Z pierwszej piłki

Wraz z pierwszym gwizdkiem Mundialu skończyłem najnowszą książkę Remigiusza Mroza. Najpoczytniejszy polski autor postanowił wstrzelić się w najważniejszy dla kibiców okres z książką, jakiej chyba w Polsce jeszcze nie było. Recenzja Z pierwszej piłki.

Z pierwszej piłki

Piłkarska drużyna Rewera Opole jeszcze niedawno pykała w niższych klasach rozgrywkowych, ale ostatnie sezony to pasmo wielkich sukcesów. Drużyna awansowała do Ekstraligi (książkowy odpowiednik Ekstraklasy), gdzie okazała się rewelacyjnym beniaminkiem. Mniej więcej w połowie sezonu przyszła tragedia. Autokar, którym poruszali się piłkarze wypadł z drogi. W wyniku wypadku śmierć poniosła praktycznie cała pierwsza drużyna i trener. Rewera Opole praktycznie przestała istnieć.

Pozbawiony wielu możliwości i zmagający się z problemami finansowymi zarząd Rewery ściągnął do klubu zmagającego się z problemami osobistymi zapomnianego nieco trenera Witka Krygiera. Krygier musi zbudować z zespół z półamatorów i graczy pozyskanych z niższych klas, by choć spróbować utrzymać się w Ekstralidze. Podczas kompletowania składu Kala, córka trenera zajmująca się klubowymi social media, trafia na pewnego chłopaka. Adam Bernhardt robi co chce z przeciwnikami na podwórkowych boiskach, ale z jakiegoś powodu nie ma ochoty próbować profesjonalnej piłki. Za sprawą Kali wszystko się jednak zmienia…

Niczym Tsubasa

Uwielbiam książki, w których Remigiusz Mróz próbuje nowych pomysłów. Z pierwszej piłki to książka wymykająca się gatunkowym ramom. Szczerze nie pamiętam polskiej powieści sportowej (o ile tak to można nazwać). Śledzimy historię nie tylko Adama Bernhardta, największego odkrycia polskiej piłki ostatniego dziesięciolecia, ale też całej drużyny Rewery Opole. Tego typu historie zarezerwowane są z reguły albo dla hollywoodzkich filmów bądź japońskiej mangi i anime. Oczywiście historia przystosowana jest do polskiego poletka, ale da się znaleźć wątki podobne do klasyki anime z tytułu nagłówka. Przebieg spotkań jest równie dramatyczny, co w przypadku Nankatsu. Przewrotki, nożyce, bramkarze wchodzący w pole karne przeciwnika, karne w ostatnich sekundach czy zabójcze kontry tuż przed ostatnim gwizdkiem. Choć trudno sobie wyobrazić taką grę w przypadku naszej rodzimej ligi to czyta się to nad wyraz przyjemnie.

Z pierwszej piłki to książka licząca 650 stron. Mamy, więc do czynienia z konkretną cegłą, ale czyta się ją bardzo sprawnie. Dużo dialogów i dynamiczne opisy przebiegu poszczególnych spotkań sprawiają, że strony przeskakują szybciutko. Wpływ ma na to również fabuła, którą po prostu chce się odkrywać. Każdy mecz jest inny, nie sposób przewidzieć co wydarzy się przed końcowym gwizdkiem i gdzie znajdzie się Rewera po zakończeniu sezonu. To również historia Adama Bernhardta przełamującego nieco schemat złotego dziecka. Krnąbrny, nie stroniący od używek i słownych utarczek z przeciwnikami i kolegami z drużyny Adam jest ciekawą i nie tak krystaliczną jak jego filmowi odpowiednicy.

Fantasty Football

Pisząc ostatnie zdanie z powyższego akapitu zdałem sobie sprawę, że może właśnie dlatego Mróz umieścił w Z pierwszej piłki fikcyjne drużyny, a naszą Ekstraklasę nazwał Ekstraligą. Drużyny są wybiegane zmotywowane i stosują taktyki zaczerpnięte z najlepszych lig na świecie. Naprawdę trudno byłoby przypisać te cechy którejkolwiek z polskich drużyn. Dołóżmy do tego ewentualne problemy ze stosowaniem nazw własnych i mielibyśmy gotowe starcia autora z działami PR poszczególnych klubów. Tym samym dobrze, że Mróz poszedł w tę stronę zamiast lawirować wśród prawdziwych polskich drużyn. Na szczęście w książkowym świecie Barcelona dalej jest Barceloną, Manchester United Manchesterem, a zawodnicy chętnie rozmawiają o Messim, Ronaldinho czy Ronaldo. Tutaj obyło się bez kombinowania.

Dwa minusiki

Z pierwszej piłki działałoby doskonale, gdyby opowiadało wyłącznie o futbolu. Remigiusz Mróz zdecydował jednak połączyć wszystko klamrą zbrodni. Książka rozpoczyna się od brutalnego morderstwa w hotelu w Barcelonie jakiś czas po zakończeniu bieżącego sezonu. Wątek powraca kilkukrotnie na chwilkę co kilka rozdziałów budując suspens. Moim zdaniem jest to zupełnie niepotrzebne. Książka i bez tego jest wystarczająco emocjonująca i na tyle oryginalna, że nie potrzebuje kolejnej zbrodni do podnoszenia ciśnienia.

Drugą, ale pomniejszą sprawą jest czysto techniczna sprawa transferów. W zdecydowanej większości światowych lig transferów można dokonywać w wyznaczonych przez władze ligi okienkach. Najczęściej są to 1 lipca – 31 sierpnia, a okienko zimowe zależy od systemu rozgrywek. Na przykład zimą tego roku w Polsce transferów można było dokonywać przez cały luty. Tymczasem w Z pierwszej piłki okienko otwarte jest całą wiosnę i nigdy nie wiadomo czy bogatsza drużyna ot tak nie podkupi najlepszych zawodników w trakcie sezonu. Jasne, książkowa Ekstraliga rządzi się swoimi prawami, fabuła zyskuje na twistach, ale trochę to nielogiczne.

Z pierwszej piłki – podsumowanie

Podobało mi się. Nawet bardzo. Z pierwszej piłki to eksperyment, który jakimś cudem się udał. Filmy o sporcie już znamy, mangę i anime o sporcie znamy. Z powieścią sportową jeszcze się nie spotkałem. I to w polskich realiach! Z wielkim zaangażowaniem czytałem historię Bernhardta i Rewery Opole, nawet pomimo kilku niedociągnięć i niepotrzebnego wątku morderstwa. Wbrew pozorom nie jest to książka skierowana jedynie do fanów piłki nożnej. Jeśli (tak jak ja) lubicie oryginalne, niezwiązane z głównymi seriami książki Mroza to ta również bardzo przypadnie wam do gustu.

Egzemplarz do recenzji dostarczyło Wydawnictwo FILIA

Poprzedni artykułZwiastun filmu KOT W BUTACH. OSTATNIE ŻYCZENIE
Następny artykułAVENGERS TOM 5: WYŚCIG UPIORNYCH JEŹDŹCÓW | Jason Aaron | Recenzja komiksu
Człowiek odpowiedzialny za wszytko, co tutaj widzicie :) Mąż, gracz, ojciec - w dowolnej kolejności. Fan Marvela i DC, uwielbia Netflixa i HBO, lami w bijatyki i multiplayerowe strzelanki, a o 2. w nocy lubi poczytać książki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Napisz swoje imię

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.