Biały Rycerz

Run Toma Kinga trwa w najlepsze. Poszczególne tomy nie zachwycają, a tak dokładniej mówiąc częściej nudzą niż interesują. Na szczęście na rynku jest alternatywa. Jedną z takich propozycji jest album Seana Murphy’ego z rysunkami Matta Hollingswortha. Recenzja komiksu Batman: Biały Rycerz.

Śladem klasyków

Chyba każdy zgodzi się ze stwierdzeniem, że najlepsze komiksy z Batmanem to te, które nie należały do żadnej serii, tylko przedstawiały wizje danych scenarzystów i rysowników. Nawet jeśli nie czytaliście to na pewno słyszeliście kilka takich tytułów. Długie Halloween, Powrót Mrocznego Rycerza, Hush czy Batman: Rok Pierwszy. Czemu o nich wspominam? Robię to, ponieważ Biały Rycerz garściami czerpie z pracy najlepszych. Komiks w dużej mierze opiera się na pomyśle Alana Moora i Briana Bollanda, którzy w Zabójczym Żarcie postanowili przyjrzeć się dziwnej relacji Batmana z Jokerem. Wbrew pozorom te ikoniczne postaci DC więcej łączy niż dzieli i ten właśnie wątek postanowił wyeksponować Sean Murphy w swoim komiksie. Ale po kolei.

Gotham na swojego Białego Rycerza

Batman Toma Kinga z Odrodzenie DC:

1. Batman Tom 1: Jestem Gotham
2. Batman Tom 2: Jestem Samobójcą
Crossover Batman/FLash: Przypinka
3. Batman Tom 3: Jestem Bane
4. Batman Tom 4: Wojna żartów z zagadkami
5. Batman Tom 5: Zaręczeni
6. Batman Tom 6: Narzeczona czy Włamywaczka
7. Batman Tom 7: Ślub
8. Batman Tom 8: Zimne Dni
9. Batman Tom 9: Drapieżne Ptaki
10. Batman Tom 10: Knightmares

Po latach walki z Jokerem Batman ma dość klauna. Miarka przebrała się, gdy Joker porwał i torturował Jasona Todda – Robina. Po tym zdarzeniu chłopak zaginął bez śladu, a Joker nigdy nie wyjawił, jaki los spotkał drugiego Robina. Podczas jednej z akcji Batman traci nad sobą panowanie i mocno obija Jokera, a na koniec faszeruje go lekiem nieznanego pochodzenia. Nagranie z zajścia trafia do mediów przez co obrywa się również policji tolerującej samowolkę Nietoperza. To jednak nie wszystko, ponieważ Joker… odzyskuje zmysły.

Jack Napier, bo tak nazywa się gość, który się śmiał nie tylko wychodzi ze swojego szaleństwa, ale również imponuje wyjątkową inteligencją. Kilkoma sprytnymi ruchami Jack i towarzysząca my Harley Quinn (ta druga Harley…) sprawiają, że opinia publiczna zaczyna mu ufać i co raz bardziej kwestionować działania Batmana. W kolejnych miesiącach Napier staje się bardzo popularny, jego wpływy na miasto rosną w zastraszającym tempie, a Batman staje się wrogiem publicznym numer jeden!

Jeszcze trochę klasyki

Akcja komiksu osadzona jest gdzieś w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Co prawda nie pada dokładna data, ale biorąc pod uwagę dostępną technikę, kształt batmobilu, telewizory CRT i tym podobne ciekawostki można wyciągnąć właśnie takie wnioski. Ponadto nie minęło wiele czasu od porwania Jasona, z czym w dalszym ciągu nie pogodził się Bruce. Odsuwa się od towarzyszy i podejmuje co raz to bardziej kontrowersyjne decyzje.

Pod względem fabularnym Biały Rycerz wypada znakomicie. Od początku widzimy, że album ma na siebie pomysł, wie co chce przekazać i jak to zrobić. Sean Murphy niespiesznie rozwija akcję, ale dzięki temu możemy uwierzyć w jego wizję Gotham. Miasta skorumpowanego, zastraszonego i szalenie niebezpiecznego. I po raz kolejny możemy sobie zadać pytanie: czy miasto potrzebuje Batmana, czy to właśnie Batman jest katalizatorem jego wszystkich problemów? Całość na piątkę z plusem.

Powiedziałbym, że na szóstkę, gdyby nie jeden szkopuł. Jest nim całkowicie zbędna obecność wielu superzłoczyńców Gotham. Bane, Riddler, Szalony Kapelusznik, Pingwin, Two-Face, Poison Ivy, a nawet takie dziwolągi jak Clayface, czy brzuchomówca Wesker. Wszyscy otrzymali swój epizodyczny występ, który tylko zaburza świetną fabułę. Gdyby Murphy odpuścił sobie chociaż połowę z nich sekwencje akcji sporo by zyskały.

Cudowne rysunki

Scenariusz i rysunki stworzył Sean Murphy. Dzięki temu fabuła i kadry idealnie ze sobą współgrają. Dość surowa kreska przypomina komiksy z Batmanem sprzed dwudziestu lat. Mocno zarysowane szczęki, blade kolory i wszędobylski mrok potęgują i tak znakomity klimat. Aby zwiększyć wydźwięk wydarzeń Murphy, podobnie jak Frank Miller w Powrocie Mrocznego Rycerza, w kadry wplata sceny z programów telewizyjnych, gdzie zaproszeni goście przedstawiają swoje opinie na temat Batmana i Jokera/Napiera. Wypada to znakomicie!

Batman: Biały Rycerz to bardzo pozytywne zaskoczenie. Komiks mający ambicje dołączyć do zaszczytnego grona best of the best dostarcza kapitalnej porcji rozrywki. Pełna zwrotów akcji fabuła, mocno zarysowani bohaterowie i kapitalna prezentacja składają się na jeden z najlepszych albumów dostępnych na rynku. Zdecydowanie polecam!

Egzemplarz do recenzji dostarczyło Wydawnictwo Egmont

Batman: Biały Rycerz

55,99
9

FABUŁA

9.5/10

RYSUNKI

9.0/10

PRZYSTĘPNOŚĆ

8.5/10

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.