Na niespełna miesiąc przed oficjalnym startem Disney+ w Polsce na platformie zadebiutowała produkcja, która z powodzeniem mogłaby pojawić się w kinach. Produkcja, która rozbawi i wzruszy każdego, kto pamięta lata 90. Ubiegłego stulecia. Recenzja filmu Chip i Dale: Brygada RR.

Dorastanie w latach 90. nieodłącznie wiązało się z codziennym oglądaniem pasma anime na Polonii 1 oraz wszelkiego rodzaju dobranocek łamane na wieczorynek. Jedną z klasycznych produkcji tamtego okresu była zdecydowanie Brygada RR. Chip i Dale wraz z Rockym, Gadżet i Bzyczkiem walczyli zawzięcie z kotem Spaślakiem i dostarczali mnóstwa humoru. I gdy oczekiwaliśmy od filmu jakiejś niezgrabnej kontynuacji w CGI otrzymaliśmy coś zupełnie nowego. Film Chip i Dale: Brygada RR nie jest ani rimejkiem ani rebootem ani nawet kontynuacją. Produkcja traktuje naszych bohaterów jako aktorów serialu święcącego triumfy 30 lat temu. Ale po kolei.

Trudna przyjaźń

Chip i Dale poznali się w latach 80. siedząc razem w szkolnej ławce. Razem wyjechali do Hollywood, gdzie po kilku epizodycznych rolach i reklamach otrzymali własny serial. Po nakręceniu trzeciego Brygady RR Dale zdecydował się na solową karierę, co oznaczało koniec koniec serialu. Marzenia Dale’a szybko legły w gruzach, gdyż jego nowy serial… został skasowany po jednym odcinku. I tak mija 30 lat.

Dale poddał się operacji CGI (jest postacią cyfrową) i łażąc po konwentach szuka sposobu na powrót do showbiznesu. Tymczasem Chip (ciągle animowany) prowadzi nudne życie agenta ubezpieczeniowego i mieszka ze swoim słodkim pieskiem. Niespodziewanie wiewiórki o pomoc prosi Rocky, który wkrótce potem zostaje porwany. Chip i Dale postanawiają odnaleźć dawnego przyjaciela i rozwiązać kryminalną zagadkę znikających animków.

Genialne nawiązania

Chip i Dale: Brygada RR jest produkcją jakiej nikt się nie spodziewał. Podczas gdy zastanawiałem się jak przybliżyć swoim dzieciom te klasyczne postaci okazało się, że to film skierowany do pokolenia dzisiejszych trzydziestolatków. Mamy tutaj dziesiątki nawiązań do okresu lat 90. i gościnne występy wielu, naprawdę wielu postaci. W odróżnieniu do takiego Kosmicznego Meczu 2 nie są to jednak dodane na siłę cameo, a naprawdę przemyślane wizyty dawno nie widzianych postaci. Jasne, niektóre nawet takiemu dinozaurowi jak ja mówią niewiele, ale znalazło się kilka perełek.

Niedźwiedź polarny z reklam Coca-Coli w roli mięśniaka głównego złola? Jest! Szwedzki twórca serów z Muppetów Bjornson w roli handlarza śmierdzącym serem? Jest! Kapitan Plastyk wzorowany na Gumbym? Jest! Dorosły i bardzo sfrustrowany Piotruś Pan? Jest! Wisienką na torcie jest jednak postać Brzydkiego Sonica. Tak! Koszmarnie wyglądający Sonic z pierwszego zwiastuna aktorskiego filmu (film został opóźniony o rok, a Sonic przemodelowany) ma tutaj swoją rolę i naśmiewa się ze wszystkich swoich przywar. Małe mistrzostwo!

Fabuła

Chip i Dale: Brygada RR zaskakuje również pomysłową fabułą. Tytułowi bohaterowie prowadzą swoje śledztwo analizując poszlaki, rozmawiając z różnego rodzaju bohaterami itp. Jest to coś na wzór zapomnianego nieco gatunku buddy movie. I sprawdza się znakomicie! Mamy nawet konkretne zwroty akcji, które przy okazji naśmiewają się z klasycznych zwrotów akcji. Dzięki zgrabnej narracji bardzo szybko przechodzimy do porządku dziennego z tym, że postaci animowane żyją normalnie w ludzkim świecie. Obok nich przechadzają się postaci CGI, a nawet poklatkowo ruszające się plastelinowe ludki. Jakimś cudem udało się to wszystko zmiksować i połączyć z filmem aktorskim. Bardzo łatwo się to wszystko akceptuje i chłonie pełną humoru opowieść.

Chip i Dale: Brygada RR – podsumowanie

Gigantyczna niespodzianka. Chip i Dale: Brygada RR to bardzo ciepły film, stworzony przez ludzi nostalgicznie patrzących na lata 90. To produkcja, na której od dzieci lepiej bawić będą się dzisiejsi trzydziestolatkowie dorastający w tamtej epoce. Niech to będzie wasz pierwszy wybór 14 czerwca po starcie Disney+

Poprzedni artykułTHOR: MIŁOŚĆ I GROM Zwiastun #2
Następny artykułBATMAN KNIGHTFALL: PROLOG | Recenzja komiksu DC
Człowiek odpowiedzialny za wszytko, co tutaj widzicie :) Mąż, gracz, ojciec - w dowolnej kolejności. Fan Marvela i DC, uwielbia Netflixa i HBO, lami w bijatyki i multiplayerowe strzelanki, a o 2. w nocy lubi poczytać książki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Napisz swoje imię

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.