Testament

Kilkumiesięczna przerwa od Chyłki jaką zafundował czytelnikom Remigiusz Mróz sprawiła, że mam szansę nadrobić serię, a kolejne recenzje publikować na premierę. Właśnie ukończyłem siódmą już odsłonę, a dzisiaj dostarczam wam wrażenia. Recenzja książki Testament.

Testament

Seria Chyłka

1. Kasacja
2. Zaginięcie
3. Rewizja
4. Immunitet
5. Inwigilacja
6. Oskarżenie
7. Testament
8. Kontratyp
9. Umorzenie
10. Wyrok
11. Ekstradycja

Chyłka dochodzi do siebie po ostatnich wydarzeniach. Chociaż utracona ciąża mocno wpłynęła na jej życie i samopoczucie Joanna postanawia zając się pracą, ponieważ z jej usług chce skorzystać Rafał Kranz. Kranz prowadził ciążę Chyłki, a teraz trafia na celownik prokuratury. Okazuje się, że Beata Widera, jedna z jego licznych pacjentek przepisała na niego cały majątek, a następnie odebrała sobie życie przepisanymi przez niego lekami. Zarówno dowody, jak i czysta logika wskazują na oskarżonego, więc nie jest on wymarzonym klientem, ale Kranz ma asa w rękawie, ponieważ… obiecuje Chyłce pomoc z pewnej, bardzo ważnej sprawie.

Koniec telenoweli

Ostatnimi czasy narzekałem, że seria idzie w stronę, która nie bardzo mi leży. Z czasem zaczęła spychać na dalszy plan główny wątek poszczególnych książek, a co raz mocniej akcentować relację Chyłki i Zordona. Zawiłą i bogatą w co raz to nowe „utrudniacze”, charakterystyczne dla telenowel. W pewnym momencie miałem wrażenie, że za moment ktoś z tej dwójki straci pamięć… Na szczęście (póki co) nic takiego nie miało miejsca. Testament dostarcza w tej kwestii bardzo miłą niespodziankę, ponieważ dość szybko uwija się z wątkiem oskarżonego o zabójstwo matki Kordiana. Sprawa ciągnęła się od dłuższego czasu i zaczynała po prostu męczyć wałkowaniem tego tematu.

Powrót to korzeni

Testament swoją konstrukcją bardzo przypomina pierwszą książkę z serii, Kasację. Mamy naprawdę zagmatwaną, wielowątkową sprawę, równie tajemniczego klienta i wiele tajemnic do odkrycia. Sam proces nie jest tak złożony, jak w przypadku Langera, ale przebiega równie zaskakująco. To jednak nic przy zakończeniu! Zakończeniu napakowanym zwrotami akcji i wywracającemu wszystko w góry nogami. I choć, nie podobał mi się iście bondowski sposób wyjawienia prawdy to jej treść w pełni wynagradza formę.

Miałem wątpliwości, ale Remigiusz Mróz potwierdził, że warto zostać z serią dłużej. Testament zaskakuje na wielu frontach, a jednocześnie wyjaśnia i zamyka kilka niepotrzebnych wątków, które przylgnęły do serii na dłużej (ostatni rozdział otwiera kolejny z nich…). Jest dobrze, sprawdzimy jak dalej. a

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.