. Charakterystyczną rękę reżysera czuć od pierwszych minut. Raimi podjął się karkołomnego zadania nakręcenia horroru, który zarazem będzie pasował do MCU i zmieści się w kategorii PG-13. I to się zaskakująco udaje! Film obfituje w wiele scen, które z powodzeniem mogłyby załapać się do wysokobudżetowego horroru. Straszy zarówno klimatem, jak i jump scare’ami. Jasne mamy tutaj sporo humoru z bardzo zabawnymi tekstami Stephena na czele, ale klimat bardzo szybko potrafi przeskoczyć na film grozy. To naprawdę działa znakomicie i sprawia, że mamy realne poczucie zagrożenia. Tym bardziej, że trup ściele się naprawdę gęsto.

Zachodzę w głowę w jaki sposób Sam Raimi zmieścił się w kategorii PG-13. Doktor Strange w Multiwersum Obłędu obfituje w wiele brutalnych scen, których do tej pory w MCU nie widzieliśmy. Podczas gdy Disney tuszuje plamy krwi w serialu The Falcon and the Winter Soldier (tutaj -> https://www.cbr.com/falcon-and-winter-soldier-disney-plus-removes-blood-violence/) w Doktorze… mamy otwarte rany, egzekucje, spalone ciała i wiele, wiele więcej. Pojawiające się postaci giną w sposób tak kreatywny, że nawet Deadpool przybiłby piątkę. Można tylko gdybać, jak wyglądałby film, gdyby Raimi dostał zgodę na zrobienie produkcji tylko dla dorosłych widzów.

Doktor Strange w Multiwersum Obłędu – podsumowanie

Po Avengers: Koniec Gry, jak wielu, zastanawiałem się jak będzie wyglądała przyszłość Kinowego Uniwersum Marvela. Bez Kapitana Ameryki, bez Iron Mana, bez Avengers. Kevin Feige zatrudniając Sama Raimiego po raz kolejny udowodnił, że wie co robi i do czego dąży. Doktor Strange w Multiwersum Obłędu to fenomenalny film, lepszy nawet od ostatniego Pająka. Spełnił wszystkie moje oczekiwania i już nie mogę doczekać się kontynuacji, bo jak głosi ostatnia plansza – Doktor Strange powróci!

PS. Tradycyjnie film zawiera dwie sceny po napisach!

Poprzedni artykułSKAZANIE | Chyłka #15 | Remigiusz Mróz
Następny artykułX-MEN PUNKTY. ZWROTNE: WOJNA O MESJASZA | Marvel Classic
Człowiek odpowiedzialny za wszytko, co tutaj widzicie :) Mąż, gracz, ojciec - w dowolnej kolejności. Fan Marvela i DC, uwielbia Netflixa i HBO, lami w bijatyki i multiplayerowe strzelanki, a o 2. w nocy lubi poczytać książki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Napisz swoje imię

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.