UDOSTĘPNIJ
REKLAMA

REKLAMA



WONDER WOMAN

Diana Prince, znana jako Wonder Woman w kinowym uniwersum DC zadebiutowała w zeszłorocznym Batman v Superman: Świt Sprawiedliwości. Dzielna i wojownicza Amazonka stała się obiektem zainteresowania Batmana i walnie przyczyniła się do pokonania Doomsday’a. Solowy film przedstawia nam superbohaterkę i opowiada historię, która miała miejsce 100 lat przed wydarzeniami ze wspomnianego filmu. Moja recenzja Wonder Woman.

BATMAN v SUPERMAN: ŚWIT SPRAWIEDLIWOŚCI – Recenzja

Akcja filmu ma miejsce podczas I Wojny Światowej, ale zanim zapoznamy się z okrucieństwem gigantycznego konfliktu odwiedzamy rajską wyspę Themiscyrę. Ukryta przed światem zewnętrznym wyspa zamieszkana jest przez Amazonki. Jedną z nich jest Diana, córka bohaterki Hippolity mogącej poszczycić się stopniem generalskim. Diana zna swoje przeznaczenie, więc większą część życia poświęca na naukę walki i zdobywanie wiedzy niezbędnej dla największych wojowników. Lata upływają i nic się nie dzieje, aż do momentu, gdy na wyspie rozbija się amerykański pilot, nie widziany nigdy mężczyzna.

Fabuła nie zaskakuje zupełnie niczym. Maksymalnie skrócony okres dorastania Diany, potem trening, poznanie świata zewnętrznego i wielki finał w postaci wybuchowej potyczki z potężnym przeciwnikiem. Niemniej mimo tej prostoty film ogląda sią bardzo przyjemnie. Główna w tym zasługa reżyserki Patty Jenkins, której nawet te najbardziej wyświechtane sceny udało się przedstawić w sposób interesujący. Zaskakujące jest to, że troszkę ponad dwugodzinny film superbohaterski ma tak mało akcji, a jednocześnie w ogóle nie nudzi.

Za taki stan rzeczy należy obwiniać/podziwiać (niepotrzebne skreślić) parę głównych bohaterów. Diana/Wonder Woman, czyli Gal Gadot fantastycznie portretuje swoją bohaterkę. Nie chodzi jedynie o wygląd, bo od dawna wiadomo, że dziewczyna jest przepiękna. Bardziej chciałbym skupić się na jej grze. Gal świetnie obrazuje naiwną, wierzącą w mityczne opowieści dziewczynę, która jednak dzięki swojej determinacji postanawia walczyć o pokój na świecie. Steve Trevor z drugiej strony to zmęczony życiem na wojnie szpieg, który widział zbyt dużo zła, żeby wierzyć, że sam może cokolwiek zmienić. Znając dorobek Chrisa Pine’a spokojnie mogę powiedzieć, że to najlepsza z jego dotychczasowych ról!

I to właśnie dynamika między tymi bohaterami jest największą zaletą filmu. Nie bójcie się, wątek romantyczny nie jest tutaj specjalnie eksponowany. Reżyserka skupiła się na zderzeniu dwóch światów i wyszło jej to kapitalnie. Dość powiedzieć, że najlepsze sceny to te kameralne rozmowy Diany i Steve’a o rzeczach ważnych i przysłowiowych pierdołach. Trzeba też pochwalić humor jakim owe dialogi zostały obdarzone. Nie zabrakło lekkich żartów damsko – męskich, które ze względu na niską kategorię wiekową nie są zbyt dosłowne, a przez to wywołują przyjemny uśmiech na twarzy.

Jednak Wonder Woman nie jest filmem idealnym. Sporadyczne sceny akcji nie wyglądają najlepiej. Efekty specjalne rażą sztucznością, a braki tym spowodowane tuszowane są chaotycznymi cięciami i przeskakiwaniem kamery. W całym filmie raptem dwie kilkusekundowe sekwencje wyglądały spektakularnie, reszta niestety nie doskakuje do choreografii filmów Marvela, a nawet Batman v Superman. Drugi minus to na mój gust zbyt mocne zbliżenie się do pierwszego Kapitan Ameryki. Przez większość obrazu miałem nieprzyjemne uczucie déjà vu potęgowane przez parę imitującą relacje Steve’a Rogersa z Peggy Carter.

Tym samym dotarłem do podsumowania. Wonder Woman do bezsprzecznie najlepszy obraz z budowanego w bólach kinowego Uniwersum DC. Film dobrze rozplanowany, logiczny, nierzadko zabawny i posiadający bardzo fajnych bohaterów. Jednocześnie jest to bardzo prosta opowieść, która niczym nie zaskakuje. Nie zapisze się w czołówce filmów superbohaterskich, ale nikt nie będzie żałował wydanych pieniędzy. Polecam, ale nie spodziewajcie się drugiego Zimowego Żołnierza.

2 KOMENTARZE

  1. Generalnie mam mocno mieszane odczucia co do tego filmu. Bo bohaterka wzbudziła moją sympatię (chociaż mam wrażenie, że jest nieco bardziej głupiutka niż komiksowy odpowiednik) i chętnie obejrzę drugą część, a z drugiej strony jest to film, który nie zaoferował nic nowego. Bardzo po nim widać, że DC jest z przyzwoitymi filmami bohaterskimi po prostu spóźnione. WW mogłaby z powodzeniem konkurować z pierwszymi filmami MCU, ale na dzień dzisiejszy jedyne co pobija na głowę to inne filmy ze swojego uniwersum.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here