Mam dwójkę dzieci, co jest doskonałym pretekstem do oglądania najnowszych animacji bez konieczności tłumaczenia się komukolwiek. O ile filmy Pixara, które od pewnego czasu podejmują poważniejsze tematy oglądamy ponownie po dłuższej przerwie, tak komediowe produkcje DreamWorks wertujemy na okrągło (na was patrzę Shrek i Madagaskar). Czy taką właśnie komedią okaże się najnowszy film studia, który ma właśnie swoją premierę Blu-Ray i DVD. Recenzja filmu Pan Wilk i Spółka. Bad Guys.

Dobry, zły wilk

Pan Wilk, Miss Tarantula, Pan Rekin, Pan Wąż i Pan Pirania przez wiele lat byli niedoścignionymi mistrzami w swoim fachu. Dokonali wielu spektakularnych kradzieży niesamowicie się przy tym obławiając. By potwierdzić swój status ekipa decyduje się ukraść Złotego Delfina, nagrodę, która jest Świętym Graalem każdego włamywacza na świecie. Przygotowany plan bierze jednak w łeb i najsłynniejszy gang włamywaczy schwytany!

Dysponujący wyjątkowym talentem do perswazji Pan Wilk załatwia grupie warunkowe zwolnienie z aresztu. Warunek jest prosty – gang ma się zresocjalizować i zacząć czynić dobro. Jednak czy z paczki złodziei i pospolitych złoli można zrobić praworządnych obywateli, gdy kolejne łupy same pchają się w ich ręce?

Ocean’s… Five?

Pan Wilk i Spółka. Bad Guys oparty jest na książkach Aarona Blabeya wydanych w Polsce pod tytułem Bad Guys. Ekipa Złych. Nie znam, nie czytałem tego dzieciakom, ale być może nadrobię. Skupię się zatem na samym filmie. Jest to klasyczny heist movie w animowanych szatkach z obowiązkowym morałem dla najmłodszych. Choć całości najbliższej do Ocean’s Eleven to doświadczeni kinomani wyłapią nawiązania do wielu klasyków. Dość powiedzieć, że scena otwierająca została żywcem wyjęta z intro Pulp Fiction Quentina Tarantino. Tak, ta w kawiarni! Dzieciaki śmieją się z reakcji restauracyjnych gości na widok Węża i Wilka, a dorośli przypominają sobie kultowy dialog Tima Rotha z Amandą Plummer. To jednak nie wszystko, bowiem w dalszej części można wyłapać nawiązania do takich hitów jak Wściekłe Psy, Famme Fatale, Bullit czy 60 sekund.

Znakomita komedia

Gatunkowa przynależność nie zmienia faktu, że Pan Wilk i Spółka. Bad Guys to świetna komedia, do jakich przyzwyczaił nas DreamWorks. Sceny napadów ze szczegółowo opracowanym planem bawią tak samo jak w aktorskich produkcjach mimo motywów przygotowanych dla dzieciaków. Nie sposób uśmiechnąć się widząc wielkiego Pana Rekina, który wtapia się w tłum przebierając się za przypadkowe osoby, albo Miss Tarantulę hakującą komputery za pomocą wszystkich ośmiu odnóży. Uwagi mam jedynie do finału, którego rozmach nijak nie pasuje do tematyki całego filmu. Twórcy przesadzili ze spektakularnością tak samo jak w kinowych Pingwinach z Madagaskaru.

Pan Wilk i Spółka. Bad Guys – podsumowanie

Kawał świetnej rozrywki. Pan Wilk i Spółka. Bad Guys bawi zarówno małych jak i dużych. Obok żartów dla najmłodszych znalazło się całe mnóstwo odniesień do gangsterskich klasyków, które rozbawią dorosłych. Szkoda jedynie, że 9-latkowi i 7-latce nie wypada pokazywać materiałów źródłowych ;)

Egzemplarz do recenzji dostarczył Galapagos

Poprzedni artykułGRÓB BATMANA | Warren Ellis | Recenzja komiksu DC Black Label
Następny artykułCZARNA PANTERA: WAKANDA W MOIM SERCU | Zwiastun #2
Człowiek odpowiedzialny za wszytko, co tutaj widzicie :) Mąż, gracz, ojciec - w dowolnej kolejności. Fan Marvela i DC, uwielbia Netflixa i HBO, lami w bijatyki i multiplayerowe strzelanki, a o 2. w nocy lubi poczytać książki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Napisz swoje imię

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.