Piąty tom Batmana z DC Odrodzenie był bardzo dobry, o czym mogliście przeczytać w mojej recenzji. Wydaje się, że Tom King złapał swój styl i wie, co chce osiągnąć w swoim runie. Do kolejnego albumu podchodziłem ze sporymi oczekiwaniami. Czy zostały spełnione? Recenzja komiksu Batman Tom 6: Bride or Burglar.

Seria Batman z Odrodzenie DC:
1. Batman Tom 1: Jestem Gotham
2. Batman Tom 2: Jestem Samobójcą
Batman/FLash: Przypinka
3. Batman Tom 3: Jestem Bane
4. Batman Tom 4: Wojna żartów z zagadkami
5. Batman Tom 5: Rules of Engagement
6. Batman Tom 6: Bride or Burglar

Wzorem ostatniego albumu i tym razem dostajemy główna historię wraz z one-shotami. Tym razem dostajemy aż cztery opowieści o różnej długości. Zaczynamy od zeszytu #38 zatytułowanego The Origin of Bruce Wayne. Bruce postanawia zająć się śledztwem dotyczącym śmierci rodziców nastolatka z bogatej rodziny. Tragedia bardzo przypomina zabójstwo Wayne’ów wiele lat temu. Tym razem jednak rodzice chłopaka nie są jedynymi ofiarami. Wkrótce pojawiają się nowe ciała, a modus operandi prasuje raz do Zsaza, a raz do Two-Face’a.

Uwielbiam prowadzenie historii z tego zeszytu. Pełno tutaj gier słownych, zagadek i mrocznych tajemnic. King pobawił się w psychologa i próbuje opowiedzieć, co definiuje Batmana, co sprawiło, że Bruce Wayne stał się obrońcą uciśnionych zamiast, kolokwialnie mówiąc, ześwirować. Do tego otrzymaliśmy fenomenalne, wywołujące ciarki zakończenie, którego nie powstydziłby się nawet David Fincher.

W tomie szóstym znalazło się miejsce na kolejny rozdział Superfriends. Tym razem Batmana odwiedza Wonder Woman. Diana przybywa z wieścią, że oboje muszą dotrzymać słowa danego przed laty. Gentle-Man, wojownik, który w innym wymiarze toczy niekończącą się walkę z hordami potworów, by te nie przedostały się do naszego świata chce odpocząć. Diana i Batman zgodnie z dawna obietnicą na cały dzień zastępują go w jego świecie, a Gentle-Man może odwiedzić najbliższych mieszkających na głównej Ziemi. W świecie Gentle-Mana upływ czasu ma zupełnie inne znaczenie. Godzina na Ziemii to nawet kilka lat w innym świecie. Diana i Bruce w ciągu kilku godzin nieobecności, spędzają tam 37 lat nieustannie walcząc z potworami. Rozumiem czemu Diana się nie starzeje, ale nie załapałem czemu w ogóle nie postarzał się Bruce…

Kolejna opowieść i jednocześnie najsłabsze ogniowo albumu to Wszyscy kochają Ivy. Fabuła odwołuje się do Wojny Żartów z Zagadkami. Zdruzgotana Ivy używając zarodników swoich roślin zaczyna kontrolować wszystkich na Ziemi oprócz… Batmana i Catwoman. Para musi stawić czoła nie tylko Ivy i Harley, ale też Supermanowi i Flashom (tak, kilku). Oprócz spektakularnych pojedynków nie ma tutaj nic ciekawego. I czemu Catwoman oraz Batman są szybsi od Flasha? Rozumiem, że Batman mógłby mieć jakieś gadżety, ale Selina? Bez przesady.

Tytułowy zeszyt okazuje się być kończącym album one-shotem. Selina, a raczej Catwoman wybiera się na miasto, by wybrać suknię ślubną. Oczywiście wytrawna złodziejka znajdzie inny sposób niż wejście frontowymi drzwiami. Oprócz wspaniałej kreski nie ma tutaj absolutnie nic ciekawego.

Batman Tom 6: Bride or Burglar to chwilowy, mam nadzieję, spadek formy. Obok kapitalnego pierwszego zeszytu reszta to średniaki, które zapomina się równie szybko, jak czyta. King odciąga to wielkie wesele w nieskończoność chcąc zrobić z niego gigantyczne wydarzenie. Niestety fillerami taki efekt osiągnąć bardzo trudno. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość.

5/10