Dwa lata i dwa miesiące. Tyle przyszło nam czekać na kolejny film z Kinowego Uniwersum Marvela. I chociaż rok 2021 rozpoczął się od fantastycznych seriali rozwijających uniwersum to głód prawdziwego MCU był co raz większy. I oto jest! Film, który miał zadebiutować już rok temu, ale z wiadomych przyczyn został przesunięty o 12 miesięcy. Solowa przygoda Natashy Romanoff, czyli Czarna Wdowa.

Czarna Wdowa pomiędzy konfliktami

Czarna Wdowa na dobrą sprawę nie rozpoczyna Czwartej Fazy filmów MCU. Akcja filmu została osadzona po wydarzeniach z Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów, a Avengers: Wojna bez Granic. Nat jako jedna z byłych Avengers, którzy nie podpisali tzw. ustawy rejestracyjnej superbohaterów (robiącej z nich coś w wzór rządowych agentów) jest ścigana przez amerykańskie służby. Polowaniem dowodzi generał Ross (znany z kilku poprzednich filmów). Natasha korzystając z dawnej siatki kontaktów ukrywa się gdzieś na pięknym, norweskim odludziu, ale bardzo szybko na jej trop trafia tajemniczy Taskmaster. Wraz z nim Natashę dosięga przeszłość i osoby stojące za stworzeniem niesławnego Czerwonego Pokoju, czyli programu tworzenia Czarnych Wdów.

Najpierw jak Jason Bourne

Tak, pierwsza część filmu Czarna Wdowa to nieustająca akcja. Wybuchy, pościgi, sceny walki – pełen pakiet widowiskowego filmu szpiegowskiego. Twórcy bardzo dynamicznie przedstawiają spotkanie po latach Natashy i Yeleny. Pełne docinków i przyjemnej dla oka rywalizacji. Z drugiej jednak strony brakuje tutaj informacji o wydarzeniach z ostatnich 25 lat. Widzimy kilkuletnie dziewczynki w 1995 roku, potem przeskakujemy do 2019 i dostajemy jedynie strzępki informacji o szkoleniu w Czerwonym Pokoju, o wspólnych misjach i powodach, dlaczego Nat opuściła nie tylko organizację, ale też najbliższą jej osobą. Jasne, nie ma na to czasu, bo akcja gna jak szalona i nie marudziłbym, gdyby nie druga część filmu.

Potem jak Trudne sprawy

Mniej więcej w połowie filmu poznajemy oczekiwanego Red Guardiana oraz Melinę Vostokoff. Wtedy też coś zaczyna zgrzytać. Akcja odchodzi na dalszy plan, a sceny zdominowane są przez przydługie i niewiele wnoszące dialogi. Czwórka wspomina dawne czasu, zarzuca sobie różne rzeczy i tak dalej. Problem w tym, że widzom nic to nie mówi. Wspomniana wyżej 25-letnia luka w historii dziewczyn sprawia, że kompletnie nie czujemy tego, o czym opowiadają postaci. Na dobrą sprawę więcej o Natashy dowiedzieliśmy się mniej z filmu Czarna Wdowa niż z Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz… Gdyby twórcy postanowili kilka przydługich fragmentów wymienić na więcej retrospekcji z czasów, gdy dziewczyny współpracowały jako bezwzględne zabójczynie wszystko wyglądałoby znacznie lepiej.

Taskmaster

Czarna Wdowa wprowadza jednego z ciekawszych, ale często grającego poboczne role, przeciwnika. Taskmaster charakteryzuje się niesamowitą umiejętnością naśladowania ruchów każdej osoby. Oglądając w akcji superbohaterów błyskawicznie uczy się ich stylów walki przez co jest bardzo niewygodnym przeciwnikiem dla każdego z kim się mierzy. W filmie Taskmaster naśladuje Kapitana Amerykę, staje się niemalże lustrzanym odbiciem Czarnej Wdowy, ale prezentuje też zdolności Hawkeye’a czy Czarnej Pantery. I choć mam poczucie, że potencjał tej postaci nie został w pełni wykorzystany to trzeba przyznać, że bardzo dobrze wpisuje się w fabułę. A tożsamość osoby za maską w formie czaszki bardzo was zaskoczy!

Humor i efekty specjalne

W obu przypadkach Czarna Wdowa prezentuje się różnie. Najlepsze gagi zarezerwowane są zaskakująco dla Yeleny. Co ciekawe jej żarty na temat Natashy okazują się być improwizacją grającej Yelenę Florence Pugh (tutaj). Chyba każdy spodziewał się, że najzabawniejszy będzie Red Guardian, ale tak nie jest. Rosyjski superżołnierz bawi w kilku momentach, ale większość jego tekstów raczej psuje film niż go ubarwia.

Efekty specjalne też nie należą do światowej topki. Wiele tutaj sztuczności, dziwnych wysokich skoków i upadków z bardzo wysoka. Co prawda filmy Marvela często pod względem efektów ustępują produkcjom DC, ale dawno nie wyglądało to tak przeciętnie. Dziwne o tyle, że Disney/Marvel po odwołaniu zeszłorocznej premiery miał ponad 12 miesięcy na naniesienie szlifów.

Czarna Wdowa – podsumowanie

Głównie narzekam, a mimo to nie uważam, że Czarna Wdowa to stracony czas i pieniądze. Natasha Romanoff otrzymała film, który całkiem zgrabnie zamyka jej wątek w Kinowym Uniwersum Marvela. Wiele można było zrobić lepiej i ciekawiej, ale i tak cieszę się, że Disney dał zielone światło tej produkcji. Scarlett Johansson nie ma już ważnych kontraktów, więc to prawdziwe pożegnanie jej postaci. Jednak najbardziej cieszy fakt, że MCU wraca do kin!

Poprzedni artykułLOKI | Sezon 1 | Disney Plus
Następny artykułKOSMICZNY MECZ: NOWA ERA | Recenzja filmu
Człowiek odpowiedzialny za wszytko, co tutaj widzicie :) Mąż, gracz, ojciec - w dowolnej kolejności. Fan Marvela i DC, uwielbia Netflixa i HBO, lami w bijatyki i multiplayerowe strzelanki, a o 2. w nocy lubi poczytać książki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Napisz swoje imię