Ostatni Rycerz na Ziemi

Biblioteka DC bogata jest w komiksy, które na zawsze zapisały się w historii komiksu. Marvel z kolei szczyci się wielkimi eventami zrzeszającymi wiele serii i zmieniającymi całe uniwersum. Jeśli jednak jest coś, czego DC mogłoby pozazdrościć Marvelowi to na pewno byłby to Staruszek Logan Marka Millara. Byłby, bo za sprawą Scotta Snydera Batman otrzymał własne ziemie jałowe. Recenzja komiksu Batman. Ostatni Rycerz na Ziemi.

Czy to był sen?

Bruce Wayne budzi się w… Azylu Arkham dwadzieścia lat od ostatniego śledztwa jakie pamięta. Bruce szybko zdaje sobie sprawę, że oprócz wybiórczej pamięci nic mu nie dolega, a jego młody wiek przeczy wszelkiej logice. Czy to możliwe, że zarówno Batman, jak i złoczyńcy Gotham to jedynie majaki chorego psychicznie człowieka w pozbawionej nadziei przyszłości? Mroczny Rycerz wyrusza przez zniszczony świat, by poznać prawdę o sobie oraz o świecie, o który tak zaciekle walczył. Towarzyszy mu zamknięta w słoju… żyjąca głowa Jokera, który staje się wygadanym przewodnikiem.

BATMAN. BIAŁY RYCERZ – recenzja

Dziwna przyszłość uniwersum DC

Porównanie ze Staruszkiem Loganem na powyższym wstępie wcale nie jest bezpodstawne. Ostatni Rycerz na Ziemi opiera się na dość podobnym schemacie. Batman wraz z towarzyszącą mu głową Jokera podróżują przez zniszczony świat mierząc się z wielowątkową historią uniwersum. Mamy tutaj mnóstwo wszelkiego rodzaju dziwactw, fantastycznych easter eggów i nowych wcieleń znanych postaci. I dotyczy to zarówno ikonicznych wrogów, jak i bohaterów. I pod tym względem jest naprawdę dobrze.

Gorzej z samą fabułą. Przez większość czasu miałem wrażenie, że Snyder nie bardzo wie, co chce nam przekazać. Ostatni Rycerz na Ziemi pełen jest fabularnych ślepych zaułków, pomniejszych historii prowadzących zupełnie donikąd. Klimat i sposób narracji zmienia się co i rusz do tego stopnia, że co dwa-trzy zeszyty zastanawiałem się, o czym właściwie czytam. Snyder z uporem maniaka dodaje kolejne dziwactwa, aby odwrócić uwagę od faktu, że nie bardzo wie, co chce nam przekazać.

JOKER: ZABÓJCZY UŚMIECH – recenzja

Dlaczego, więc mi się podobało?

No tytuł może nieco na wyrost. Jednakże komiks warto poznać choćby dla cudownych rysunków Grega Capullo. Genialnie wyglądają sceny rozgrywające się zarówno w przyszłości, jak te z retrospekcji. Sceny w Arkham, spotkanie Batmana z Gordonem na dachu GCPD, burza prędkości na równinach, czy samo spotkanie oko w oko z Omegą wyglądają obłędnie. Warto sprawdzić również dla niezwykle oryginalnych, czasem absurdalnych pomysłów Snydera.

Podsumowanie

Jest pomysł, jest ciekawe miejsce i czas akcji, nie ma jednak porywającej fabuły. Rysunki Capullo i gigantyczny fanserwis nie sprawią, że Ostatni Rycerz na Ziemi będzie dla DC tym, czym Staruszek Logan był dla Marvela. Piękne wydanie, piękne rysunki i… niewiele więcej.

Egzemplarz do recenzji dostarczyło Wydawnictwo Egmont

Batman. Ostatni Rycerz na Ziemi

55,99 zł
7.5

FABUŁA

6.5/10

RYSUNKI

9.0/10

PRZYSTĘPNOŚĆ

7.0/10

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here